"Tak jak dziecko, łatwo jest żyć. Wszystko co chciałaś, kupiłem ci. Jesteś niewdzięczna, bo dobrze wiesz. Że nie potrafię opuścić cię.
Nawet konie nie odciągną mnie precz. Dzikie konie nie odciągną mnie precz.
Wiem, że cierpiałaś i było ci źle. Dlatego sprawiasz bym odczuł to też. Twoje odejścia i wiele złych słów. Nie wystarczyło, bym zadał ci ból. To grzeszne kłamstwo, istniejesz w snach. Mam swoją wolność, lecz czasu mi brak. Wiara stracona, popłyną łzy. Może po śmierci przyjdzie nam żyć. "Rolling Stones.Franz
Przystanek. Stoję oparta o kiosk, słucham muzyki Ale jakby mnie tu nie było. Prawdopodobnie jestem niewidzialna Dzięki tej muzyce mogę przeszyć każdego na wskroś. I widze mnóstwo samotnych twarzy, większość wraca do domu, nie wyglądają na często przytulanych, zdradzili się przede mną, a na pewno dziewczyna, której spojrzałam w oczy i one opowiedziały mi jej krótką historię. Obok – starszy pan w kaszkiecie szeptał boleśnie w głowie o tym że chciałby sie zakochać na starość, aż muzyka przerwała się na chwilę i w uszach pozostał tylko nieprzyjemny pisk który przerodził się z owego szeptu. Przyjechał autobus. Wsiadam Z tą samą muzyką przeglądam innych ludzi. Zmęczona matka z ok. 20 letnim synem. Codzienny, ten sam temat. Powtarza się zawsze między nimi w tym autobusie, zawsze wracają razem do domu. A temat to : milczenie. Syn ma naciągniętą przyzwoicie czapkę na uszy, zapewne przez mamę. Z torby którą ona trzyma na kolanach wystają marchewki i kawałek kurczęcej nogi. Dziś rosół Obok mnie siedzi urzędniczka, śmieje się w moim kierunku bo wie, że widziałam jak wstając do skasowania biletów spadło jej siedzisko z krzesła. I widzę w jej oczach, że zaraz wróci do domu i już nie będzie miała do kogo tak się zaśmiać. Przejrzałam ich na wylot. I nikt mnie nie oszuka. Nikt mi nie powie, że co dzień ma się z kim upijać, ma z kim zjeść pierogi, posłuchać muzyki Jesteśmy tu bardzo podobni.Click here to watch '04-Savane'
cóż jest ? A coż może być droga Rozalijo? Dziennie 10 lub więcej trudnych operacji- nawet nie wiem gdzie czas tu w tym wszystkim i czy mozliwe zeby to wszystko w nim pomiescic. Chęć odpoczynku i wyjechania jak najdalej stąd jest coraz większa.Pisząc to słucham Toumani i przypominają mi sie czasy na suwalszczyznie, pora w której dzieci biagały bez butów, a plecy można było wystawić do słońca, nad głową przeleciał bocian, mozna było spac na pomoscie, a rano budził nas turkot traktora, kiedy znów?zeby się odłączyc od internetu, od telefonu, od kłótni, od dziwnego milczenia. Perspektywa 25 listopada ratuje mnie jedynie. Gryzie mnie to i owo. I cały czas też nie mogę zapomnieć.Nie odzywamy się już długo. Skałom trzeba stać i grozić,Obłokom deszcze przewozić,Błyskawicom grzmieć i ginąć,Mnie płynąć, płynąć i płynąć Click here to watch 'Basekou-Kouyate----Keletigui-Diabate----Toumani-Diabate---Djelika---03---Cheikh-'
Dzień filmowy, obejrzałam dwa dobre filmy, po południu z Adamem „Zycie jest piękne” co dało mi do myślenia, i dało mi napęd i wiarę. A teraz wieczorkiem z mamą „ Dobry rok” - sympatycznie się oglądało ok. 2 godziny Russela. Film bardzo się podobał tylko czy takie rzeczy się zdarzają nam?
