27 grudnia, 2007

hej! zielone góry...nasze tęsknoty




Hej! zielone góry nasze tęsknoty, hej wy wszyscy ka żeście poszli ? rozwiani po świecie jak polne kwiaty, zostały duchy i puste stoły, nie ma już gości wszyscy gdzieś poszli. Oj zielone góry...nasze tęsknoty.

Nie było mnie tu dawno, nic nie piszę. Musiałam sobie wszystko ułożyć w głowie. Dużo się zmieniło ostatnio w moim życiu, dlatego te porządki we wnętrzu nie przychodzą szybko, a nad wyraz ciężko i powolnie. Nie obiecuję, że będę pisać jak kiedyś, dzielić się myślami poprzez fotografie i słowa prosto z serca co dzień, ale być może będę zaglądać częściej jeśli tylko zdołam dogonić swoje myśli.
Click here to watch 'Andrzej-Bachleda'

30 listopada, 2007

"Pięknie las śpiewa o poranku, pomyślałem, wszyscy śpiewają, tylko ja jeden milczę, jakbym nie miał głosu. Ale nie powinni wszyscy śpiewać, ktoś musi słuchać. Słuchanie i nadsłuchiwanie to nasza powinność. "Bytu nie można zobaczyć, może można usłyszeć ", powiedziano. Ale czyż tylko o byt chodzi ? A co z niebytem ? Ten to na pewno jest tylko do podsłuchania - byle tylko znalazło się ucho dostatecznie wrażliwe, by wyłowić absolutną ciszę. Tę ciszę, wynikłą z milczenia, i drugą, co nigdy nie była przerwana słowem ani głosem, zimną i odwieczną której nawet Bóg nie przerwał " H. Bardijewski


( to zdjęcie, które niedawno zrobił mi Roberto ) Postaram się też o to żeby pojawiły się niebawem i moje zdjęcia. Ach...Pani Stefanio...tylko kiedy...ach kiedy pani się za to zabierze...

25 listopada, 2007


to już, tak to już 20 lat minelo jak jeden dzien.
Roberto : -owe 20 lat temu minus 9 miesięcy jedna pani z jednym panem wypełnili też nieświadomie przeznaczenie jeszcze innemu panu. Stefa : - I życie pięknie płynie, choć ta zima troszke osłabia, ale na zewnatrz tylko. We wnetrzu wszystko w porządku. Tak, to już 20 wiosna tej zimy.

dostałam dziś wiersz norwidowski :

nad stanami jest ich stanów stan
jako wieża nad płaskie domy stercząca w chmury

wy myślicie że i ja nie Pan
dlatego że dom mój ruchomy z wielbłądziej skóry

przecież ja aż w nieba łonie trwam
gdy ono dusze mą porywa
jak piramidę

przecież i ja ziemi tyle mam
ile jej stopa ma pokrywa
dopokąd idę

14 listopada, 2007





Mam problemy z komputerem , nie moge przygotowywac na nim zdjec dlatego nie pojawiaja się tu nowe. Ale udalo mi sie przygotowac kilka na innym komputerze, oto i foto. Aha i pewnie slyszeliscie o tym artyscie- sadyście który zaglodził swojego psa na użytem swojej sztuki...tu jest link do petycji przeciwko autorowi tego idiotycznego pomysłu. podpisujcie :

