02 marca, 2008

Stara Maleńka

Piękna panna FLORENTYNA
miała zostać: gwiazdą kina,
pióro miała nienaganne,
kreskę zwinna niczym Goya,
oratorski dryg po mamie
kreatywność taty ,dziadka
babci sznyt pogody ducha

w fuzję marzeń mimowolnie
się wymknęła
swoją drogą w pasji krzyk pomknęła
oddechem duszy popłynęła
swego dopięła
doszedł w końcu
głos do głosu serca Tymbki
patrzaj belfrze na me znoje i mnie wspieraj
nigdy mi mej pasji z serca nie wydzieraj


Nawet powstał już wiersz o małej Florce, a napisał go Łukasz Moszczyński, Straśnie ale to straśnie miło mi się zrobiło. Dziękuje :)




muszę się pochwalić :)

29 lutego, 2008

Jutro jadę zobaczyć mała tymbcie, krasnala małego, małą Dworczykówne, maleństwo, które spojrzało pierwszy raz na ten trudny lecz piękny świat 2 dni temu około południa.
Dziś przypomniało mi się jak marzyłam i marze nadal żeby tam pojechać i żyć tam przez jakiś czas, długa droga...więc do roboty Stefa :

Tymbciu maleńka życze Ci tak odważnych marzeń, a co najważniejsze żeby takie się Tobie spełniały.

11 lutego, 2008






wrzucam narazie tylko kilka fotografii z sesji w wa-wie, sesja rodzinna, jedna mała osóbka jeszcze w brzuchu, która przyjdzie na świat 25 lutego.

06 lutego, 2008




Dawno Stefy tu nie było, na co dzień mam dużo roboty choć z moją naturą pospolitego leniwca często mam problem żeby tę robotę złapać za frak i raz, a dobrze się za nią zabrać.
Zdjęć ostatnio jak widać robie niewiele, czekam aż coś się we mnie zagotuje, zawrze lub dojrzeje…jakaś iskierka tli się jeszcze …spróbuję podmuchać bo na horyzoncie jak szerokim jeszcze nie wiem pojawiają się nowe możliwości, a jaki ten horyzont będzie i czy swobodnie będę mogła po nim się poruszać lub ze spokojem w oczach bede mogła na niego patrzeć – to wszystko zależy ode m n i e.

09 stycznia, 2008

Wczoraj w nocy zmarł Piotr Włodarski, ojciec Danki.

Cudowny człowiek, odkrył przed nami wiele pięknych miejsc i przekazał dużo mądrości.
Był nadzwyczajnym wrażliwcem i smakoszem życia.

02 stycznia, 2008


jedno ze zdjęć z ostatniej sesji reklamowej. Na fotografii :Viktoria, z którą bardzo się polubiłyśmy i jesteśmy umówione na następną sesje już prywatną, gdzie nie tylko ja będę robić Viktori zdjęcia ale i ona mnie .

27 grudnia, 2007

hej! zielone góry...nasze tęsknoty




Hej! zielone góry nasze tęsknoty, hej wy wszyscy ka żeście poszli ? rozwiani po świecie jak polne kwiaty, zostały duchy i puste stoły, nie ma już gości wszyscy gdzieś poszli. Oj zielone góry...nasze tęsknoty.

Nie było mnie tu dawno, nic nie piszę. Musiałam sobie wszystko ułożyć w głowie. Dużo się zmieniło ostatnio w moim życiu, dlatego te porządki we wnętrzu nie przychodzą szybko, a nad wyraz ciężko i powolnie. Nie obiecuję, że będę pisać jak kiedyś, dzielić się myślami poprzez fotografie i słowa prosto z serca co dzień, ale być może będę zaglądać częściej jeśli tylko zdołam dogonić swoje myśli.
Click here to watch 'Andrzej-Bachleda'

30 listopada, 2007

"Pięknie las śpiewa o poranku, pomyślałem, wszyscy śpiewają, tylko ja jeden milczę, jakbym nie miał głosu. Ale nie powinni wszyscy śpiewać, ktoś musi słuchać. Słuchanie i nadsłuchiwanie to nasza powinność. "Bytu nie można zobaczyć, może można usłyszeć ", powiedziano. Ale czyż tylko o byt chodzi ? A co z niebytem ? Ten to na pewno jest tylko do podsłuchania - byle tylko znalazło się ucho dostatecznie wrażliwe, by wyłowić absolutną ciszę. Tę ciszę, wynikłą z milczenia, i drugą, co nigdy nie była przerwana słowem ani głosem, zimną i odwieczną której nawet Bóg nie przerwał " H. Bardijewski


( to zdjęcie, które niedawno zrobił mi Roberto ) Postaram się też o to żeby pojawiły się niebawem i moje zdjęcia. Ach...Pani Stefanio...tylko kiedy...ach kiedy pani się za to zabierze...