10 listopada, 2006
Drogi przyjacielu, piszę. Dziś miałam 5 godzinna operację. Chory wykazywał negatywizm czynny Połączony z katalepsią sztywną Zastosowano elenium i relanium Trankwilizatory nie spowodowały jednak pożądanego skutku Po operacji odwiesiwszy kitel pognieciony i założywszy taftę napiłam się wódki Ludwisiówki(pamiętasz jeszcze jej smak?) I przypomniało mi się, że dziś po pracy zmówić się zmówiłam na dziką przejażdżkę bryczką po mrocznych okolicach miasta-tych bez scian co mnie spotkało... kolega dorożkarz ( którego zresztą dobrze znasz) nie stawił się pod szpitalem o umówionej porze, czekałam godzinę on nie przyjeżdżał (wiesz jaki on punktualny i układny) Dzwonie więc do niego, sygnał w telefonie ciągnął się w nieskończoność. Nikt nie odbierał. Zniecierpliwiona poszłam napić się wódki ze szpitalnym portierem. I wtedy słyszę, woła mnie pielęgniarka Jadwiga z góry: -Telefon do Ciebie! Wiec pytam rzecz jasna kto dzwoni A ona na to nawet nie zdziwiona, raczej bardziej znudzonym głosem: Koń jakiegoś dorożkarza dzwoni, mówi że dorożkarz zasłabł i dziś nie przyjadą Drogi przyjacielu pisze do Ciebie, opowiadam tą historię bo wydaje mi się ona tak bezsensowno -absurdalna, że jeszcze nie mogę uwierzyć, popadam w paranoje kwadratowe i dopijam resztkę trunku.
byłam dzis na koncercie. koncercie flamenco. modlitwy flamenco w kosciele srodowisk tworczych. w kosciele jak i na calej ulicy zgaslo swiatło. nie widziałam dlugi czas ludzi ktorzy stali przede mna, na przod ktos wniosl kilka swiec . hiszpanie zdecydowali sie grac bez prądu . z ciemnosci wydobywaly sie dzwieki gitary i spiew. Click here to watch 'REC81'
Tesknie...za tamtymi czasami, choc niby ich nie znałam, ale tylko na pozór, naprawde jestem stamtąd, tu jestem tylko w odwiedziny i nie wiele rozumiem z tego co teraz sie dzieje na swiecie . mysle nad tym czy tam nie wrócić. już mam spakowane walizy.
06 listopada, 2006
jak? nienajlepiej. Jesien dobiera sie do mnie jak moze, widze jak zła moze jesien byc, choc nienajgorsza w skali ktorą moge sobie wyobrazic.
Czegoś my się doczekali. Zima Chora Zima Leki Tęsknota Zima Za kim i dlaczego? Cholera wie Nawet ona nie ma pojęcia Gdyby się dłużej zastanowić obydwie wiemy doskonale. Dom Ciepły dom. Pachnie tu słodko i mentolowo. Słodko-naleśniki Mentolowo- tajemne maści Maści -na plecy Naleśniki- ze śmietaną Jakże koją i pozwalają zapomnieć Wspólne rodzinne naleśniki. I Kubuś Puchatek w łóżku. Wieczorami. Jeszcze raz. Dziecko. Herbata ciepła. Tylko, że nie ma kto objąć w pas gdy zimnym powietrzem i tęsknotą w noc powieje. I wiemy doskonale k t o. Nie trzeba sie nawet długo zastanawiać Click here to watch 'Bobby-McFerrin---Circlesong-5' i Click here to watch 'Scott-Henderson---Tore-Down-House--09--Mocha1'
01 listopada, 2006
Niestety dziś nie mogłam pójść na cmentarze bo jak wspominałam wcześniej jestem chora. Siedzę w domu, czytam,przeglądam, rozmyślam( choć nie za dużo), co jakiś czas się inhaluje, łykam mnóstwo leków i nawet nie patrze za okno bo od razu robi mi się zimno. znalazłam zdjęcia, które przypomniały mi jak to z Russelem siedzieliśmy kiedys, u mnie na działce w ogrodzie, lato, tęsknota dojmująca eh.... ;)