http://www.petitiononline.com/13031953/petition.html

06 listopada, 2007


Spotkałam dziś kogoś, kto zadał mi najtrudniejsze pytanie jakiego mogłam się spodziewać.
I nie było wykrętów, musiałam na nie odpowiedzieć.
Chodząc po mrocznych zakamarkach miasta spotkałam zupełnie nie mrocznego, jasnego, dzikiego anioła i to on właśnie mnie zapytał: Jaki ma sens ludzkie życie?
Chodziliśmy długi czas po ulicy, z której bram wybiegały co chwile roześmiane dzieci, my zaś milczeliśmy długo, tylko anioł cicho śpiewał: „Szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie, przyjdzie czas i szczęście pryśnie” . W końcu usiedliśmy gdzieś w barze, anioł trącał mnie co chwile skrzydłami i wciąż nucił tą piosenkę. Opowiem Ci coś, powiedziałam :Przystanek. Stoję oparta o kiosk, słucham muzyki
Ale jakby mnie tu nie było.
Prawdopodobnie jestem niewidzialna
Dzięki tej muzyce mogę przeszyć każdego na wskroś.
I widze mnóstwo samotnych twarzy, większość wraca do domu, nie wyglądają na często przytulanych, zdradzili się przede mną, a na pewno dziewczyna, której spojrzałam w oczy i one opowiedziały mi jej krótką historię.
Obok – starszy pan w kaszkiecie szeptał boleśnie w głowie o tym że chciałby sie zakochać na starość, aż muzyka przerwała się na chwilę i w uszach pozostał tylko nieprzyjemny pisk który przerodził się z owego szeptu.
Przyjechał autobus. Wsiadam
Z tą samą muzyką przeglądam innych ludzi.
Zmęczona matka z ok. 20 letnim synem. Codzienny, ten sam temat. Powtarza się zawsze między nimi w tym autobusie, zawsze wracają razem do domu. A temat to : milczenie. Syn ma naciągniętą przyzwoicie czapkę na uszy, zapewne przez mamę. Z torby którą ona trzyma na kolanach wystają marchewki i kawałek kurczęcej nogi. Dziś rosół.
Obok mnie siedzi urzędniczka, śmieje się w moim kierunku bo wie, że widziałam jak wstawała do skasowania biletów i spadło jej siedzisko z krzesła. I widzę w jej oczach, że zaraz wróci do domu i już nie będzie miała do kogo tak się zaśmiać.
Przejrzałam ich na wylot. I nikt mnie nie oszuka. Nikt mi nie powie, że co dzień ma się z kim upijać, ma z kim zjeść pierogi, posłuchać muzyki. Jesteśmy tu bardzo podobni...
Nowo-poznany,dziki przyjacielu może chodzi w ich życiu o posiadanie marzeń i dążenie do ich spełniania
Wszelkie sukcesy warte są tylko na kila chwil. Wykształcenie- tak wiele warte ale cóż po nim jeśli dusza ucieka od marzeń, jeśli smutek serce rozdziera kiedy wracamy do pustego domu. I cóż to za idea życia kiedy dotyka i widzi się nie duszą, a odbiera rozumem i racjonalnie spogląda- wtedy świat staje się szary i nieznośnie poukładany.
I sądzę, że warto oceniać rzeczy nie ze względu na ich wartość ale znaczenie,
Śnić i marzyć, iść przed siebie kiedy inni siadają, ubierać się prosto i nie pozwolić na to żeby uciekało nam słońce- rzucać się ku niemu co dzień. Zakochać się na starość bo ludzie starzeją się właśnie dlatego, że unikają miłości. I pamiętać, że nie sztuką i radością jest życie na wierzchołku ale moment i sposób w jaki wspinamy sie na niego. I warto mówić zawsze co się czuje i robić to co się myśli. Mówić kocham- nie zakładać, że ktoś o tym wie. Bo dziś może być wszystkim co nam pozostaje. Życie można wziąć jako jeden aspekt, życie jako życie płynące bez specjalnych wysiłków, równie dobrze można zamienić się w suchą, łykowatą miazgę kaktusową, skałę, kamień...byle co. Bo życie wszak składa się z drobiazgów, z chwil które prosimy żeby trwały wiecznie trzeba pielęgnować myśli o tym co w około. Chodzi o pielęgnacje w sensie rozbieranie ich na drobiazgi. Czasem rzecz jasna trzeba od tego odpocząć. Ale trzeba czasem przywołać myśli te do siebie i czuć ich rozwój. Nawet jeśli do niczego konkretnego nie dojdziemy – warto to robić. Czasem miło zaplątać się w nich i tak lewitować splątanym w niebycie. Trzeba jeno uważać by nie splątać się w nich mocno zaś latać można wysoko mając pewność ilu aspektów jesteśmy świadomi.
Anioł przerwał mi, spojrzał przez otwarte drzwi baru i powiedział : Widzisz te dzieciaki?
Dałem im skrzydła. Odbiorę im je kiedy już nauczą się latać samodzielnie.

