13 czerwca, 2017

IKHAKIMA

Podjęłam decyzję.
W wieku 30 lat zacząć wszystko od nowa.
Minęło już kilka miesięcy od podjęcia decyzji, a dopiero teraz ona do mnie dociera, a za tą decyzją idą następne, nowe, wykraczające poza strefę komfortu.
Czuje się trochę tak jak bym przemierzała pustynie po ciemku i po omacku jednocześnie znając cel ale nie wiedząc czy idę dobrą drogą bo jak wybierać drogę po ciemku. Zdaję się na intuicje, mój wewnętrzny kompas, który mnie prowadzi.
Z resztami wody, marznąc podczas bezsennych nocy i szukając powietrza w dzień.
Zawsze miałam takie wewnętrzne poczucie, że jak się podejmie tą odważną, poważną życiową decyzje to za jakiś czas wszystko zaczyna układać się dobrze, po naszej myśli.
A jakie można mieć myśli kiedy się przeszło swoją osobistą ceremonie tańca słońca spędzając dnie i godziny w zmaganiu się z własnymi słabościami i cierpieniem dotykając tego bezpośrednio bez masek, bez stwarzania pozorów. Przestało mnie interesować kreowanie wizerunku, a w takich czasach żyjemy, nie mam również przyjemności z przebywania w takim towarzystwie, uciekam od tego.  Kiedy wychodzę na ulicę miasta mam wrażenie, że ludzie chodzą za maskami, wysztywnieni, bez uśmiechu, pędząc tą samą scieżką z pracy do domu, bez oddechu, bez cienia wolności.
 Więc jakie można mieć myśli  po tym jak dotknęło się własnych słabości i zdarło już wszystkie maski ? Tylko dobre,  to wyostrza cel, zbliża do siebie i mimo wiatrów, ciemności i braku wody nie schodzi się z drogi.
Jeśli z czegoś nie można wyjść jeszcze można przez to przejść - mówią wojownicy i przechodzą.
Jak opisuje mój mistrz Jacek Walkiewicz - Kiedy zobaczyłem ( na ceremoni tańca słońca) padającego tancerza, charczącego, wykrzywionego w bólu, z głową nad samą ziemią to łzy same popłynęły mi po twarzy, to były łzy bezsiliności, łzy smutku, współczucia i litości, wtedy usłyszałem głos kobiety, który mówił : on jak pada to musi dostać siłę żeby powstać, a nie litość i współczucie, daj mu siłę... i łzy jeszcze bardziej zalały mi twarz bo ja jestem z kultury gdzie daje się litość i współczucie ewntulanie puste słowa, które nic nie oznaczają typu "dobrze będzie"  i " nie smuć się" albo "nie płacz, takie jest życie, nikt nie mówił, że będzie łatwo" . Jak dać siłę na odległość, na odległość oznacza, że nikt tego padającego nie podnosi, nikt nie podaje mu ręki  ale krąg starszyzny indiańskiej otacza go i dodaje mu siły aby powstał  trzymając skrzydła orła w ręku, tańcząc w rytm uderzeń monstrualnych bębnów, skacząc z nogi na nogę i wyrzucając  z siebie niezwykłe słowa Ikhakima dokonują cudu, podnoszą z ziemi półprzytomnego  tancerza, taka jest moc słów, daj mu siłę - powiedz mu to  czego on potrzebuje aby powstać . Ikhakima - to słowo, które może wiele oznaczać - jest w nim siła i nie trzeba go  w żaden sposób interpretować ale gdybym chciał  pokusić się o wolne tłumaczenie to przetłumaczyłbym je jako - masz siłę w sobie, dotrzyj do niej, ona tam drzemie od zawsze i teraz  możesz z niej skorzystać, poradzisz sobie chociaż na pewno nie będzie to łatwe, dasz radę, możesz więcej, możesz mimo tego że wydaję Ci się, że już nie możesz, przypomnij sobie intencję, porzuć ego, krzycz, płacz i wyj, zrób co chcesz, przebij się przez te mury słabości, które uwięziły twoją moc, zrób to teraz, Ikhakima, Ikhakima, Ikhakima to słowo dzwięczy mi do dzisiaj, powtarzam je na szkoleniach, jest tak energetyzujące powietrze, że czuję jak włoski na ręku przypominające armię wojowników  stają na baczność  po usłyszeniu gromkiego okrzyku wodza: Ikhakima. Zawsze dasz radę, a jak dojdziesz do momentu kiedy sam już nie dasz rady to znajdą się ludzie, którzy Ci pomogą bo dasz radę nie oznacza, że masz sam sobie poradzić i nikt tym się nie interesuje, to nie oznacza również, że tylko sobie zawdzięczasz to kim jesteś i tylko na siebie możesz liczyć. Nigdzie nie widziałem tak energetyzującego wsparcia jak na tańcu, Ikhakima nie oznacza radź sobie sam, Ikhakima oznacza "jesteśmy z Tobą" ale dopóki nie spróbowałeś wykorzystania całego  swojego potencjału nie będziemy Ci przeszkadzać ale będziemy wokół Ciebie, będziemy tańczyć, walić w bębny i krzyczeć  aby pomóc Ci dotrzeć do swojej osobistej mocy, robimy tak bo wierzymy, że ją masz i możesz z niej skorzystać.

