30 października, 2008
„Trzeba zawsze być pijanym. Oto cała tajemnica i jedyny problem. Żeby nie czuć straszliwego ciężaru Czasu, co zgina wam ramiona i pochyla ku ziemi, bądźcie zawsze pijani.Lecz czym ? Winem, poezją lub cnotą, wybór do was należy. Ale bądźcie pijani.I jeśli zdarzy się , że na schodach pałacu, na zielonej murawie rowu, w posepnej samotności pokoju, obudzicie się, gdy upojenie zmniejszyło się lub znikło, zapytajcie wiatru, fali, gwiazdy, ptaka, zegara, wszystkiego, co ucieka, wszystkiego, co jęczy, wszystkiego, co się toczy, wszystkiego, co śpiewa, która jest godzina; a wiatr i fala, i gwiazda, i ptak, i zegar, odpowiedzą wam : „Jest godzina pijaństwa ! Żeby ujść niewoli i torturze czasu, badźcie zawsze pijani ! Winem, poezją lub cnotą, wybór do was należy.
Click here to watch 'diego-el-cigala-y-bebo-valdez---yo-te-ama-'
29 października, 2008
Przepisy Evy Stefani z Kuchni Pełnej Niespodzienek
27 dzień października piękny...(aż od początku musiałam włączyć komputer żeby to napisać.Nie od końca proszę drogich państwa...tym razem od p o c z ą t k u)
Wieczorem robimy SERNIK.
Lucass wierci się niecierpliwie po kuchni wciągając zapach sernika, pytając kiedy będzie można go zjeść. Bada sernik wnikliwie...Evaaa...ten sernik ma dziwną rzadką konsystencje.
Na to ja kucharzyna wybitna odpowiadam : Łukasz sernik musi najpierw wyschnąć, a później musi ostyc .
Drodzy Państwo, wyodrębniam z tekstu najlepszy na świecie i niezawodny
przepis na sernik tradycyjny:
sernik musi najpierw wyschnąć, a później musi ostyc .
( zdjęcie, które zrobił Loo naszemu pięknemu sernikowi tradycyjnemu (snarenick traditional)
28 października, 2008
jako wieża nad płaskie domy stercząca w chmury
wy myślicie że i ja nie Pan
dlatego że dom mój ruchomy z wielbłądziej skóry
przecież ja aż w nieba łonie trwam
gdy ono dusze mą porywa
jak piramidę
przecież i ja ziemi tyle mam
ile jej stopa ma pokrywa
dopokąd idę "
Norwid
Click here to watch 'Bebo-Valdez'
...no a w tle leci chucho valdez ...summertime
O 4 nad ranem kończy się tam dzień. Click here to watch 'Club-u-kubanki-Elsy-summertime'
26 października, 2008
Barcelona...
BARCELONA, CUBANA
13 października, 2008
24 września, 2008


sesja z wczoraj, mam nadzieje że u Stefy wszystko wraca na swoje miejsce. na to wygląda. deszczowy ale jakże piękny i pełen energii dzień.Click here to watch '15---U2---TrashTrampoline-And-The-Party-Girl'
22 września, 2008
21 września, 2008
Staruszka Krupówkowska z Uoscypkami: O Pani! Dzień dobry! Jak wczorajsze zdjęcie wysło, ładnie Pani na nim wysłam ... ?
Ja- Stefania półkrwi góralka: Pięknie Pani wyszła, a jakze...!
Wie Pani co ale ja Pani może wyśle to zdjęcie ( i tu mam na myśli po
adres boży, pański, zwyczajny z ulicą, nazwą miasteczka,wsi, numerem domu)
...na to zapytuje moja rodzicielka najwspanialsza :
Ninka, mamusia : A może internet Pani ma ? ( mając tu na myśli rzecz jasna wnuków, rodzine najbliższą,którzy rzecz jasna taki internet mogliby posiadać )
...na to odpowiada Staruszka Krupówkowska z Uoscypkami: Pani, ja zem nie z Internetu tylko ja Carnygo Dunajca.
...po chwili ... Pani a co to jest ten internet ? To takie okrągłe jest ?
12 września, 2008
21 sierpnia, 2008
Click here to watch 'jelly-roll-morton---the-crave'
07 sierpnia, 2008



Po prostu
Tak - po prostu: ten las i ta chwila
Wtedy rano, dwanaście lat temu.
Z krzaków nad strumieniem świat się wychylał
Mnie - młodemu , wesołemu , tamtemu.
Ach, jak świeżo było! Po białej kawie
Z werandy - w las, drżący łzami.
Usiadłem z geometrią na trawie,
Bo nazajutrz miał być egzamin.