22 października, 2007


Pare fotografii dla Pana Dareckiego z Boogie Circus ;> Wybralismy sie dzis z Roberto i Darkiem znów w okolice Manufaktury, do tego innego świata który miesci się naprzeciwko tego wielkiego centrum handlowego. Weszlismy w brame, na duże podwórko, Darek usiadł na schodach, zaczął grać bluesa. Oczywiscie jak zwylke pod swoimi klatkami schodowymi wystawało paru dresów. Zaczelismy robic zdjecia i jeden z nich podszedł do Darka, usmiechnął się, wszedł w brame, wrócił znów do Darka, zamnął mu coś w ręce, pomyślałam, że czas stąd zwiewać bo zaraz dostaniemy łomot, a ten kolega tajemniczy dres, zaczyna nagle krzyczeć coś do Dareckiego: "Ej słyszysz stary słyszysz mnie?! Za taką muze masz u mnie szacun." A co się później okazało Darek dostał pare ziaren manueli w prezencie...Ajajaj, Tegośmy się nie spodziewali

16 października, 2007


Tak, to już pare dni po wernisażu..., jestem bardzo zadowolona i wiem już – utwierdziłam się w przekonaniu, że to jest to w czym czuje się jak ryba w wodzie. Po wernisażu nadszedł taki czas smutku spełnienia czy jak to tam można by nazwać, ale mineło szybko. Bluesowy ranek...tanczylismy do rana przy Boogie Circus. Mmm piękny dzień. Oto jedno ze zdjęć wystawionych przeze mnie. Zapraszam na wystawę. I Boogie Circus. zespol wieczoru, nocy, poranka:
Click here to watch 'Boogie-Circus'

29 września, 2007



Jestem chora, cudem bylo by nie rozchorowac sie tak noszac w te zimna sandalki w glupiej tesknocie za latem, po za tym wszyscy w kolo sa tacy pociagajacy wiec i moj organizm poddal sie temu, wybralismy sie dzis z ojcem na wystawe fotografii evy rubinstein do palacu poznanskiego, niestety bylo zamkniete ale pospacerowalismy przy okazji po okolicy, a jak ktos tu mieszka wie ze to okolicy manufktury i wie jak to manufaktura wyglada, a jesli ktos tam bywa polecam przejscie stamtad do drugiego swiata, wystarczy przejsc na druga strone ulicy i wejsc w brame, tam widzisz zupelnie inny swiat, wrazenie to paralizuje mnie w samym momencie posawienia stopy miedzy dwoma tymi swiatami. Zrobilam tam dzis to jedno zdjecie. a poza tym :

"Ładnie u ciebie
Tyle książek
Ty sam to wszystko czytasz?
Jest to, co lubię
"Mały książę"
O! Jaka ładna płyta
Leż, leż spokojnie
Jutro wstaniesz
Drobiazg
Trzydzieści siedem dwa
Zaraz opowiem Ci, kochanie
Skąd przyszłam
I kim jestem ja

Ja jestem dobrym snem
Życia mam tylko godzinę
Będziesz pamiętał mnie
Gdy minę
Ja jestem dobrym snem
W którym jest wszystko tak piękne
Kochanie nie budź się
Bo zniknę

Tyle tu dymu
Pokój tonie
Otworzę zaraz okno
A te koszule
Na balkonie
Na amen ci zamokną
Leż, leż spokojnie
Jutro wstaniesz
Grypa
Podgorączkowy dreszcz
Mój czas się kończy
Nie zostanę
Nie mogę
A dlaczego wiesz

Ja jestem dobrym snem...

Ja jestem dobrym snem
Zasmucę cię i porzucę
Dobranoc - tylko gdzie
Schowałeś klucze?
"
Jonasz Kofta

17 września, 2007


Dzień dobry, znów jestem. I zmieniło się wiele przez czas kiedy to ostatnio pisałam. Ola wyjechała do Espani.
Ja siedze głową, a raczej siedzimy we dwoje głowami w innym świecie. I troszke się zapominam, i siebie zapominam i tego co w około i nie wiem czy dobre jest takie zapominanie, czy zawsze jest dobre. Nie. I powoli przyzwyczajam się do takiego stanu, bo cóż od razu to nie przychodzi tak ot poprostu. Nie błyskam ostatnio straszliwym ogniem dzikiej twórczości. Trudno mi też przywołac silne myśli i grzmiące o! Jakieś pioruny na przykład. Cóż to jest?. Potrzebuje jeszcze trochę czasu, wtedy Wam opowiem.
Click here to watch "Motion-Trio---04---Little-Story"