13 marca, 2017

Przyjeżdżam do miasta i cieszę się ze mam drogę ewakuacyjną, poziom agresji i zagubienia większości ludzi w mieście jest tak wysoki ze czuje się momentami jak w szpitalu psychiatrycznym. Jest coś w powietrzu co zatruwa umysły i nie jest to smog, to częstotliwość rozstrojonych myśli które są jak najgorsza epidemia. Dojrzałam. Uciekam w góry na stałe. Ostatecznie dobita miejską umysłową  sieczką . Chce żyć zdrowo


23 stycznia, 2017

Dużo sie ostatnio u mnie dzieje, pochłonęła mnie proza życia. Poezje staram sie pielęgnować kiedy tylko mogę  i o tyle jestem zdrowsza. Dojrzewam już coraz bardziej do opuszczenia miasta, które w żadnym aspekcie mnie nie interesuje, wyrosłam z chęci przejmowania sie prawami miejskiej dżungli co wcale nie znaczy ze nie robię sie bardziej nerwowa przekraczając progi miasta, które narzuca swój rytm. Dziękuje mojej mamie, ktora odważyła sie przenieść 10 lat temu w góry za ten dystans którego Ona właśnie i to miejsce mnie nauczyły. Dystans do spraw blachych i beznadziejnych z natury, które większości tu mieście urastają do spraw niezwykle istotnych i wymagających powagi. Wdzięczna jestem za to ze mogę złapać oddech w górach  już w pierwszym dniu jadąc autem i podziwiając widoki,  nie przymuszona do stawania na ringu konkurencji, ktolepszosci i wyższości. Po prostu jestem w zwykłej kurtce, na swoich zasadach, szczęśliwa i wolna, a kto sie taki czuł ten wie o czym mowie.  Już jestem o krok od opuszczenia miasta. A po kroku tym spełnia sie moje największe marzenia.

30 lipca, 2016







Mowi sie ze w nocy przychodzą do nas nasze demony, zaczęłam sie zastanawiać czemu je tak nazywamy, moze lepiej było by je nazwać zagubionymi, przemarzniętymi, zaniedbanymi przyjaciółmi.  Moze trzeba sie im przyjrzeć, zapytać skad przyszli, ogrzać ich, spojrzeć spokojnie w oczy, przytulić i zapytać jak długo juz tak za nami chodzą i jak długo je zaniedbujemy. Może chcą wkazać nam drogę, nauczyć czegoś, zwrócić na coś uwagę. To nie demony, to przyjaciele. Demony sie wypędza, przyjaciół nawet w najtrudniejszym momencie starasz sie zrozumieć bo to moze najlepszy moment zeby cos sobie wzajemnie przekazać. 

26 lipca, 2016


Każde cierpienie może prowadzić do spokoju, rozwoju i zatrzymania się po długim bezsensownym biegu w ciemnym korytarzu zdarzeń, jedego po drugim.
Jednej myśli po drugiej, nakładających się na siebie, a każda z nich krzyczy, że jest najważniejsza.
Najgorszym uzależnieniem na jakie cierpi ludzkość to uzależnienie od ciągłego myślenia, w którym zaczynają się rodzić inne uzależnienia.
Każde cierpienie i otarcie się o śmierć może budzić życie, nową jakość życia. Mnie się udało dzięki ludziom, którzy mnie otaczają. I dzięki sobie, która miała już dość cierpienia.

Spadłam na samo dno żeby się zatrzymać po wielu latach i przebudzić do życia. Wiele radości przynoszą mi drobne przyjemności życia.

Zaczynam ale wiem, że jestem na dobrej drodze.