06 marca, 2008


Bardzo dużą wartość ma dla mnie dzieciństwo. I znów wracam do niego (choć jeszcze nie przeminęło), do tego najgłębszego i najbardziej intensywnego.
Lato na wsi, wstawaliśmy rano, siadałam w kuchni na małej werandce jeszcze w piżamie. Wujek Tadeusz parzył herbatę po czym dolewał do niej mleka. Poranne słońce wpadające przez okna kuchni prześwietlało przezroczyste szklanki dzięki czemu mogłam obserwować proces mieszania się dwóch substancji, których smak przypominam sobie do dziś. Kroiliśmy świeży wiejski chleb, którego smaku nie miał żaden inny. Plasterki świeżego białego sera zalewaliśmy śmietaną, która nie pachniała jak żadna inna. Wychodziliśmy przed dom i tam zjadaliśmy nasze skromne śniadanie. Wujek opowiadał mi przedziwne historie, które tworzył na poczekaniu. Tylko patrzył na mnie uśmiechając się czy mu uwierzyłam. Zwykle nie wierzyłam ale i jednocześnie opowieści tak poruszały moją wyobraźnie, że widziałam wszystko co opowiadał Tadzio w bardzo intensywnych barwach. Mówiłam : oj wujo...wujo...Ty to zmyślacz jesteś.
I tak wyglądały zawsze nasze śniadania...i choć codziennie takie same nigdy nie stały się monotonne. Bardzo mi tego brakuje. Już rzadko potem czułam się tak swobodnie jak tam. Powoli odlepiało się ode mnie takie właśnie dzieciństwo. Szłam dalej i coraz bardziej za tamtym tęskniłam. Kilka osób po drodze kradło mi moje spokojne dzieciństwo i takie poczucie, że nadal mogę się tak swobodnie poruszać po świecie. Jednocześnie sama do tego dążyłam, pozwalałam na taką kradzież lecz trochę nieświadomie. Miłości, które powoli zamykały mi dostęp do takiego życia o jakim wcześniej pisałam. Ślepo za nimi podążałam myśląc, że wróci co już stracone. Byłam w tym naiwna, nic nie wracało, traciłam coraz więcej. Naiwność to bardzo ładna cecha, oznacza czystość - jak u dziecka.

1 komentarz:

łukasz moszczyński pisze...

ale ładnie napisałaś
tak sielankowo,przeniosłem się na wieś zobaczyłem te słomkowe kolory i poczułem smaki natury,to jedzenie naprawdę inaczej smakuje(jadłem ostatnio szynkę swojską robioną na wsi i jaja ze wsi po prostu niebo w gębie)
uśmiałem się po pachy z wujka mitomana gawędziarza zmyślacza,kto wie czy nie zawdzięczasz mu po trosze swojej wyobraźni.
Nie pozwól żeby sie odlepiało ,otaczaj się ludźmi którzy mają dużo tego kleju w sobie,naturalnego kleju nie tam jakiegoś syntetyka;-)