22 sierpnia, 2010
17 sierpnia, 2010
abslisty ....
...z poprzedniego wcielenia ;>
Tymbciu najdroższa w liście zamieszczam też zdjecie z 1929, które na myśl przywodzi tyle wspomnień.To był rok przed tym jak to żeśmy pracowały w fabryce marmelady u Skoczylasa. Wtedy to jeszcze ukrywałam sie pod fałszywymi nazwiskami Irina Wsiewołodowna Zbereźnicka - Podberezka. Ależ to było zamieszanie! Pamietam jak w tym samym roku chodziłyśmy wraz z Witkacem i Sztajnsbergiem na Krzesanice albo też siedziliśmy godzinami na werandce u Staśka. Pamietam tamten powiew wolności, a zdjecie robił Witkac na którymś z tych opiumowych spotkań. Pamietasz ?
Tymbciu najdroższa w liście zamieszczam też zdjecie z 1929, które na myśl przywodzi tyle wspomnień.To był rok przed tym jak to żeśmy pracowały w fabryce marmelady u Skoczylasa. Wtedy to jeszcze ukrywałam sie pod fałszywymi nazwiskami Irina Wsiewołodowna Zbereźnicka - Podberezka. Ależ to było zamieszanie! Pamietam jak w tym samym roku chodziłyśmy wraz z Witkacem i Sztajnsbergiem na Krzesanice albo też siedziliśmy godzinami na werandce u Staśka. Pamietam tamten powiew wolności, a zdjecie robił Witkac na którymś z tych opiumowych spotkań. Pamietasz ?
16 sierpnia, 2010
Najdroższa Tymbciu przechodze w tym życiu moim jakiś kolejny etap. Czuje się jakoś lekko, czuje w końcu siłe od wewnątrz, przestałam w końcu szukać jej gdzieś na zewnątrz, przestałam opierać się o czyjeś plecy i chodzić tyłem ciągnąc za sobą garb na moim grzbiecie. Garb oczywiście powstały z przeszłości. Ta wiedza, która zdobywałam przez wiele miesięcy dojrzała we mnie jak wino. Słodkie wino Tymbciu, którym radośnie można się upijać. Tymbciu to nie tak, że wydaje mi się, że unosze się nad ziemia i że uznałam się za świetą cudownie oświeconą. O nie! Moje serce się gubi ale wciąż ma nadzieje na jakąś cudowną szaloną podróż, która będzie trwała do końca życia.
A na zdjeciu widoczek z okna, dzisejszego wieczora po burzy.Nic nie presadzone, kolory prawdziwe. Zadziwiające, nagła teleportacja do jakiejś bajki.
„Wcześniej czy później człowiek odkrywa, że jest ogrodnikiem swojej duszy,
przewodnikiem swojego życia. Odkrywa w sobie prawa rządzące myślami i coraz lepiej rozumie, jak potęga myśli i czynniki umysłowe wpływają na kształtowanie się jego charakteru, okoliczności i losu (…). O tym, że okoliczności wyrastają z myśli, wie każdy człowiek, który choćby przez krótki czas ćwiczył samokontrolę”.
A na zdjeciu widoczek z okna, dzisejszego wieczora po burzy.Nic nie presadzone, kolory prawdziwe. Zadziwiające, nagła teleportacja do jakiejś bajki.
„Wcześniej czy później człowiek odkrywa, że jest ogrodnikiem swojej duszy,
przewodnikiem swojego życia. Odkrywa w sobie prawa rządzące myślami i coraz lepiej rozumie, jak potęga myśli i czynniki umysłowe wpływają na kształtowanie się jego charakteru, okoliczności i losu (…). O tym, że okoliczności wyrastają z myśli, wie każdy człowiek, który choćby przez krótki czas ćwiczył samokontrolę”.
12 sierpnia, 2010
Czemu serce mówi co innego, a rozum idzie w zupełnie inna strone? Rozum potrzebuje ukojenia, czegoś stabilnego, prostego rozwiązania, ciszy, spokoju, a serce chce iść tam gdzie pragnie ale akurat tam nie ma tego wszystkiego czego potrzebuje rozum. I jeśli tylko serce i rozum mijają sie, wchodzą na dwie przeciwne drogi to łzy cisną sie do oczu, a serce boli. I gdzie kolwiek sie nie rusze, wszystko mi mówi, że to serce podpowiada co jest dla nas najbardziej właściwe. Pogubiłam sie w tej drodze. Moje serce i rozum potrzebują ogromnej wolności i ciszy żeby odnaleźć sie na tych drogach, kto wie czy drogi w końcu sie nie spotkają.
04 sierpnia, 2010
31 lipca, 2010
Korzystanie z talentu dla zaspokojenia potrzeb tworzy nieograniczone bogactwo i obfitość.
Gdybyś potrafił od samego początku wychować w tym przekonaniu dzieci, zobaczyłbyś, jaki wpływ miałoby to na ich życie. W istocie postepowałem tak z własnymi dziećmi.