Ach , jak smutno było i wesoło!
Pisklę w liściach kwiliło cichutko.
Pomyślałem: "Ptak...las...ona...szkoła..."
Bez radości i bez smutku.
Zamyśliłem się wtedy - na chwilę,
Tak , po prostu, nad wszystkiem , nad całem.
I tyle lat minęło, i rzeczy tyle,
A ja jeszcze jakoś nie przestałem.
Julian Tuwim (którego myśl w tym wierszu , ach jakże!...trafiła do Stefani na tę chwilę)
24 lipca, 2008
Stwierdzam z uśmieszkiem lekkim ( pojawiającym się ot tak w lewym kąciku ust), że dowcip Pana cięty. phi...
Click here to watch 'Nat-King-Cole---04---Get-Your-Kicks-On-Route-66---wwwtorrentazoscom'
17 lipca, 2008
Wymyśliłam to sobie kiedy byłam dzieciakiem ale nadal w to wierze…
Kiedy k t o –k o l w i e k przyjmie nas g d z i e – k o l w i e k po śmierci zapewne wyświetli nam barwną projekcję
z tych chwil, których nie zauważyliśmy za życia, które przeszły tuż obok nas.
Podejrzewam też, że będziemy musieli siedzieć na tej projekcji całe swoje następne życie …
13 lipca, 2008
05 lipca, 2008
02 lipca, 2008
29 czerwca, 2008
18 czerwca, 2008
25 maja, 2008
18 maja, 2008
09 maja, 2008


...Wtedy paloną kawą pachniało w kredensie
A zimne, świeże mleko, jak lody, wanilią.
I tęskno mi za tym, już bardzo tęsknie.
Więc kiedy znów tu będą płynąć w sienkiewiczowskiej kuchni nasze zapachy i nasze dźwieki ? Kuchnia ostatnio najdroższy posmutniała i mniej już w niej niespodzianek.
...ach no więc co powiesz na takie dictum ?
08 maja, 2008
08 kwietnia, 2008
Planeta mocy bez dna
Miłość nie jest wyborem. Miłość nie jest powtarzaniem.
Miłość nie jest nawykiem. Miłość nie jest pamięcią, wspomnieniem, marzeniem. Miłość nie jest fotografią, wizerunkiem, obrazem, rzeźbą, płaskorzeźbą, żadnym przedstawieniem plastycznym. Miłość nie jest myślą.
Miłość nie jest świadomością miłości. Miłość nie jest wyznaniem miłości. Miłość nie jest opisem miłości. Miłość nie jest zaprzeczeniem seksu. Miłość nie jest zaprzeczeniem niewinności. Miłość nie jest pożądliwością, lubieżnością. Miłość nie jest wstrzemięźliwością, umartwianiem się, ascezą. Miłość nie jest nakazem, rozkazem, zakazem. Miłość nie jest skutkiem przyczyny ani przyczyną skutku. Miłość nie jest zawiścią, zazdrością, mściwością. Miłość nie jest cierpieniem. Miłość nie jest przede wszystkim słowem. Żadnym słowem. Ani tym co na pseudopoczątku, ani tym, co tutaj. Gdyby miłość była słowem, zostałaby zaduszona pod lawiną znaczeń, interpretacji, spekulacji, kombinacji, które - na to słowo zwalają się.
Tak właśnie zduszone, zdławione, zmiażdżone jest słowo miłość. W świecie słów słowo miłość nie znaczy nic. Mówiąc inaczej, znaczy to, co komu podoba się, co kto chce, co komu ślina na język. W świecie słów, czyli w świecie ludzi-słów słowo miłość ocieka posiadaniem, pożądaniem, chciwością tych, co chcą.
Ale miłość, rzecz jasna, nie jest słowem. Miłość jest spontanicznym, bezinteresownym czynieniem miłości, tak, jak słonce jest spontanicznym, bezinteresownym promieniowaniem słoneczności. Słońce jest słońcem w świecie heliosowym, miłość jest słońcem w świecie księżycowym. Słońce jest słońcem w świecie jasności, miłość jest słońcem w świecie ciemności. " Stachura
05 kwietnia, 2008
"Nie jesteś dla mnie tymianek ni róża,
Ani też "czuła pod miesiącem chwila" -
Lecz ciemny wiatr,
Lecz biały mróz.
Jest deszcz, co wargi kobiety odmienia;
Jest taki deszcz.
Jest blask, co uda kobiety odsłania;
Jest taki blask.
Nie szukasz we mnie silnego ramienia,
Ani ci w myśli "klejnot zaufania",
Lecz słony deszcz,
Lecz złoty blask.
