28 kwietnia, 2006

itam!itam!~jeno zapomniałam o przesławnym "V" na początku a po polsku "W" a wiec Witam! promienie skośnie wpadają przez okno. grzeją w plecy, jakby troche ostatnimi czasy schowałam się do pozdziemia, nie bede tłumaczyć cop to znaczy kazdy zrozumie sobie jak chce, ale dobrze mi tu w nim. cicho spokojnie i miło. koncze bo musze napisze jeszcze jak wychyle głowe z podziemi.

19 kwietnia, 2006

"I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania
przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania
zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.

Lubię to -- i tę chwilę lubię, gdy koło mnie
wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
w nieskonczone przestrzenie nieziemskiego świata." Kazimierz Przerwa-Tetmajer




stan nie minal i jak zadko moge zlokalizovac co go povoduje tak teraz wiem doskonale, samotnosc. futrina pusta. niech ktos oddwiedzi niespodziewanie.jak i ja to czynie czasem. moze ja odwiedze kogos kto tak samo potrzebuje tego jak ja. Albo zupelnie na odwrot... wyjechac bardzo daleko.nikogo nie znac. z nikim nie zastanawiac sie nad niczym waznym. z nikim nie musiec rozmawiac. nic nikomu tlumaczyc.na nikogo wiecznie czekac.tylko na konduktora, którego na szczescie nie kocham, ktory sprawdzi mi bilet i podaruje mi swoj usmiech na który nieczekałam tak długo jak na uśmiech kogoś zupełnie innego.usiade gdzies w barze.nikt tam mnie nie bedzie znał. nikt nie bedzie mnie pytał czy czasem mnie nie uraził. tylko kubanczyk barman zapyta z którym mnie trzyma 5 minutowa wiez ludzka,czy drink nie jest za słodki. ...ale zyje tu i czekam, ze wpadnie tu ktos, ze usiadzie, usmiechnie sie do mnie jak konduktor. nic nie bedzie mówił. bedzie. czekam.

18 kwietnia, 2006




vycieczka do miast swiętych udana. fajny dzien. ale teraz mnie złapało za noge coś bardzo nieprzyjemnego co zwane jest kryzysem, moze ze zmeczenia, moze i nie. niech znika.

17 kwietnia, 2006

Jesteś taki wiecznie zajęty
Ciągle patrzysz w przeciwną stronę
Wiesz, że jedno twoje spojrzenie
To mi zwróci, co już stracone
Ja mam tyle wolnych wieczorów
Wtorków piątków i niedziel
Więc chciałam cię kiedyś zobaczyć
Chciałam ci kiedyś powiedzieć

Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham to się mylisz
Ja ci mogę to przecież w każdej chwili
Wyszeptać wyśpiewać powiedzieć jak wolisz
Tak szybko w dwóch słowach lub całkiem powoli
Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham jesteś w błędzie
Ja ci przecież to mogę zawsze i wszędzie

A ty jesteś taki uparty
Ciągle patrzysz w przeciwną stronę
Wiesz, że jedno twoje spojrzenie
To mi zwróci, co już stracone
Ja mam dość pustych wieczorów
Wtorków piątków i niedziel
Więc chciałam cię dzisiaj zobaczyć
Chciałam ci w końcu powiedzieć

Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham to nie wiesz
Ile tracisz przez takie myślenie
Ile tracisz
Wieczorów przy świecach i ranków przy kawie
I zaklęć tysięcy
I marzeń na jawie
Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham to pół biedy
Ja ci przecież to powiem tylko, kiedy?
 
  Posted by Picasa
klimaty krakowsko sienkiewiczowskie, z jednego okna widac wierze koscioła z innego stare kino letnie Tatry. swierzosc, energia, i coś nigdy-nie-nazwanego co dodaje energii. bardzo sie ciesze, wszytko zaczyna sie układać, zamieszczam zdjecia z magicznego mieszkania krakowsko sienkiewiczowskiego. kolejna rzecz która uswiadomiła mi jak szybko wszystko sie zmienia i jak miłe niespodzianki czekaja w zyciu...eh...oddech, oby na dłużej.