31 października, 2006
Cóż, to w sztukach waćpanna występuje dnia dzisiejszego?, nawet mówią, że na scenie pieśni ludowe dziś sama śpiewała i aniołem była. Nawet mówią o takim aniele dzikim co to zapomniał się przebrać po sztuce i chodził w stroju anielim po głównej azaliż piotrkowskiej ulicy i , i podobno niektórzy nie zauważali, niektórzy śmiali się z tego zjawiska, a inni jeszcze przyjmowali to jako znak i podobno jeden Pan nawet szedł długo za tym aniołem, no nawet nie bójmy się powiedzieć:śledził go i sąsiad z Komuny Paryskiej podobno też poweselał jak anioł trącił go skrzydłem. Ale Evo Stefanio, ja Cie podejrzewam o to miłe, szlachetne przestępstwo, czy to ty, powiedz, no powiedz prosze? Owszem ja. Ale o tym już szaaaa. P.S. Jeśli chcecie złotego pył to przynoście do domu aniołów dzikich, różne specyfiki, bardzom się rozchorowałam, ja anioł, bardzom, tak... nawet marnie na skrzydłach pył anielski wygląda, ach ale dobrze że ja zdążyłam Wam trochę do uszu poszeptać nieznajomi. Jeszcze do Was wrócę w anielskiej postaci. A to muzyka od Piotrka: Click here to watch '1-Ked-sa-Jano-na-vojnu-bral-'
29 października, 2006
Tak. wróciłam z nad morza. Trójmiasta. Czego my tam nie robiliśmy. Miły widok, jesień nad morzem, rzadko można spojrzeć tak daleko. Już dalej się nie spojrzy. Pewnie wszystko bym doceniła bardziej gdyby nie jesienny dół, który wpędza co chwile w dziwne stany, na szczescie daje czasem odpocząć. Jestem zmęczona, zupełnie nie mogę sklecić zdania, tak więc kończę, a zostawiam zdjęcia
Wracam z zajęć. Jak zwykle przez park. Zatrzymała mnie tu piękna pogoda. Siedzę sama na ławce. Ciepły wiatr przewraca liście. Na przeciw mnie budka z watą cukrową. Pod różowym parasolem. Wokół niego mnóstwo dzieci. Park robi się powoli różowy. Waciano- liściato-słodki. A obok mnie na ławce biało-starczo. Grupa staruszek. Nie słyszę co mówią. Słyszę jedynie muzykę. Słońce, a i jeszcze to słońce, które dodaje różowości wacie, złoci liście i podświetla siwe włosy staruszek obok. Wracam do domu. Zaraz będę tu z powrotem. A oto ta muzyka:Click here to watch '14-U-Dunaja-u-Presporka-'
24 października, 2006
...Nagie dziecko nie zniechęcone obrazem rzeczywistości jak ludzie dorośli, nie zniechęceni widokiem gołego dziecka, wybaczający mu nagość- nie dosłowną. Do dosłownej nagości, wewnętrznej- dziecka boją się dopuścić lecz czasem im to wychodzi, a trudność zachowana przy tym wynika z zaniku myślenia abstrakcyjnego. Tu jeszcze mogą się wysilić czasami i wybaczyć w ich mniemaniu niedoświadczenie i głupoty niedoświadczonego,myśli infantylne,a w moim mniemaniu myśli te są często istoty genialnej, rzadko rodzącej się w dorosłych umysłach.Do dorosłego życia większość próbuje przywołać to lekkie myślenie- rzecz jasna w sferze abstrakcji ale wychodzi im to ciężko. Staje się to męczące, można by to nazwać swoistą pozą na którą nie chcę się ani patrzeć ani żyć w niej...Nie chce mówić też przez to że „abstrakcyjne umysły” pełne zmyślnej fantazji ( lecz nie do przesady) nie istnieją w dorosłych duszach. Istnieją. Ale nie wolno ich szukać, spotyka się je przypadkowo, później miło obcuje się z nimi, już nie musząc patrzeć na zrodzone kamienie, które próbują powiedzieć coś: poza, ponad... rzeczywistość, próbują ale nie mają ust, jedynie toczą się na pokaz, w nie śmieszny, także prosty sposób, więc niezwykłe szczęście ma ten kto znajdzie drugiego, takiego jak on, lekko rodzącego miłą dla duszy abstrakcję Click here to watch 'Joga--Bjork'