Jest skwar, co ciała kochanków spopiela;
Jest taki skwar.
Jest śmierć, co oczy kochanków rozszerza;
Jest taka śmierć." S.Grochowiak
27 marca, 2008

Rozchorowała się Stefa...
Leże wiekszość dnia w łożku i próbuje odgonić grypę, która złapała mnie z zaskoczenia za frak. Siedze w mojej komnacie pachnącej paczulą, od paru dni śpiewają mi Depeche, i próbuje cały czas się czymś zajmować bo to najlepszy lek na psyche i soma. Są też takie momenty, że porostu siedze i dziwie się tylko...jak to możliwe że takie słowa wypłynęły z takich ust ? Wracam do żywych, wracam do roboty. o d ż y w a m
26 marca, 2008
See me drivin down the street,
I'm bored with looking good.
I got both hands off the wheel,
The cops are coming.
I'm listening to the music with no fear,
You can hear it too if your sincere...
Coz I'm a punk rocker yes I am.
Well I'm a punk rocker yes I am.
Coz I'm a punk rocker yes I am.
Well I'm a punk rocker yes I am.
I see you stagger in the street,
And you can't stay on your feet.
And your faking in your sleep,
You wish that you were deep.
You can't hear me laughing to myself,
If you could you would be someone else.
Coz I'm a punk rocker yes I am.
Well I'm a punk rocker yes I am.
Coz I'm a punk rocker yes I am.
Well I'm a punk rocker yes I am.
See me die on bleaker street,
I'm bored with being god,
See me sneering in my car,
I'm driving to my star.
I'm listening to the music with no fear,
You can hear it too if your sincere...
Coz I'm a punk rocker yes I am.
Well I'm a punk rocker yes I am.
Coz I'm a punk rocker yes I am.
Well I'm a punk rocker yes I am.
Coz I'm a punk rocker yes I am.
Well I'm a punk rocker yes I am.
20 marca, 2008
16 marca, 2008

Być może drodzy Państwo zdjęcia nie są n i e w i a d o m o - j a k i c h lotów ale mili są to zdjęcia przełomowe, po których tylko upić się można i to nie wódką o nie nie...ale po prostu szczęściem.Bo odzyskałam swoją miłość. C o ś i K t o ś wpłynął na to że złapałam znów za aparat i to sercem. Nie wiem co to był za długooootrwały proces...który teraz pozwolił mi zawrzeć...tak mili zapłonąć dosłownie. A jutro wstawię zdjęcia z dzisejszej sesji. patataj patataj
Click here to watch '08-Mondo-Boongo' such is life
08 marca, 2008
"patrz jak słowik pięknie śpiewa Madagaskar..."
Musze przerwać opowieść na bardzo istotne pytanie : Czy oglądali Państwo mili „Klątwę skorpiona „ Woodiego Allena ? Jeśli tak będzie Wam prościej zrozumieć.
Wracając...więc piszę, że zaraz odprawie czarny nad sprawą prądu i nie tylko, a wiadomość dalej dokładnie brzmiała tak : Madagaskar...Pójdziesz teraz do ciastkarni i wyniesiesz stamtąd wszystkie najlepsze ciasta. Zanieś je do domu i schowaj pod łóżko. Po przebudzeniu nic nie będziesz pamiętał. Następnie zadzwonię z dalszą instrukcją...Madagaskar...
W odpowiedzi dostaję sms-a : Z hasłem Konstantynopol...., i instrukcją odpieczenia wszystkich serników w pełnym porządku tak byśmy mogli co dzień odprawiać takie nocne hokusy. Po czym dostałam za jakiś czas kolejną wiadomość : Plan w połowie wykonany! Czekaj na mój znak !
I drodzy państwo minął jakiś czas, ja już ciut senna przyodziana w strój senno -zimowy zmierzam w kierunku łoża, a tu krótka wiadomość tekstowa, która w pamięci na długo mi pozostanie :
Zejdź na dół do drzwi klatki...zostawiłem Ci część łupu. Więc schodzę niepewnie , otworzyłam... nic tam nie ma. Weszłam na górę chichocząc, myślę : „oj! Ten Lucasso, Zrobił sobie ze mnie ładny żarcik.”
I piszę znów, że przy drzwiach niczego nie ma, żartując że chyba kto inny łup przechwycił.
Na to L. Pisze mi żebym jeszcze raz zeszła bo łup wisi na klamce od drzwi na klatkę. Schodzę i proszę państwa ...niesłychana rzecz ...w sreberku zapakowany pachnący jabłecznik i doczepiona do niego kartka z kalendarza z datą na 8 marca i podpisana...Madagaskar (jak przypuszczam pędzlem malarza). Chodziłam długi czas nie mogąc przestać się śmiać, ojciec który nie spał tak jak ja śmiał się razem ze mną. Ciasto pachnące i pyszne.