Wielokrotnie powtarzałem im, że jest powód, dla którego są tutaj, i że muszą odkryć co to za powód. Słyszały to, odkąd każde z nich skończyło cztery lata. Nauczyłem je również medytować, kiedy mniej wiecej w tym samym wieku, i powiedziałem im: „ Chce, abyście się nigdy, przenigdy nie martwiły, z czego będziecie żyć. Jeśli nie potraficie zarobić na siebie, kiedy dorośniecie, ja zapewnie wam utrzymanie. Niech wiec was to nie trapi. Nie pragne, abyście koncentrowały się na osiąganiu dobrych wyników w szkole. Nie chce, abyście dostawały najlepsze stopnie czy chodziły do najlepszych szkół. Życze sobie jedynie, abyście pytały siebie, jak najlepiej możecie służyć ludziom i jakie są wasze wyjątkowe talenty. Macie bowiem niepowtarzalne uzdolnienia, których nie ma nikt inny”
W rezultacie dzieci ukończyły najlepsze szkoły średnie, dostawały najlepsze oceny, a nawet w colleg’u wyróżniają się tym, że są finansowo niezależne, dzieje się tak ponieważ skupiają się na tym co mają światu do dania.
Deepak Chopra
Gdybyś potrafił od samego początku wychować w tym przekonaniu dzieci, zobaczyłbyś, jaki wpływ miałoby to na ich życie. W istocie postepowałem tak z własnymi dziećmi.
Wielokrotnie powtarzałem im, że jest powód, dla którego są tutaj, i że muszą odkryć co to za powód. Słyszały to, odkąd każde z nich skończyło cztery lata. Nauczyłem je również medytować, kiedy mniej wiecej w tym samym wieku, i powiedziałem im: „ Chce, abyście się nigdy, przenigdy nie martwiły, z czego będziecie żyć. Jeśli nie potraficie zarobić na siebie, kiedy dorośniecie, ja zapewnie wam utrzymanie. Niech wiec was to nie trapi. Nie pragne, abyście koncentrowały się na osiąganiu dobrych wyników w szkole. Nie chce, abyście dostawały najlepsze stopnie czy chodziły do najlepszych szkół. Życze sobie jedynie, abyście pytały siebie, jak najlepiej możecie służyć ludziom i jakie są wasze wyjątkowe talenty. Macie bowiem niepowtarzalne uzdolnienia, których nie ma nikt inny”
W rezultacie dzieci ukończyły najlepsze szkoły średnie, dostawały najlepsze oceny, a nawet w colleg’u wyróżniają się tym, że są finansowo niezależne, dzieje się tak ponieważ skupiają się na tym co mają światu do dania.
Deepak Chopra
30 lipca, 2010
Uwielbiam zapisywać fragmenty z książek, które powodują we mnie moment olśnienia mam tego dużo wszedzie, w notatnikach, kalendarzach, telefonie, komputerze, a teraz umieszcze je i na blogu. Może i komuś zabłyśnie.
Don Juan mówi do Carlosa Castanedy : „większość naszej energii pochłania podtrzymywanie wysokiego mniemania o sobie...Gdybyśmy potrafili utracić odrobine swojej ważności, zaszłyby dwa niezwykłe wydarzenia. Po pierwsze uwolnilibyśmy energie wkładaną w utrzymywanie złudnego wizerunku własnej wielkości; i po drugie, dostarczylibyśmy dość energii ...by na mgnienie dojrzeć rzeczywistą wielkość wszechświata „ Sztuka śnienia
Don Juan mówi do Carlosa Castanedy : „większość naszej energii pochłania podtrzymywanie wysokiego mniemania o sobie...Gdybyśmy potrafili utracić odrobine swojej ważności, zaszłyby dwa niezwykłe wydarzenia. Po pierwsze uwolnilibyśmy energie wkładaną w utrzymywanie złudnego wizerunku własnej wielkości; i po drugie, dostarczylibyśmy dość energii ...by na mgnienie dojrzeć rzeczywistą wielkość wszechświata „ Sztuka śnienia
29 lipca, 2010
„Nie musisz opuszczać pokoju. Siedź przy stole i słuchaj. Nie musisz nawet słuchać, po prostu czekaj. Nie musisz nawet czekać, naucz się tylko wyciszenia, spokoju i samotności. Świat dobrowolnie ofiaruje się tobie, abyś go odsłonił. Nie ma wyboru, potoczy się w ekstazie do twych stóp „ Franz Kafka (w sam raz na ten moment)
26 lipca, 2010
20 lipca, 2010
10 lipca, 2010
07 lipca, 2010
06 lipca, 2010
"Ludzie uważają, że bratnia dusza oznacza idealne dopasowanie, i tego właśnie wszyscy pragną. Tak naprawdę bratnia dusza to lustro, osoba, która pokazuje ci wszystko, co jest w tobie zdławione, osoba, która zwraca twoją uwagę na samą siebie, żebyś mogła odmienić własne życie. Prawdziwe bratnie dusze to prawdopodobnie najważniejsze osoby, z jakimi mamy do czynienia, bo to one obalają mury, którymi się otaczamy i powodują, że możemy się ocknąć. Ale zostać z bratnią duszą na stałe ? Nie. To byłoby zbyt bolesne. Bratnie dusze pojawiają się w naszym życiu, żeby odsłonić przed nami kolejną warstwę nas samych, po czym odchodzą."
05 lipca, 2010
04 lipca, 2010
Wczorajsza prywatka studencka była wspaniała, co prawda byłam zmeczona po tylu egzaminach i skończonej sesji momentami nieobecna duchem. Tak czy inaczej było magicznie. Chetnie bym to powtórzyła jeszcze kiedyś tylko z troche wiekszą obecnością umysłu i ducha. Dziś czuje w żyłach wino zamiast krwi, co nadal uzupełniam dziś kolejnymi lampkami wina, potrzebny mi był taki relaks. Teraz leże w hamaku... z winem (hi hi, że ja jeszcze mogę pić...), głową jestem troche tu na miejscu, troche w górach, i częścią nad morzem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