13 kwietnia, 2006

Filmas:Symbolicum. moze i mnie sie uda polknac natłok natrentnych mylisi, ktore non stop przewijaja sie przez glowe w postacji ryby(?!) ke? ke? ke? ke?
Śpię, w śnie słyszę trąbkę..., nagle się zerwałam, wychodzę w pidżamie na balkon, a pod oknami orkiestra...gra besame mucho,...miło tak zacząć dzień, ile to mi radości sprawiło i dodało energii, pięknie się tak przebudzić .po za tym kojarzy mi się to bardzo z dzieciństwem kiedy to orkiestra przychodziła częściej pod okna jak już zaczynało się robić ciepło, jako mały dzieciak siadałam na balkonie i słuchałam, aż do momentu kiedy oddalili się na tyle, że przestawałam ich słyszeć. orchestra podworkowa juz pod innymi oknami,troche dziecinstwa :>

11 kwietnia, 2006

"Deszcz pada. W sennym płaczu rynien
odchodzę. Tyś wszystkiemu winien!
Za kwadrans wrócisz i nad wanną
parasol swój powiesisz:- „Evo!
Nie dokręciłaś wody w kranie!”…
A tu- mój list. I rynien łkanie…
I ty, czytając będziesz łkać.
O jedenastej pójdziesz spać,
przed snem zażywszy waleriankę,
i już weselszy wstaniesz rankiem.
O, jakżeś inny był przed laty,
gdy pierwsze mi zrywałeś kwiaty
i, jakby zaklęć twoich skutkiem,
burza szalała nad ogródkiem!
Śmiało mnie wiodłeś między głogi
- młody namiętny i ubogi…
Aż do uśmiechów bladych ranka
pachnąca miała nas altanka,
cała wezbrana od nawałnic
i szczęścia, któreś w niej dawał mi!
Gdy ramion naszych plotłeś splot,
po każdym „ Kocham!” ryczał grzmot
i błyskawicy płonął knot,
gdyś mi na usta usty spadał!
Lecz już nie mówmy o tornadach…
Dziś próżno na prywatnym forum
Czekam na burze i na piorun.
Piorunów żądać – o, biedaczka!
- Od siąpiącego kapuśniaczka…
……………………………………..
Deszcz pada. W sennym płaczu rynien
Odchodzę. Tyś wszystkiemu winien!"
Click here to watch '08-W322adys322aw-Szpilman---Cordoba---Isaac-Albeniz' - taki mój stan jak ta muzyka.

jakież to życie nieprzewidywalne jest. nic wiecej .

10 kwietnia, 2006


obejrzałam w końcu "Męża fryzjerki"mmm... bardzo głęboko do mnie, trafił ten film.pomieszały sie 2 rodzaje cichych lez.pewnie też dlatego, ze przypominał moją sytuacje z ta roznica, ze marzenie sie nie spełniło . to bardzo pasuje do tego co pisałam 4 posty temu...o tym marzeniu od którego mnie tyle dzieli i chyba tylko ja o nim wiem , to tak jak bym pisała sama do siebie. Czekam. pracuje. tańcze. On zaraz przyjdzie.Czekam

06 kwietnia, 2006






Do pevnego artysty wrażliwego na siebie...



Taki Ktoś. Podający się za wrażliwego. Jak? Taki Ktoś? Zrobić może taką krzywdę chwili? Wiem. Po prostu nie zrozumiał. Wie. To była chwila. Ot tak do porzucenia. Nie do zamartwiania. Bo dość problemów. Nigdy do usłyszenia. ,Do zobaczenia. Tylko przypadkiem. Jej rąbek A dla mnie ta sama chwila była inna. Jedna z tych chwil proszonych żeby trwała...
Ale przecież jest taka granica cierpienia
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna.