Coż więcej mówić...Coś pięknego.
Chwileczke drodzy państwo...kot wskoczył mi do szafy, i wszystko z niej wypadło...idę posprzątać...chwilę proszę zaczekać...Mili moi ! Z szafy wypadła mi góra sernika ! g ó r a s e r n i k a ! skąd ja to t u t a j...Matko boska!
06 marca, 2008

Bardzo dużą wartość ma dla mnie dzieciństwo. I znów wracam do niego (choć jeszcze nie przeminęło), do tego najgłębszego i najbardziej intensywnego.
Lato na wsi, wstawaliśmy rano, siadałam w kuchni na małej werandce jeszcze w piżamie. Wujek Tadeusz parzył herbatę po czym dolewał do niej mleka. Poranne słońce wpadające przez okna kuchni prześwietlało przezroczyste szklanki dzięki czemu mogłam obserwować proces mieszania się dwóch substancji, których smak przypominam sobie do dziś. Kroiliśmy świeży wiejski chleb, którego smaku nie miał żaden inny. Plasterki świeżego białego sera zalewaliśmy śmietaną, która nie pachniała jak żadna inna. Wychodziliśmy przed dom i tam zjadaliśmy nasze skromne śniadanie. Wujek opowiadał mi przedziwne historie, które tworzył na poczekaniu. Tylko patrzył na mnie uśmiechając się czy mu uwierzyłam. Zwykle nie wierzyłam ale i jednocześnie opowieści tak poruszały moją wyobraźnie, że widziałam wszystko co opowiadał Tadzio w bardzo intensywnych barwach. Mówiłam : oj wujo...wujo...Ty to zmyślacz jesteś.
I tak wyglądały zawsze nasze śniadania...i choć codziennie takie same nigdy nie stały się monotonne. Bardzo mi tego brakuje. Już rzadko potem czułam się tak swobodnie jak tam. Powoli odlepiało się ode mnie takie właśnie dzieciństwo. Szłam dalej i coraz bardziej za tamtym tęskniłam. Kilka osób po drodze kradło mi moje spokojne dzieciństwo i takie poczucie, że nadal mogę się tak swobodnie poruszać po świecie. Jednocześnie sama do tego dążyłam, pozwalałam na taką kradzież lecz trochę nieświadomie. Miłości, które powoli zamykały mi dostęp do takiego życia o jakim wcześniej pisałam. Ślepo za nimi podążałam myśląc, że wróci co już stracone. Byłam w tym naiwna, nic nie wracało, traciłam coraz więcej. Naiwność to bardzo ładna cecha, oznacza czystość - jak u dziecka.
04 marca, 2008
wieś, wieś...
domek z wielkim strychem- tam będzie pracownia.
letnia pracownia będzie w stodole.
tu będzie stał kominek,
o...!, a tu przy tym wielkim oknie będzie stał wielki drewniany stół
weranda przez, którą latem będzie wpadać słońce i ogrzewać nam twarze
na brzozie przed werandą będzie wisieć huśtawka
mleko, ziemniaki od staruszki sąsiadki. i cisza cisza, spokój...
i nie będzie miasta
niczego więcej nie trzeba.
tam będzie wszystko
i stamtąd też będziemy wyruszać dalej w świat
02 marca, 2008
Piękna panna FLORENTYNA
miała zostać: gwiazdą kina,
pióro miała nienaganne,
kreskę zwinna niczym Goya,
oratorski dryg po mamie
kreatywność taty ,dziadka
babci sznyt pogody ducha
w fuzję marzeń mimowolnie
się wymknęła
swoją drogą w pasji krzyk pomknęła
oddechem duszy popłynęła
swego dopięła
doszedł w końcu
głos do głosu serca Tymbki
patrzaj belfrze na me znoje i mnie wspieraj
nigdy mi mej pasji z serca nie wydzieraj
Nawet powstał już wiersz o małej Florce, a napisał go Łukasz Moszczyński, Straśnie ale to straśnie miło mi się zrobiło. Dziękuje :)
29 lutego, 2008
Dziś przypomniało mi się jak marzyłam i marze nadal żeby tam pojechać i żyć tam przez jakiś czas, długa droga...więc do roboty Stefa :
Tymbciu maleńka życze Ci tak odważnych marzeń, a co najważniejsze żeby takie się Tobie spełniały.




