dziwna noc. zginal pies. ojciec zapomniał spod sklepu. .spięcia.kłótnie. pies znaleziony nad ranem w schronisku. wielka radosc. smierdzi bidak, zestresowany jest ale powoli zaczynaja mu sie znów smiać oczy. Kto by sie spodziwal ze do takiego Miszkolca, Sysuni, Strażnika Teksasu, (przezwisk wiele) mozna sie tak przyzwyczaic i pokochac. Po za tym stalo sie cos jeszcze co nie daje spokoju. mhhh. dziwnie teraz, poszłabym gdzies na długi spacer jak kubus puchatek i wszystko przemyslała, zajadając mysli z miodem. Click here to watch 'Amphibian'
22 października, 2006
przyjechała Kamcia . Bardzo fajny wieczór. Bylismy na koncercie bluesowym, wytanczyłysmy sie,wysmialysmy, a już za tydzień oblezamy Gdańsk- , juz sie nie moge doczekac. Piosenka taka na dzis: Click here to watch 'Nat-King-Cole--L-o-v-e'
21 października, 2006
nadal mnie nie ma, f a t a m o r g a n a, wcale tam nie stoje, jesli sie dłuzej patrzy na te zdjecia to znikam, pozniej znow sie pojawiam i to ze jestesmy tam dwie to juz zupełny absurd, jakze to nie stałe, niecierpliwe i dziwne pani Rozalijo. znikkam z szelestem jaskrawego ponczo i lisa czapki pomrukiem groznym. A to piosenka od Piotrka. Click here to watch 'Benny-Goodman---It-Dont-Mean-a-Thing-if-You-Aint-Got-Tha1'
19 października, 2006
Nie ma mnie tu, jestem zupełnie gdzie indziej, nie rozumiem co robie kiedy i jak, zaczynam sie zastanawiać czy ja istnieje, w tym tygodniu jestem agnostykiem jak dobrze pójdzie a raczej pójdzie źle, jak najgorzej to będę nim dłużej, ...moze to fatamorgana, wyobraźnia, może tylko, a może aż ... A wiem dlaczego bo mogę patrzeć mogę rozmawiać a nie mogę nawet dotknąć. Koleżanko? Koleżanka juz kończy bo..., jeśli koleżanka to nie złudzenie... Wstawiam Shostakowicza, który dobrze oddaje w -pół -istniejącą spiącą dziwiącą ba! kochającą... i w tym sęk cały własnie. Tartak nawet
"Z zewnętrznej kieszeni, która musiała być niemała, wyciągnął gruby zeszyt w fioletowych okładkach. Podał go, a ja machinalnie wziąłem i zważyłem w dłoni. Był zadziwiająco lekki. -Całe moje życie- powiedział. -Pamiętnik. Do odstąpienia. Ale niech pan nie mysli, że jestem sprzedawcą pamiętników. Dotąd odstąpiłem tylko trzy. Nabywcy do dzisaj slą mi listy dziękczynne. -Za cóż tak dziękują?- zdziwiłem się - Za pozbycie się własnych życiorysów Cóż pana tak dziwi? Nabywszy mój, przyjęli go jako własny, a o starych zapomnieli Sztuka zapominania, drogi panie, to jedna z najcenniejszych sztuk jakie uprawiamy" Henryk Bardijewski "Dzikie Anioły i inne opowiadania" Click here to watch 'Marek-Grechuta---Krajobraz-z-wilga-i-ludzie'
16 października, 2006
utwór niedawno odeszłego genialnego artysty, Marka Grechuty.
"Gdzie jest ta miłość chodząca bezkarnie? W ubiorze błazna, ptaka i anioła Ona spod ziemi niebieskie latarnie Tańczącą stopą pod sad nas przywoła Ludzie wieczorem siedząc pod jabłonią Będą się modlić i zabijać o nią.
