30 lipca, 2016







Mowi sie ze w nocy przychodzą do nas nasze demony, zaczęłam sie zastanawiać czemu je tak nazywamy, moze lepiej było by je nazwać zagubionymi, przemarzniętymi, zaniedbanymi przyjaciółmi.  Moze trzeba sie im przyjrzeć, zapytać skad przyszli, ogrzać ich, spojrzeć spokojnie w oczy, przytulić i zapytać jak długo juz tak za nami chodzą i jak długo je zaniedbujemy. Może chcą wkazać nam drogę, nauczyć czegoś, zwrócić na coś uwagę. To nie demony, to przyjaciele. Demony sie wypędza, przyjaciół nawet w najtrudniejszym momencie starasz sie zrozumieć bo to moze najlepszy moment zeby cos sobie wzajemnie przekazać. 

1 komentarz:

Mariusz Olszewski pisze...

Demony niesłusznie postrzegamy jako coś złego. One przywołują nasze złe stany, złe decyzje, złe zachowania, ale jednocześnie staja się naszymi nauczycielami. Nie odpędzajmy demonów, nauczmy się z nimi żyć, zaakceptujmy ich istnienie tak jak akceptujemy własną tożsamość i świadomość tego, co robimy. Wiem, wiem, to takie teoretyczne... Ale wydaje mi się, że tak jest... Może sie mylę...