09 listopada, 2008

Skąd mógł kto wiedzieć, że naglę będzie trzeba wchodzić pod górę. Nie jest to góra stroma jak nie wiem co bo przecież to jeszcze młodość, jeszcze nikt nie choruje, zdrowie dopisuje. Trzeba znaleść najpiękniejszą drogę, którą będę wchodzić na tą górę . Och jak mnie boli głowa, jakieś skałki co rusz spadają mi na moje szacowne okrągłe zakończenie szyi . Za to tam gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę wieje mi zimny wiatr, który daję czasem popalić. Ach jakże ja bym chciała mieć swój drobny, bardzo własny i bardzo ciepły kącik, w którym znów jak kiedyś jeszcze niedawno czuć by było moje zapachy, moje myśli krążyły by i zapalały się naglę z niesamowitą siłą. Och Ty najwyższy tam, kim kolwiek jesteś znajdź na mnie sposób i pomóż mi wynaleźć siły by pokonywać te mroźne wiatry jakże nieprzyziemnie, nieprzyjemne, zobojętniałe, fałszywe takie, z którym do jasnej matki co broni Częstochowy nie chce mieć nic wspólnego…D o ś ć Stefanio. Po prostu starajmy się szukać rozwiązania najlepszego dla panienki.
Wiersz jak zwykle u mnie nie od czapy, a bardzo pasujący:
"O wielki Boże et cetera,
Cóż to się ze mną stało nagle,
Że "duch" "sam siebie" już nie"zbiera",
Że opuściłem nagle żagle.

Tak mi coś...psiakrew, braknie słowa,
Tak mi się "poziom" duszy zsunął...
Że gdybym wiedział, gdzie się chowa,
Tobym jej w pysk z przekleństwem plunął..." J.Tuwim

30 października, 2008

Przypomniłam sobie..., Ty mi Mago przypomniałaś tekst, który już kiedyś się tu pojawił.

„Trzeba zawsze być pijanym. Oto cała tajemnica i jedyny problem. Żeby nie czuć straszliwego ciężaru Czasu, co zgina wam ramiona i pochyla ku ziemi, bądźcie zawsze pijani.Lecz czym ? Winem, poezją lub cnotą, wybór do was należy. Ale bądźcie pijani.I jeśli zdarzy się , że na schodach pałacu, na zielonej murawie rowu, w posepnej samotności pokoju, obudzicie się, gdy upojenie zmniejszyło się lub znikło, zapytajcie wiatru, fali, gwiazdy, ptaka, zegara, wszystkiego, co ucieka, wszystkiego, co jęczy, wszystkiego, co się toczy, wszystkiego, co śpiewa, która jest godzina; a wiatr i fala, i gwiazda, i ptak, i zegar, odpowiedzą wam : „Jest godzina pijaństwa ! Żeby ujść niewoli i torturze czasu, badźcie zawsze pijani ! Winem, poezją lub cnotą, wybór do was należy.
Click here to watch 'diego-el-cigala-y-bebo-valdez---yo-te-ama-'

29 października, 2008

Przepisy Evy Stefani z Kuchni Pełnej Niespodzienek


27 dzień października piękny...(aż od początku musiałam włączyć komputer żeby to napisać.Nie od końca proszę drogich państwa...tym razem od p o c z ą t k u)
Wieczorem robimy SERNIK.
Lucass wierci się niecierpliwie po kuchni wciągając zapach sernika, pytając kiedy będzie można go zjeść. Bada sernik wnikliwie...Evaaa...ten sernik ma dziwną rzadką konsystencje.
Na to ja kucharzyna wybitna odpowiadam : Łukasz sernik musi najpierw wyschnąć, a później musi ostyc .

Drodzy Państwo, wyodrębniam z tekstu najlepszy na świecie i niezawodny

przepis na sernik tradycyjny:

sernik musi najpierw wyschnąć, a później musi ostyc .
( zdjęcie, które zrobił Loo naszemu pięknemu sernikowi tradycyjnemu (snarenick traditional)
Click here to watch 'bso-brokeback-mountain' Na D o b r a n o c z

28 października, 2008

of"nad stanami jest ich stanów stan
jako wieża nad płaskie domy stercząca w chmury

wy myślicie że i ja nie Pan
dlatego że dom mój ruchomy z wielbłądziej skóry

przecież ja aż w nieba łonie trwam
gdy ono dusze mą porywa
jak piramidę

przecież i ja ziemi tyle mam
ile jej stopa ma pokrywa
dopokąd idę "
Norwid


Click here to watch 'Bebo-Valdez'
Barczelo...jakiś tydzień piękny temu ...siedzimy u starej spiewającej cubanki Elsy w barze...Elsa serwuje nam mojito ( very strooong jak sama mówi najmocniejsze w okolicy)
...no a w tle leci chucho valdez ...summertime
O 4 nad ranem kończy się tam dzień. Click here to watch 'Club-u-kubanki-Elsy-summertime'

26 października, 2008

Barcelona...