25 listopada, 2007


to już, tak to już 20 lat minelo jak jeden dzien.
Roberto : -owe 20 lat temu minus 9 miesięcy jedna pani z jednym panem wypełnili też nieświadomie przeznaczenie jeszcze innemu panu. Stefa : - I życie pięknie płynie, choć ta zima troszke osłabia, ale na zewnatrz tylko. We wnetrzu wszystko w porządku. Tak, to już 20 wiosna tej zimy.

dostałam dziś wiersz norwidowski :

nad stanami jest ich stanów stan
jako wieża nad płaskie domy stercząca w chmury

wy myślicie że i ja nie Pan
dlatego że dom mój ruchomy z wielbłądziej skóry

przecież ja aż w nieba łonie trwam
gdy ono dusze mą porywa
jak piramidę

przecież i ja ziemi tyle mam
ile jej stopa ma pokrywa
dopokąd idę

14 listopada, 2007





Mam problemy z komputerem , nie moge przygotowywac na nim zdjec dlatego nie pojawiaja się tu nowe. Ale udalo mi sie przygotowac kilka na innym komputerze, oto i foto. Aha i pewnie slyszeliscie o tym artyscie- sadyście który zaglodził swojego psa na użytem swojej sztuki...tu jest link do petycji przeciwko autorowi tego idiotycznego pomysłu. podpisujcie :