Im się sprzedaje święcone obrazki I wodą w górze ucisza się w nich Grają organy i z twarzy im maski Zrywa idący po przez popiół mnich A w tedy widać, że święci i oni Smucą się w cieniu tej samej jabłoni. "Click here to watch 'Marek-Grechuta---Dni-ktorych-nie-znamy'
przybyła rodzynka. wybralismy sie na spacerek wieczorny i spotkalismy bardzo dziwnych ludzi...dreszcze przechądzą po plecach brrrrr... Marcel rodzynek pisze: nie uwieżycie użyłem do kawy 5 torebek cukru! A co do tych ludzi najbardziej podobał mi się ten z trzema oczami plus dwoma nosami...a na dotatek odwiedzily nas dzieci kosmonautów.Brrrr strach w oczach (trzech...) Click here to watch '01-Salsa-Cuba' - a tą piosenke dostałam od Kacpra, serce mi się raduje, że 13 letnia młodzież słucha jeszcze takiej muzyki. wiadomo. fajne chlopaki
"12 w nocy w Hawanie, Kuba. 11 w nocy w San Salvador, Salvador. 11 w nocy w Managui, Nicaragua.
podobaja mi się samoloty, podobasz mi się podoba mi się podróżowanie, podobasz mi się podoba mi się jutro, podobasz mi się podoba mi się wiatr, podobasz mi się podobają mi się marzenia, podobasz mi się podoba mi się morze, podobasz mi się
co będę robił? nie wiem co będę robił? już w ogóle nie wiem co będę robił? nie mam pojęcia która godzina? , moje serce
podoba mi się motor, podobasz mi się podoba mi sie bieganie, podobasz mi się podoba mi się deszcz, podobasz mi się podobają mi się powroty, podobasz mi się podoba mi się marihuana, podobasz mi się podobaja mi sie kolumbijki, podobasz mi się podobają mi się góry, podobasz mi się podoba mi się noc, podobasz mi się
podoba mi się kolacja, podobasz mi się podoba mi się sąsiadka, podobasz mi się podoba mi się kuchnia, podobasz mi się podoba mi sie zalecanie się, podobasz mi się podoba mi sie gitara, podobasz mi się podoba mi sie regaee, podobasz mi się
podoba mi się cynamon, podobasz mi się podoba mi się ogień, podobasz mi się podoba mi się rządzenie, podobasz mi się podoba mi się Coruna, podobasz mi się podoba mi się Malasana, podobasz mi się podoba mi się kasztan, podobasz mi się podoba mi sie Guatemala, podobasz mi się
Radiozegar, 5 rano Nie wszystko złoto, co się świeci Chiński, niezawodny sposób."
11 października, 2006
Wieczorny melancholijny nastrój, tak bardzo ale to bardzo chciałabym sie z nim zobaczyc
"Nigdy nie będzie takiego lata Nigdy nie będzie takiego lata Nigdy policja nie będzie taka uprzejma Nigdy straż pożarna nie będzie tak szybka i sprawna Nigdy nie będzie takiego lata
Nigdy papieros nie będzie tak smaczny A wódka taka zimna i pożywna Nigdy nie będzie tak przystojnych mężczyzn Nigdy nie będzie tak pysznych ciastek Reprezentacja naszego kraju nie będzie miała takich wyników Już nigdy, nigdy nie będzie takich wędlin, takiej coca coli Takiej musztardy i takiego mleka Nigdy nie będzie takiego lata Nigdy nie będzie takiego lata
Słońce nie będzie nigdy już tak cudnie wschodzić i zachodzić Księżyc nie będzie tak pięknie wisiał Nigdy nie będzie takiej telewizji Takich kolorowych gazet Nigdy nie będziesz dla mnie miły taki Nigdy ksiądz nie będzie mówił tak mądrych kazań Nigdy organista tak pięknie nie zagra Nigdy Bóg nie będzie tak blisko Tak czuły i dobry jak teraz
Nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza Nigdy nie będzie takiego lata "
"Powiedz mi, jak mnie kochasz. - Powiem. - Więc? - Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec. Kocham cię w kapeluszu i w berecie. W wielkim wietrze na szosie i na koncercie. W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach. I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona. I gdy jajko roztłukujesz ładnie - nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie. W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku. I na końcu ulicy. I na początku. I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz. W niebezpieczeństwie. I na karuzeli. W morzu. W górach. W kaloszach. I boso. Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą. I wiosną, kiedy jaskółka przylata. - A latem jak mnie kochasz? - Jak treść lata. - A jesienią, gdy chmurki i humorki? - Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki. - A gdy zima posrebrzy ramy okien? - Zimą kocham cię jak wesoły ogień. Blisko przy twoim sercu. Koło niego. A za oknami śnieg. I wrony na śniegu. "