05 kwietnia, 2006

Click here to watch 'tomtomtom'
Codzinne zatramwajovanie

Wsiadam. Siedze. Jest miejsce-jak żadko.
Szynka, chleb, pierogi ruskie zdychają,
Cola puszcza bombelki.
Jak ich właścicielka.
Mijam fabryki, z dziesięć kamienic bez życia
Jakby ślady po wojnie. Nie wiadomo tylko po jakiej
Na pewno cichej.
Mijam znudzonego taryfiarza który opiera się o swój samochód
I patrzy za tramwajem jak za piękną dziewczyną...znudzony,stęskniony.
Przegląda twarze w tramwaju, które składają mu się w jedną
Dalej...patrzę we wnętrze. W środku... tonacja beżu, czerni, przybrudzonej bieli.
Kożuchy, pół-zimowe kurtki, zmęczone twarze, uginające się nogi.
Pani w wielkich czarnych okularach. Super modna. Doskonale. Przekonana o tym.Staruszka umierająca przez siedem przystanków z szarości.
Przystanek. Dworzec. Tym bardziej szaro.
Wsiadają dwie dziewczynki. Włosy roztrzepane. U jednej brak przednich zębów. Krzywo zawieszone na plecach tornistry.
Niepodopinane kurtki. Trampki na nogach. Kaczuszki. Stanęły nade mną. Rozmowa....
"Wiesz co...a ten Mariusz to mówi do mnie bejbe. On jest jakiś nie tego. E no fajnie...-Mówi druga. E no dziwnie...bejbe- nie no ja już nie wytrzymuje...-mówi pierwsza. E no faktycznie bez sensu, głupi jakiś jest- mówi druga. Noooo, a pamiętasz tego Krzyśka- najbrzydsza istota na Świecie chyba, no nie? Druga: Jakiego Krzyśka? , Nooo tego co go poznałyśmy ostatnio, tego brzydala...-pierwsza, A tegooo blondyna, Krzyśka, no straszny, ale mówiłaś że Ci się podoba, że przystojniak-druga, Nooo mówiłam, chyba wtedy chwilowo gust straciłam, ale Ty też tak wtedy mówiłaś...-pierwsza, Ejjjj to ja chyba też gust straciłam, coś się ze mną chyba dzieje, bo to brzydal był taki..." Koniec trasy. Wysiadam. Z uśmiechem na ustach który mi dały dwie małe szczerbate może 12 letnie dziewczynki,wysiadam także z podsumowaniem rozmowy,która w rezultacie rodzi myśl, tak prostą i tak oczywistą. Człowiek dużo musi przejść żeby zmądrzeć. Człek z wiekiem... do trumny, ...staje się rozumny


Tu znów pada śnieg. Znów dopadł i znów chce męczyć. Jutro rano musze wstać...
A sen nie chce przyjść za nic. Wiec znów myślę, do diabła..., tysiące myśli przechodzi przez głowe. Ale są dwie największe...jak ludzie sobie nie zdają z niektórych rzeczy sprawy, robią coś ważnego dla innej osoby, mniej ważnego dla nich, później znikają, przestaje ich to obchodzić, a druga myśl to taka której nie mogę zdradzić, to raczej marzenie, które głęboko w głowie zagnieździło mi się, od tego marzenia dzieli mnie sześć godzin drogi stąd. Każda z tych godzin ma swój szyfr. Najtrudniejszy przy ostatniej minucie szóstej godziny . Może kiedyś... Ide na wersalka la lakanapa. Ide w sen, który musze wywołać,sam nie przyjdzie je3e długo

03 kwietnia, 2006







Jeślibyś kiedyś wpadł na człowieka
I ludzkie zachowanie
Lepiej przygotuj się na wielki chaos...
Nie ma w ludzkim zachowaniu żadnej logiki...
Ale wciąż nie da mu się oprzeć
Nie ma żadnej mapy
Dla ludzkiego zachowania
Są niesamowicie markotni
Aż tu nagle po chwili... tryskają szczęściem
Ale jakże satysfakcjonujące jest włączyć się w wymianę ludzkich emocji
Nie znajdziesz żadnej mapy
A i kompas by nie pomógł
Ludzkie zachowanie....

02 kwietnia, 2006

Fucking rhythm and sorrow !


Rozwiedziona kobieta wraca z baru do domu.
I zgadnij, zgadnij, zgadnij. Kogo ona tam widzi?!
„Tam jest On! Nagi w moim mieszkaniu!”
...ma dzivny wyraz twarzy
O mój Boże! I Chryste też!
Co ty tu robisz?
Czemu ranisz swoja klatkę piersiową?
Czy poniżasz siebie?
Pchasz się w ból i smutek tak jakby nie było jutra.
Ty powinieneś używać tego bólu i smutku do napełnienia się mocą.

Życie jest zarówno słodkie jak i kwaśne
On patrzy na mnie bez nadziei, ma łzy w oczach
Wychodzi przez okno i idzie na dach
Hej Ty! Nagi mężczyzno! Nagi mężczyzno!
Dam Ci kawałek ciasta truskawkowego
Nie zachowuj się tak jakby nie było jutra...


Dzis w ramach nauki angielskiego i walki z pieprzonym smutkiem, beznadziją i atakami prosto w serce, przetłumaczyłam Bjork która akurat pasuje mi na ten stan ducha