30 sierpnia, 2007

Proszę państwa ostatnio nic nie pisze, ostatnio nawet ktoś zapytał mnie dlaczego tak jest ? A ja dokładnej odpowiedzi na to nie znam albo przychodzi to nagle albo nie, wywołać się tego nie da ot tak. Może to trochę dlatego, że jak już bym zaczęła pisać to marudziłabym za dużo, a jak to zwykle bywa odnosiło by się to do uczuć tych większych i mocnych które towarzyszą mi dzień w dzień ale spełnić się nie mogą. Wakacje powoli zbliżają się ku końcowi...żyje sobie w miescie, ale żyje nie najgorzej. Reszta niech pozostanie w tajemnicy. Na razie milczę. A podczas milczenia czasem można dowiedzieć się o wiele więcej niż podczas ciągłego gadania. Click here to watch "072-Charles-Mingus---Tijuana-Gift-Shop-Breakdown"
mmmm...

21 sierpnia, 2007


Bubuja abuja.
Buhaja kabuja.
Kabyla kabyl buja.
Kabylska, bestialska szuja
Kukuja zakuka jak wuja.
Bambulę bubuja buja
Może zabuja, a może odbuja.
Haruje kabyl nad balią,
Haruje szuler nad talią,
Szoruje szleję kabyla,
Co buja córkę Tamila.
Tamizą tętni Tamil.
Król Jerzy w Londynie śni,
Bębnią bubuje we krwi,
Kamillę gładzi Kamil.

20 sierpnia, 2007








wróciła! wróciła Stefnia z ziem kaszubskich. Szkoda jeno, że nie mogłam zostać tam dłużej. wstawiam zdjęcia, większość z Kuźnicy do której jezdzilsmy codziennie z Jastrzebiej gdzie nocowalismy, Kużnica...ach Kuźnica...piękne miejsce, byleby wrócić tam jak najszybciej.

12 sierpnia, 2007

Piosenka, którą nuce dziś cały dzień, dzięki której mi jakoś lżej, przepiękny utwór, zdjęć najnowszych nie wstawie ponieważ są one owiane tajemnicą, i jak każda tajemnica jest nieznośna bo chciała by się odkryć, a raczej zdradzić, ale pewnie niebawem i tak pojawią się tu jakieś zdjęcia...narazie...muzyka...och ale jaka...


Click here to watch "02-AudioTrack-02-45"

05 sierpnia, 2007








Byliśmy na giełdzie niedzielnej po rower, znaleźliśmy fajnego holendra, wiec mamy teraz dwa rowery i nie będę już może jeździć na samotne wycieczki , mam oczywiście kilka zdjęć z giełdy, kilka też z działki w okularach w stylu 60 które kupiłam sobie dziś na bazarze.

29 lipca, 2007




Click here to watch "1-04-Fish-In-The-Jailhouse"
Pojechałyśmy do Łowicza z dżemów słynącego, na koncert Pudelsów ... po kilku latach, tak... bo to już chyba 3 lata minęły od ostatniego koncertu na którym byłam. Miło to tak sobie przypomnieć szaleństwo sprzed paru lat, znów pogadać i powspominać. Może bym to mocniej odebrała gdybym czuła się lepiej. Szkoda tylko że nie miałam okazji pogadać z Frankiem. Nazbierałam już trochę sił po wczorajszym wypadzie i zaraz lece na pokazy flamenco, mam nadzieje, że pojawią się nowe zdjęcia.

23 lipca, 2007


Drogi Bajbelburg,
Od dawna wszystkie drogi prowadziły mnie do profesora istytutu Zoologi- Persikowa, jego żaby przyprawiają mnie o nieznośny dreszcz obrzydzenia i jeszcze długo będę przez nie nieszcześliwa, dość o mnie, drogi Bajbelburg już niebawem, bo przecież kilka miesięcy minie w mgnieniu oka, przyjdzie na świat nowy członek naszego rodu, a jak się wszystkim zdaje, to będzie ona. Po za tym nadal siedzę w mieście dusznym, i wcale mi nie miłym, wyjechałabym od razu jak tylko..., ale jest pewien szkopuł, na to rzecz jasna trza sobie zapracować.

Click here to watch "Depeche-Mode---Dream-On"

20 lipca, 2007











uciekłyśmy z Olą od miasta do raju na ziemi, wracamy tu tylko na chwile, a pózniej znów gdzies uciekamy. Oj miasto jakies ty głosne i duszne.