19 lipca, 2006






















vczoraj vieczór w Fociarni odbywały się próby zdjec, bo to pierwszy raz w takim studiu, nie było mi łatwo skupić się na tym co się dzieje wewnątrz mnie i na zewnątrz ze wszystkimi, na niczym skupić się nie mogłam, może następnym razem wyjdzie to lepiej. Prosze oglądać.Ja zmykam spowrotem na wies Foto>Danka.Ola.Adaś.i jeden autoportret

17 lipca, 2006







...i jeszcze pare zdjec z działki i kolaż trzech wariatów który nosi tytuł : m.i.n.y.

Vróciła ja z nad wód, przybrudzona odrobine, siano w lewym bucie i w surducie w dwóch słowach albo i trzech i 4 nawet: widac ze ze wsi wróciła, wiec jak tylko przybyła futero wyprała i bluzke białą wyprasowała co by na miasto wyjsc....no i w tej białej bluzce siedzi przed komputerem bo uzaleznienie lekkie nakazuje zajrzec tu i tam, i osobą którą zrobiła mi wielką przyjemność i doprowadziła do stanu takiegoż, że trudno trafic mi palcami w poszzcególne liretki na klawiaturze była Nuta(a to wszystko rzecz jasna przez smiech): obrazek Hanuty:wizja przyszłosci: my za mniej wiecej 30 lat(Ola,Nuta,Ja)..., oby to się tak nie skończyło.... Click here to watch 'Cuba---Compay-Segundo---Lagrumas-Negras-With-Cesaria-Evora'

13 lipca, 2006

11 lipca, 2006

20 letni starsi panowie, 40 letni strasi panowie i 70 letnia pełna żaru młodzież, jak chłopaki z BuenaVista Social Club, którzy młodzi byli przez to że tyle dają od siebie, od serca. wszystko co dają dają od serca, dlatego ogladam ten film bardzo często. Chciałabym tam wyjechać, i oderwać się od ludzi takich jak ten z którym dziś próbowałam porozmawiać. Człowiek do którgo moje uczucie było na tyle silne, że przez 2 lata było nie wiele takich dni kiedy o nim nie myślałam. Za pierwszym razem przywiazałam się i nie mogłam odplątać przez tak długi czas. I uwielbiałam takiego jakim jest. I zyłam z taką nadzieją, że się spotkamy w ciągu tego czasu bo to uczucie jest jak goraczka i tak tylko można się jej pozbyć. Ale doszłam dziś do wniosku, że chciał brać, dawać niewiele. Kiedy zadałam pytanie o spotkanie. Mineło wiele czasu. Dostałam odpowiedz w stylu: Wszystko, tylko nie tak głupie pytania. dla niego idiotyczne, meczące, zadane po raz kolejny pytanie "dlaczego...?", a dla mnie pytanie które zabierało mi połowe energii i niedawało spokoju. szkoda...Click here to watch 'Warsaw-Village-Band---uprooting---2---In-the-Forest'

09 lipca, 2006







Vczoraj...był dobry dzień dla naszej trójki. Sasiedzi Danusi zaprosili nas do swojego stawu, co w ten upał było zbawienne, pozniej wybrałysmy sie na miasto, najpierw jak widać aby w spokoju wypić trunki schowałysmy sie w przecudnej, łódzkiej urody- bramie, nastepnie krokiem tanecznym trosze chwiejnym wpadłysmy na L.stadt party, nogi same uciekały do tańca, w przerwach wskakiwałysmy do irlandzkiego pubu przetanczałysmy knajpe jak tornado i wracałysmy na party, dobrze że mamy siebie i czuć ze nove prspektyvy ukazują się nam na horyzoncie.ach...co jeszcze...po koncercie poszłysmy na nasz trakt piotrkowski przewietrzyc sie niecavo, a przy okazyji tej przechadzki złapał mnie za rękę przypuszczam kubańczyk z deczka podobny do Johnnego Deepa, ofiarował mi róże, i wydukał cos zebym albo pocałowała albo zdradziła swoje imie...zdradziłam tylko swoje imie...on kleknął przede mna, pocałował w ręke i odszedł ...eh niezwykle miło mi się zrobiło. ne gadam. Prosz ogladać Na pierwszych:dzievczenta w przecudnej urody-bramie, dalej : L.stadt party, i zdjecie z muszli gdzie był pierwszy konczerto- Nuta jako sluzba i Adammo w przesławnym fartuszku Danusi .

07 lipca, 2006



Zapiski zrodzone ze spokoju i ciszy wiejskiej gdzieś pod promieniami słońca,, z daleka obserwując ludzi i klejąc ich nielogiczne zachowania –inkaustem na skrawku papieru.

...Nagie dziecko nie zniechęcone obrazem rzeczywistości jak ludzie dorośli, nie zniechęceni widokiem gołego dziecka, wybaczający mu nagość- nie dosłowną. Do dosłownej nagości, wewnętrznej- dziecka boją się dopuścić lecz czasem im to wychodzi, a trudność zachowana przy tym wynika z zaniku myślenia abstrakcyjnego. Tu jeszcze mogą się wysilić czasami i wybaczyć w ich mniemaniu niedoświadczenie i głupoty niedoświadczonego, a w moim mniemaniu myśli te są często istoty genialnej, rzadko rodzącej się w dorosłych umysłach.