Zdjecia ze spaceru dzisejszego po ksiezym mlynie.// >Biegne i niech w rozwiane włosy nie wplątuje mi się zlamilosć, wojny domowe, zdziwaczenia ludzi, kłamstwa wszystkie których na mnie dokonano, moje kłamstwa, moje zachowania brzydkie i okrutne, przykrosci które sprawiłam, niech tylko wplątuje mi się we włosy czysty, nieskażony wiatr. czytosć. i jesli gdzies stanę żeby przejrzec sie w wodzie wielkiej i czystej niech odbije kształt mój marny. niech błysnie nad nią przeraźliwie, a ja sie nie przestraszę, będe biec dalej nie po to żeby szukać, nie po to żeby mysleć . skałą trzeba stać i grozić, obłokom- deszcze przewozić, blyskawicom-grzmieć i ginąc, mnie płynąć, płynąć i płynać i isć do przodu
Nie pisze ostatnio bo cos zabiera mi sily do pisania, stworzenia czegokolwiek, cos mnie tak pochłania czy tez wyprowadza z równowagi i zrzera, ze czuje sie jakby trochę uwiązana i uczucie wybijające sie na sam wierzch to złosc- gdy tylko pomysle: a moze by cos nowego? mozew końcu cala ta machina wyobrazni ruszy? Straszna złosc na siebie. Ona nawet nie wydostaje sie na zewnatrz. W tym momecie ktos pochłania mnie asiocjatem, rozpadem cząsteczki, dysocjacją, a ja musze się temu poddać z usmiechem na twarzy. Teraz podaje sobie rękę i gratuluje wielce ze skleciłam te kilka literek i byłam w stanie napisać ten tekst. Wszędobylskie siano w głowie... Sprzeciwie się, postawie wszystko na głowie, zeby wrócić do tego cudownego stanu wewnetrznego zamkniecia w którym to stworze cos, wyrzuce co siedzi we wnetrzu. dzis? a czemu by nie. Tylko niech mi przyjdzie i niech mi przejdzie..ten stan nijaki, miazga kaktusia, wyblakłosc. Nawet nie mysl tu o zakochaniu jakim kolwiek, sercum sobie odpoczywa, a w głowie zaden pierwiastek miłosci, takiej miłosci. wiesz o czym mówie Powcyrynacy. Ale podobno jest tez tak ze to co sie odrzuca w głowie na siłe, zostaje w niej najdłuzej. Powcyrynacy? prawda to? P o w c y r y n a c y P o m o c y.
03 października, 2006
maniana Maniana ...psy szczekaja a karavana jedzie dalej. niczym. niczym zupełnie niczym...przynajmniej dzis . Maniana Maniana
"Nie wysilajcie sie, u was rzeczy naprawde wartosciowe zawsze wyjda na wierzch i nie trzeba bedzie sie juz kłócić ani walczyc o nie".- z wieczornego słuchowiska, po kłótni- nawet sie do siebie nie odzywalismy słuchalismy tylko zawstydzeni.
Przychodzą takie momenty kiedy strasznie tesknie za tym miejscem i polozylabym sie na hamaku nad, którym wisiało za oknem niebo, bylo slychac zza niego szept miasta i ptaki. Jeszcze raz usiadłabym na tym ogromnym drewnianym stole i chciałabym zeby rano budziły mnie te gołebie które zawsze zagladały przez okno łazienki. Tyle tam miejsca ze mozna tanczyc swobodnie a wiec tancze, a ty siedzisz przy tym barku zjadajac knedle ze sliwkami. Wyciagam Cie do tanca ... i zycie teraz mogloby byc naprawde cudowne. Wychodzimy przez okno na dach, siadamy przy kominie, muzyka wpada przez okna.... Siedze w samochodzie, juz sie placze w tych myslach i marzeniach, a nagle dociera do mnie glos z radia: Ireny Górskiej, która mówi ze tam gdzie serce jest, tam zlo sie nie miesci. własnie tak Click here to watch 'Beatles---Across-the-Universe'
Tak naprawde to zycie mogło by byc takie pikne, takie strasnie fajne,po całym dniu nieludzkiej pracy przetanczylibysmy caly wieczor przy minor swing. Click here to watch 'Poum-Tchack---Minor-Swing'