

Zdjęcia Z. i moje. Spędziłyśmy dzień na plaży oczywiście sącząc drinki.Pięknie...


Ostatnio chciałam wrócić z mamą na parę dni do Łodzi ale ponieważ byłyśmy z psem to z autobusu nas wyprosili. Kierowca o postawie i temperamencie hitlerowca zaczął mówić ciętym językiem o przepisach. Hendehohohohoho....! Facet nic nie reagował na nasze grzeczne, a później mniej posłuszne prośby, wywalił nam rzeczy z luku bagażowego i kazał nam się stamtąd zawijać.
Stali obok nas ludzie z biletami...i zaczęli swoje: ”Prószę Pani, yy...prr...taaa...piessss... Ja sobie wypraszam, tam w środku siedzi moja córka (dwudziesto-paroletnia) ...ona psa wąchać nie będzie...”
Dżizaz...jakiś paź się na to odzywa : „Tak..tak...taaaaaaak...Pan kierowca ma racje, są przepisy. Psy nie jeżdżą „
Jakaś szczupła kobieta o wyglądzie wyschłej brzozy(czy cóś ) : „ Wie Pani co, wie Pani...no, no, no...mój mąż jest weterynarzem i wiadomo...wiadomo...tak?, niech Pani głupiej nie udaje , że ten pies tutaj nie na miejscu...tak, tak ? Psa zostawić„
Więc mama wsiadła, a ja zostałam z psem i wróciliśmy wraz z Miszkolcem z Zakopca do Dunajca.
Czułyśmy się jak w jakimś gnieździe szakali ( szakale nie żyją w gniazdach...wiem, ale te żyły) . Otoczyła nas grupa ograniczonych, polskich, zamurowanych, zestresowanych umysłów, którym brakuję odrobiny luzu i otwarcia.
Inna historia na rozluźnienie, też z PKS ale innym razem
Pani opowiada historie o swoim synu i jego żonie, którzy zabrali ją do teatru Słowackiego w Krakowie : „ Wie Pani co i mój syn z tą jego żoną zabrali mnie tam na taki spektakl. Na „Tango” Mroczka „
Ktoś mnie dziś zapytał jaka jest moja samotność ? I zastanowiłam się, ale nie na tyle, żeby poznać jedyną odpowiedź, która byłaby kwintesencją . Odpowiedziałam, to były pierwsze myśli, które przyszły mi do głowy. Oswojona, oczyszczająca, tęskniąca, ciepła, zawsze mnie czegoś uczy, zazdrosna...zależy kiedy. Zapytałam o to samo, ale nie będę mówić o czyjejś samotności, tamta samotność też mówi sama i też uczy.
Samotność jest wciąż czegoś chcąca, a to chyba niedobrze.
Idę upić samotność książką lub telewizorem.
Niech się upije i zaśnie ;)
A tak naprawdę, czuje się z nią nieźle ale tęsknie.
There’s a dream that I see, I pray it can be
Look cross the land, shake this land
A wish or a command
I Dream that I see, don’t kill it, it’s free
You’re just a man, you get what you can
We all do what we can
So we can do just one more thing
We can all be free
Maybe not in words
Maybe not with a look
But with your mind
Listen to me, don’t walk that street
There’s always an end to it
Come and be free, you know who I am
We’re just living people
We won’t have a thing
So we’ve got nothing to lose
We can all be free
Maybe not with words
Maybe not with a look
But with your mind
You’ve got to choose a wish or command
At the turn of the tide, is withering thee
Remember one thing, the dream you can see
Pray to be, shake this land
We all do what we can
So we can do just one more thing
We won’t have a thing
So we’ve got nothing to lose
We can all be free
Maybe not with words
Maybe not with a look
But with your mind
But with your mind
Zacznę od: cholera!
Co za spłyciarze!
Jakie piękne rozmowy można prowadzić o tym co siedzi w człowieku.
Jeszcze w takim momencie kiedy to wszystko buzuje w człowieku, jeszcze rozkwita, i jest w fazie wciąż przedwybuchowej, ciągłego podniecienia.
Kiedy to człowiek tworzy z gorącą głową pełną pomysłów i w i e, że to co robi ma jakieś znaczenie, że to nie jakiś wymysł tylko coś prawdziwego co płynie z jak najgłębszego środka.
Jakież to kurwa piękne rozmowy można prowadzić.
Jakie ma znaczenie wobec tego wulkanicznego wrzącego gejzera , paplanie o jakiś bzdetach.
Stare dinozaury się obudziły z knajpianego snu, z twórczego chaosu i śmietnika plotek, pierdół, łódzkiego, brudnego splinu.
Papieros w ustach profesora w ciemnym, brudnym korytarzu.Moje światełko w tunelu.
Zbuntowana szczeniara w srebrnych butach.


(Wychodzimy po wódkę )
1.Chłopaki z bramy : Ejjj... dziewczyny już raz was tu widzieliśmy...Czy to jakiś miraż, czy to malarstwo , czy to może jakiś i m p e r s j o n i z m ... ?
2. Z :"Ja miałam kiedyś takie jajko tylko mi zmarło bo nie sprzątałam po nim kup."
Z(słyszane przeze mnie): A gdzie masz Bendahora?
E: Co ? Jakiego Bendahora?
Z: Ja mówiłam, że będę chora.


Och...tęsknie bardzo za tym miejscem. Kuźnica – jedno z moich miejsc na ziemi. Najukochańszych. Gdziekolwiek się znajdę, w jakimkolwiek miejscu na świecie, tak pozostanie. Jak tam przyjeżdżam chodzę cały czas z uśmiechem na twarzy. Moja energia jakoś bardzo pasuje z energią tego miejsca. Coś cudownego. Kuźnico niedługo Cię odwiedzę. Tęsknie jak fix.


Ostatnio przenoszę się, szczególnie wieczorami, w inny świat. To są moje medytacje i nie zdradzę ich szczegółów bo są moje i tylko moje – zbyt intymne by je opisywać.... ale odkryłam fajną rzecz dzięki temu i spróbujcie to sobie zrobić sami w ciszy, w s p o k o j u . To jest swojego rodzaju bardzo przyjemne ćwiczenie. Wyobraźcie sobie swój wymarzony dom, marzcie bez ograniczeń. Wyobraźcie sobie pomieszczenia w tym domu, z dużą dokładnością tak żebyście mogli odtworzyć ten widok nawet parę dni później. Zróbcie to tak, żeby nikt Wam nie przerwał tego procesu, możecie spędzić nawet godzinę na tworzeniu domu w waszej głowie...albo i więcej. Jak wygląda? Dla kogo urządziliście pokoje ? Kogo pierwszego witacie w wejściu ? Ile par butów jest gdzieś przy drzwiach ? Czy dom jest duży i gdzie leży ? Wiecie...dużo można się dowiedzieć o sobie przez takie tworzenie. Bardzo dużo. Ile jesteś wart dla samego siebie i co dla Ciebie w tym momencie życia jest ważne. Spróbujcie.