Do dorosłego życia większość próbuje przywołać to lekkie myślenie- rzecz jasna w sferze abstrakcji ale wychodzi im to ciężko. Staje się to męczące, można by to nazwać swoistą pozą na którą nie chcę się ani patrzeć ani żyć w niej...

Nie chce mówić też przez to że „abstrakcyjne umysły” pełne zmyślnej fantazji ( lecz nie do przesady) nie istnieją w dorosłych duszach. Istnieją. Ale nie wolno ich szukać, spotyka się je przypadkowo, później miło obcuje się z nimi, już nie musząc patrzeć na zrodzone kamienie, które próbują powiedzieć coś: poza, ponad... rzeczywistość, próbują ale nie mają ust, jedynie toczą się na pokaz, w nie śmieszny, także prosty sposób, więc niezwykłe szczęście ma ten kto znajdzie drugiego, takiego jak on, lekko rodzącego miłą dla duszy abstrakcje

Wieś wieś wieś- jak pisałam wczesniej jest w końcu jak odpocząć od miasta

03 lipca, 2006







Wracam na działke, tam da się odpocząć, zrobiło się sympatycznie, w ostatnia niedziele zebrała sie rodzina- wszyscy siedzielismy przy stole w kapeluszach słomkowych i smialismy sie z byle czego, ogladalismy mecze z telewizora ustawionego na srodku pola, jezdzilismy na traktoro-czoperze'>- jakze to potrzebne, ...no a wczoraj byłam na ognicho- imprezie, nigdy wiecej...albo i długa przerwa, piekne miejsce, ale cos sie nie ulokowałam tam dobrze przedewszystkim jesli chodzi o spanie...jakies dziewczenta obudziły mnie o 5 rano...chodze zgieta w pół, gne tasmą, gne również tafte, chodze na poznokciach, oczy na zapałkach, głową ocieram o podłoge, potykam się o własna noge...naprawde nigdy wiecej, a wiec wracam dzis na wies...i nigdzie nie daje sie wyciągnąć, a ni tez wciągnąć przez ot to rozrywke nie w tym towarzystwie i nie w tym czasie. p.s pierwsze zdjecie jest z dworca w koluszkach. To w Koluszkac, w Mińsku, W Chile ja Cię znajdę, krzyknę : wróć!

29 czerwca, 2006










Na chvile wróciłam z dzialki do miasta..., ono od razu wsysa, ponuryzm...az zaczełam się zastanawiać czy coś się nie stało, czy za lada chwila ma się zacząć wojna i wszyscy chodzą na to z opuszczonymi głowami..., wiec jak tylko zrobie co mam zrobić wracam na działke, panie doktorze...niech pan mnie już odłączy ....od miasta. Na dzialce najwiecej czasu spedzam z małym, prowadzimy"lekkie" rozmowy o robaszkach, jowejkach, mamutach z epoki lodowcowej,traktojkach,"lepszych gupotach"wuja Tadea, co chwile gramy w piłe, niczym sie nie przejmujemy, ja się bardzo wczuwam w role małej iv i przychodzi mi to gładko. gdybym tak miała jeszcze z kim innym takie relacje.ale niektórzy się mnie tak boją, że strach się spotkać....tak...i wracając tu do miasta oczywiście musiałam zajrzeć na strone pevnego pana który sie mnie tak własnie boi...po cholere mi to było. nie nawidze odrealnionego, wirtualnego zycia,takiego"życia " obok Życia. Życie na wsi mi odpowiada, robie co chce, słucham piosenek ciotki Jadwigi która chodzi po podwórku i wyspiewuje stare przeboje(skręciłam film o niej), gram w piłe z małym, robie zdjecia, jem co jest, i jestem szcześliwa(prawie, bo jednak wciaż kogoś brak) Wiec uciekam tam. Zostawiam po sobie zdjecia.

24 czerwca, 2006

...Pam pam pam. Bim bom. Nie wiem czy odczuwam takie zmęczenie, że w głowie tylko wszędobylskie siano i niedomówienia czy kurcze coś co mnie męczy ciągnie się za mną tak długo i nic się nie zmienia a tak bardzo a tak bardzo a tak bardzo bym chciała żeby było inaczej. Nie wiem co powoduje strach. Jak napisał mi ostatnio kolega Kosa, nie zawsze układa nam się z innymi po naszej myśli(które czasem aż wrą i kipią). No nic, musze się z tym uporać, wyjeżdżam stąd na działkę do tuszyna samotnie. Nie będę na nikogo czekać. Mając to gdzieś bo czekania i złudnych nadziei mam dość, wiec znów zaczyna się lato solo i pewnie tak się też skończy. Przepraszam za mój wszedobylski pesymizm ale wynika on z dwóch rodzajów zmęczenia. Dość o sobie. Byłam dziś z Mamusią na filmie skok przez płot, poszłyśmy usłyszeć naszych zdolnych dubingujących tam jeże: Marcela i Kacpra. Myśle, żę był to swojego rodzaju prezent dla mamy bo dziś ma imieniny. Lecz jest tak potfornie zmęczona, a zmęczenie to nie ma końca i jakoś trochę się martwię o nią. Ehh. Jakoś damy rade razem. Finito , te quiero, te adoro

23 czerwca, 2006


codzienne zatramwajowanie III.

już nie pisane(choć myśle o tekscie do tych zdjeć), a jak narazie oglądane . pierwsze ze zdjęc nazwe :(Forest Gump) w drodze do Mexyku.

Piękne słońce, Electrical storm