08 grudnia, 2005
07 grudnia, 2005
Krakoov
06 grudnia, 2005
I co mi z tego, że ja latam z drachem kolorowym, i co mi z tego ze zjem drygli cztery kilo, i co mi z tego ze na krańcówkę ja pojadę z fifką w zębach, będę się szlajać w fildekosach siędę okrakiem gdzieś w bramie klapiti w desperze iskając patola. Cóż mi z tego, że bajdorem w złości o ścianę cisnę. Coż mi z tego że sobie extra cajgi kupie. To coż że ja cwaniaka, farfocli, leberki jeść nie byde. Galas wysprzątam i najsexowniejsze helanko zakupie... Wódeczki kojsik stukne na odważkę. Klajniaków ja w spokoju zostawie. Klabzdrą ja nie będę. Cóż mi z tego że się chyptać przestanę. Cóż ...że ja się z chomątami się nie zadaję, cztujdy nie robię. Co z tego mam.... gdzie absztyfikant mój co byle nie był by chomątem, ni najduchem. TYTKALejlaTA
co tu się dzieje? viatry targają mną od srodka ...zapeleniepluc 3y inne tornado, viec siedze tu słucham,piszcze, sapie, czytam, kracze, marze, jaja znosze, korale Rodowicz nosze, w rytm Tanga szóstego ide do lazienki i z powrotem do łożka, a w łożku malarstwo chińskie, papier ryzowy, pędzle , tubki, ciepla pomidoroowka, herbata z miodem, leże tak sobie i za dużo mam tu czasu na myslenie. w rytm tanga odchodze na łozka pierze, pozwoolcie ze juz to zrobie, zegnam.
Kiedys znalazlam go u mojego przyjaciela: Nie ma Cię wiec żegnam się...słońce chore jak tęsknota wpada przez duże okno..
...Pytasz mnie, jak się czuje. Tak, jak czuć się może
Człowiek (nie) dość pełnoletni w końcu lisopada,
Gdy na niebie zmierzch pochmurny i błoto na dworze,
A za oknem bez przerwy deszcz ze śniegiem pada.
Lecz zbyt o dnia i roku nie troszczę się porę,
Bo po słocie pogoda idzie wieczną zimą,
Więc też o wschodzie słońca wiersz piszę wieczorem,
A w nokturny słoneczne grywam tylko rano.
I jestem zawsze ufny i pełen pewności
Czekając niezachwianie tej jedynej chwili
Gdy ujrzę, że na świecie są same radości,
I zegar na raz wszystkie pokazuję godziny
L.Staff
...Pytasz mnie, jak się czuje. Tak, jak czuć się może
Człowiek (nie) dość pełnoletni w końcu lisopada,
Gdy na niebie zmierzch pochmurny i błoto na dworze,
A za oknem bez przerwy deszcz ze śniegiem pada.
Lecz zbyt o dnia i roku nie troszczę się porę,
Bo po słocie pogoda idzie wieczną zimą,
Więc też o wschodzie słońca wiersz piszę wieczorem,
A w nokturny słoneczne grywam tylko rano.
I jestem zawsze ufny i pełen pewności
Czekając niezachwianie tej jedynej chwili
Gdy ujrzę, że na świecie są same radości,
I zegar na raz wszystkie pokazuję godziny
L.Staff
05 grudnia, 2005
04 grudnia, 2005


http://s55.yousendit.com/d.aspx?id=3KSJBAA02CX652BIA9HCQTCRG8 Marczello v piosence kotek mamrotek :>>
Jesteś taki wiecznie zajęty
Ciągle patrzysz w przeciwną stronę
Wiesz, że jedno twoje spojrzenie
To mi zwróci, co już stracone
Ja mam tyle wolnych wieczorów
Wtorków piątków i niedziel
Więc chciałam cię kiedyś zobaczyć
Chciałam ci kiedyś powiedzieć
Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham to się mylisz
Ja ci mogę to przecież w każdej chwili
Wyszeptać wyśpiewać powiedzieć jak wolisz
Tak szybko w dwóch słowach lub całkiem powoli
Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham jesteś w błędzie
Ja ci przecież to mogę zawsze i wszędzie
A ty jesteś taki uparty
Ciągle patrzysz w przeciwną stronę
Wiesz, że jedno twoje spojrzenie
To mi zwróci, co już stracone
Ja mam dość pustych wieczorów
Wtorków piątków i niedziel
Więc chciałam cię dzisiaj zobaczyć
Chciałam ci w końcu powiedzieć
Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham to nie wiesz
Ile tracisz przez takie myślenie
Ile tracisz
Wieczorów przy świecach i ranków przy kawie
I zaklęć tysięcy
I marzeń na jawie
Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham to pół biedy
Ja ci przecież to powiem tylko, kiedy?
Ciągle patrzysz w przeciwną stronę
Wiesz, że jedno twoje spojrzenie
To mi zwróci, co już stracone
Ja mam tyle wolnych wieczorów
Wtorków piątków i niedziel
Więc chciałam cię kiedyś zobaczyć
Chciałam ci kiedyś powiedzieć
Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham to się mylisz
Ja ci mogę to przecież w każdej chwili
Wyszeptać wyśpiewać powiedzieć jak wolisz
Tak szybko w dwóch słowach lub całkiem powoli
Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham jesteś w błędzie
Ja ci przecież to mogę zawsze i wszędzie
A ty jesteś taki uparty
Ciągle patrzysz w przeciwną stronę
Wiesz, że jedno twoje spojrzenie
To mi zwróci, co już stracone
Ja mam dość pustych wieczorów
Wtorków piątków i niedziel
Więc chciałam cię dzisiaj zobaczyć
Chciałam ci w końcu powiedzieć
Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham to nie wiesz
Ile tracisz przez takie myślenie
Ile tracisz
Wieczorów przy świecach i ranków przy kawie
I zaklęć tysięcy
I marzeń na jawie
Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham to pół biedy
Ja ci przecież to powiem tylko, kiedy?
03 grudnia, 2005

robota czeka, a ja głupia marze żeby wsiasc na motor i pojechac do górali. nie dbać o bagarz nie dbać o bilet , ostatnio kiedy Lukas miał vybyć z miasta Łodzi oczyviscie... spóźnilismy sie na pociag, i poszlismy niby to na pokrzepke ale chyba v koncu aby to uczcić do baru PKP, był tam telewizor, i Maryla Rodovicz akurat nam przygryvała: wsiąsc do pociagu byle jakieeego nie dbac o bagaż nie dbać o bilet...parara rura... zabavnie było
Subskrybuj:
Posty (Atom)