http://www.petitiononline.com/13031953/petition.html

06 listopada, 2007


Spotkałam dziś kogoś, kto zadał mi najtrudniejsze pytanie jakiego mogłam się spodziewać.
I nie było wykrętów, musiałam na nie odpowiedzieć.
Chodząc po mrocznych zakamarkach miasta spotkałam zupełnie nie mrocznego, jasnego, dzikiego anioła i to on właśnie mnie zapytał: Jaki ma sens ludzkie życie?
Chodziliśmy długi czas po ulicy, z której bram wybiegały co chwile roześmiane dzieci, my zaś milczeliśmy długo, tylko anioł cicho śpiewał: „Szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie, przyjdzie czas i szczęście pryśnie” . W końcu usiedliśmy gdzieś w barze, anioł trącał mnie co chwile skrzydłami i wciąż nucił tą piosenkę. Opowiem Ci coś, powiedziałam :Przystanek. Stoję oparta o kiosk, słucham muzyki
Ale jakby mnie tu nie było.
Prawdopodobnie jestem niewidzialna
Dzięki tej muzyce mogę przeszyć każdego na wskroś.
I widze mnóstwo samotnych twarzy, większość wraca do domu, nie wyglądają na często przytulanych, zdradzili się przede mną, a na pewno dziewczyna, której spojrzałam w oczy i one opowiedziały mi jej krótką historię.
Obok – starszy pan w kaszkiecie szeptał boleśnie w głowie o tym że chciałby sie zakochać na starość, aż muzyka przerwała się na chwilę i w uszach pozostał tylko nieprzyjemny pisk który przerodził się z owego szeptu.
Przyjechał autobus. Wsiadam
Z tą samą muzyką przeglądam innych ludzi.
Zmęczona matka z ok. 20 letnim synem. Codzienny, ten sam temat. Powtarza się zawsze między nimi w tym autobusie, zawsze wracają razem do domu. A temat to : milczenie. Syn ma naciągniętą przyzwoicie czapkę na uszy, zapewne przez mamę. Z torby którą ona trzyma na kolanach wystają marchewki i kawałek kurczęcej nogi. Dziś rosół.
Obok mnie siedzi urzędniczka, śmieje się w moim kierunku bo wie, że widziałam jak wstawała do skasowania biletów i spadło jej siedzisko z krzesła. I widzę w jej oczach, że zaraz wróci do domu i już nie będzie miała do kogo tak się zaśmiać.
Przejrzałam ich na wylot. I nikt mnie nie oszuka. Nikt mi nie powie, że co dzień ma się z kim upijać, ma z kim zjeść pierogi, posłuchać muzyki. Jesteśmy tu bardzo podobni...
Nowo-poznany,dziki przyjacielu może chodzi w ich życiu o posiadanie marzeń i dążenie do ich spełniania
Wszelkie sukcesy warte są tylko na kila chwil. Wykształcenie- tak wiele warte ale cóż po nim jeśli dusza ucieka od marzeń, jeśli smutek serce rozdziera kiedy wracamy do pustego domu. I cóż to za idea życia kiedy dotyka i widzi się nie duszą, a odbiera rozumem i racjonalnie spogląda- wtedy świat staje się szary i nieznośnie poukładany.
I sądzę, że warto oceniać rzeczy nie ze względu na ich wartość ale znaczenie,
Śnić i marzyć, iść przed siebie kiedy inni siadają, ubierać się prosto i nie pozwolić na to żeby uciekało nam słońce- rzucać się ku niemu co dzień. Zakochać się na starość bo ludzie starzeją się właśnie dlatego, że unikają miłości. I pamiętać, że nie sztuką i radością jest życie na wierzchołku ale moment i sposób w jaki wspinamy sie na niego. I warto mówić zawsze co się czuje i robić to co się myśli. Mówić kocham- nie zakładać, że ktoś o tym wie. Bo dziś może być wszystkim co nam pozostaje. Życie można wziąć jako jeden aspekt, życie jako życie płynące bez specjalnych wysiłków, równie dobrze można zamienić się w suchą, łykowatą miazgę kaktusową, skałę, kamień...byle co. Bo życie wszak składa się z drobiazgów, z chwil które prosimy żeby trwały wiecznie trzeba pielęgnować myśli o tym co w około. Chodzi o pielęgnacje w sensie rozbieranie ich na drobiazgi. Czasem rzecz jasna trzeba od tego odpocząć. Ale trzeba czasem przywołać myśli te do siebie i czuć ich rozwój. Nawet jeśli do niczego konkretnego nie dojdziemy – warto to robić. Czasem miło zaplątać się w nich i tak lewitować splątanym w niebycie. Trzeba jeno uważać by nie splątać się w nich mocno zaś latać można wysoko mając pewność ilu aspektów jesteśmy świadomi.
Anioł przerwał mi, spojrzał przez otwarte drzwi baru i powiedział : Widzisz te dzieciaki?
Dałem im skrzydła. Odbiorę im je kiedy już nauczą się latać samodzielnie.

22 października, 2007


Pare fotografii dla Pana Dareckiego z Boogie Circus ;> Wybralismy sie dzis z Roberto i Darkiem znów w okolice Manufaktury, do tego innego świata który miesci się naprzeciwko tego wielkiego centrum handlowego. Weszlismy w brame, na duże podwórko, Darek usiadł na schodach, zaczął grać bluesa. Oczywiscie jak zwylke pod swoimi klatkami schodowymi wystawało paru dresów. Zaczelismy robic zdjecia i jeden z nich podszedł do Darka, usmiechnął się, wszedł w brame, wrócił znów do Darka, zamnął mu coś w ręce, pomyślałam, że czas stąd zwiewać bo zaraz dostaniemy łomot, a ten kolega tajemniczy dres, zaczyna nagle krzyczeć coś do Dareckiego: "Ej słyszysz stary słyszysz mnie?! Za taką muze masz u mnie szacun." A co się później okazało Darek dostał pare ziaren manueli w prezencie...Ajajaj, Tegośmy się nie spodziewali

16 października, 2007


Tak, to już pare dni po wernisażu..., jestem bardzo zadowolona i wiem już – utwierdziłam się w przekonaniu, że to jest to w czym czuje się jak ryba w wodzie. Po wernisażu nadszedł taki czas smutku spełnienia czy jak to tam można by nazwać, ale mineło szybko. Bluesowy ranek...tanczylismy do rana przy Boogie Circus. Mmm piękny dzień. Oto jedno ze zdjęć wystawionych przeze mnie. Zapraszam na wystawę. I Boogie Circus. zespol wieczoru, nocy, poranka:
Click here to watch 'Boogie-Circus'

06 października, 2007






o3.2o caly dom mocno spi i chrapie ja siedze w kuchni i robie zdjecia.a oto i pare z nich...