13 marca, 2017

Przyjeżdżam do miasta i cieszę się ze mam drogę ewakuacyjną, poziom agresji i zagubienia większości ludzi w mieście jest tak wysoki ze czuje się momentami jak w szpitalu psychiatrycznym. Jest coś w powietrzu co zatruwa umysły i nie jest to smog, to częstotliwość rozstrojonych myśli które są jak najgorsza epidemia. Dojrzałam. Uciekam w góry na stałe. Ostatecznie dobita miejską umysłową  sieczką . Chce żyć zdrowo


23 stycznia, 2017

Dużo sie ostatnio u mnie dzieje, pochłonęła mnie proza życia. Poezje staram sie pielęgnować kiedy tylko mogę  i o tyle jestem zdrowsza. Dojrzewam już coraz bardziej do opuszczenia miasta, które w żadnym aspekcie mnie nie interesuje, wyrosłam z chęci przejmowania sie prawami miejskiej dżungli co wcale nie znaczy ze nie robię sie bardziej nerwowa przekraczając progi miasta, które narzuca swój rytm. Dziękuje mojej mamie, ktora odważyła sie przenieść 10 lat temu w góry za ten dystans którego Ona właśnie i to miejsce mnie nauczyły. Dystans do spraw blachych i beznadziejnych z natury, które większości tu mieście urastają do spraw niezwykle istotnych i wymagających powagi. Wdzięczna jestem za to ze mogę złapać oddech w górach  już w pierwszym dniu jadąc autem i podziwiając widoki,  nie przymuszona do stawania na ringu konkurencji, ktolepszosci i wyższości. Po prostu jestem w zwykłej kurtce, na swoich zasadach, szczęśliwa i wolna, a kto sie taki czuł ten wie o czym mowie.  Już jestem o krok od opuszczenia miasta. A po kroku tym spełnia sie moje największe marzenia.

30 lipca, 2016







Mowi sie ze w nocy przychodzą do nas nasze demony, zaczęłam sie zastanawiać czemu je tak nazywamy, moze lepiej było by je nazwać zagubionymi, przemarzniętymi, zaniedbanymi przyjaciółmi.  Moze trzeba sie im przyjrzeć, zapytać skad przyszli, ogrzać ich, spojrzeć spokojnie w oczy, przytulić i zapytać jak długo juz tak za nami chodzą i jak długo je zaniedbujemy. Może chcą wkazać nam drogę, nauczyć czegoś, zwrócić na coś uwagę. To nie demony, to przyjaciele. Demony sie wypędza, przyjaciół nawet w najtrudniejszym momencie starasz sie zrozumieć bo to moze najlepszy moment zeby cos sobie wzajemnie przekazać. 

26 lipca, 2016


Każde cierpienie może prowadzić do spokoju, rozwoju i zatrzymania się po długim bezsensownym biegu w ciemnym korytarzu zdarzeń, jedego po drugim.
Jednej myśli po drugiej, nakładających się na siebie, a każda z nich krzyczy, że jest najważniejsza.
Najgorszym uzależnieniem na jakie cierpi ludzkość to uzależnienie od ciągłego myślenia, w którym zaczynają się rodzić inne uzależnienia.
Każde cierpienie i otarcie się o śmierć może budzić życie, nową jakość życia. Mnie się udało dzięki ludziom, którzy mnie otaczają. I dzięki sobie, która miała już dość cierpienia.

Spadłam na samo dno żeby się zatrzymać po wielu latach i przebudzić do życia. Wiele radości przynoszą mi drobne przyjemności życia.

Zaczynam ale wiem, że jestem na dobrej drodze.


23 lipca, 2016

"Przeznaczenie to pokurczona, złośliwa staruszka z idiotycznym poczuciem humoru" 
Nie pisze bo obawiam sie ze mogło by być zbyt osobiście. Zdrowie mi szwankuje, nawet nie mogę wyjsć na spacer sama lub do sklepu nie mówiąc o jeździe samochodem. Idę lub jadę i nagle czuje sie tak jakbym wypiła morze wódki, nie mogę złapać oddechu, dusze sie  i jestem na granicy omdlenia...i tak codziennie.Ta przypadłość jest tak obezwładniająca ze nie jestem w stanie zrobić nic na co mam ochotę lub co jest konieczne . Nawet do lekarza nie mogę pojechać  na kolejna wizytę bo zaczęło  mnie dopadać rownież w aucie, a tu w górach nie wszędzie da sie dojechać autobusem niestety.   Diagnoza jeszcze niepełna ale już mniej więcej wiadomo ze to nerw błędny uciskany przez kręgi szyjne po wypadku samochodowym. W takich momentach szczegolnie mocno odczuwa sie samotność. Nie dość ze mi życie runęło to jeszcze runęło mi z automatu zdrowie. Bliski okazał  sie daleki wiec nie ma kogo prosić o pomoc. Narazie wiec ugrzęzłam w pięknych Tatrach bez możliwości przedostania sie gdziekolwiek. Praca musi poczekać. Życie musi poczekać. Cały czas na coś sie czeka. Wiec teraz niech wszystko poczeka na mnie. Oby nie za długo.