...skradła mi dusze, na początek film, a i niedługo zdjęcia, prosze czekać cierpliwie.

BARCELONA, CUBANA

13 października, 2008

"To miasto ma czarodziejską moc, wie pan o tym?
Zanim się człowiek obejrzy, wejdzie mu pod skórę i skradnie dusze."

...sprawdźmy to

Prosze Państwa ruszamy z Loo do Barcelony. Do zobaczenia za jakiś czas...

24 września, 2008



sesja z wczoraj, mam nadzieje że u Stefy wszystko wraca na swoje miejsce. na to wygląda. deszczowy ale jakże piękny i pełen energii dzień.
Click here to watch '15---U2---TrashTrampoline-And-The-Party-Girl'

22 września, 2008

Niecierpliwość.Zanim napisze siebie.Zgubie się zupełnie. „Ja volim tebie na wecznosc „.Niż te trudy.Walki wewnętrzne.Z tym co kiedyś.Więc czasem wybacz.Bo ja za TOBĄ

W i e s z

21 września, 2008



Staruszka Krupówkowska z Uoscypkami: O Pani! Dzień dobry! Jak wczorajsze zdjęcie wysło, ładnie Pani na nim wysłam ... ?

Ja- Stefania półkrwi góralka: Pięknie Pani wyszła, a jakze...!
Wie Pani co ale ja Pani może wyśle to zdjęcie ( i tu mam na myśli po
adres boży, pański, zwyczajny z ulicą, nazwą miasteczka,wsi, numerem domu)

...na to zapytuje moja rodzicielka najwspanialsza :

Ninka, mamusia : A może internet Pani ma ? ( mając tu na myśli rzecz jasna wnuków, rodzine najbliższą,którzy rzecz jasna taki internet mogliby posiadać )

...na to odpowiada Staruszka Krupówkowska z Uoscypkami: Pani, ja zem nie z Internetu tylko ja Carnygo Dunajca.
...po chwili ... Pani a co to jest ten internet ? To takie okrągłe jest ?









Zdjecia z Carnygo Dunajca i Zakopca ...

21 sierpnia, 2008

Ach...żebym mogła się tak dziwić światu zawsze, to moje wielkie marzenie. Kiedy przestaniemy się dziwić zaczniemy być martwi za życia.
Click here to watch 'jelly-roll-morton---the-crave'

07 sierpnia, 2008





Po prostu




Tak - po prostu: ten las i ta chwila
Wtedy rano, dwanaście lat temu.
Z krzaków nad strumieniem świat się wychylał
Mnie - młodemu , wesołemu , tamtemu.

Ach, jak świeżo było! Po białej kawie
Z werandy - w las, drżący łzami.
Usiadłem z geometrią na trawie,
Bo nazajutrz miał być egzamin.

Ach , jak smutno było i wesoło!
Pisklę w liściach kwiliło cichutko.
Pomyślałem: "Ptak...las...ona...szkoła..."
Bez radości i bez smutku.

Zamyśliłem się wtedy - na chwilę,
Tak , po prostu, nad wszystkiem , nad całem.
I tyle lat minęło, i rzeczy tyle,
A ja jeszcze jakoś nie przestałem.

Julian Tuwim (którego myśl w tym wierszu , ach jakże!...trafiła do Stefani na tę chwilę)

24 lipca, 2008

17 lipca, 2008

Wymyśliłam to sobie kiedy byłam dzieciakiem ale nadal w to wierze…
Kiedy k t o –k o l w i e k przyjmie nas g d z i e – k o l w i e k po śmierci zapewne wyświetli nam barwną projekcję
z tych chwil, których nie zauważyliśmy za życia, które przeszły tuż obok nas.
Podejrzewam też, że będziemy musieli siedzieć na tej projekcji całe swoje następne życie

Flori i Michu
Gdyńskie...

05 lipca, 2008

Oj tylko muzyka mnie teraz ratuje, siedzę sama z dość odważnie nalanym alkoholem z dość dużym procentem…och tylko muzyka mnie ratuje. Przecież ja dobrze wiem, czasem zwyczajnie coś nie chce się udać pewnie po c o ś… seria niepowodzeń …Przychodzą mi na myśl rzeczy typu : Jestem zupełnie do niczego, najlepszy na ten moment jest papieros , alkohol i taka muzyka, która przeniesie Cie gdzieś daleko. Jest taki czas. W ciągu właśnie tego czasu dochodzisz do wniosku, że trzeba się podnieść i znów wystartować w świat ( swój własny) z taką energią, którą zarazisz innych. Na razie jestem na etapie papierosów, alkoholu i muzyki – teleportacji w bardzo odległe miejsca. Cały czas pisze o prozie życia ale na szczęście jest poezja... wspaniała miłość. Nie daj Boże żeby wkradła się w nią ta nie zbyt udana proza.Click here to watch '19-Raquel'

18 czerwca, 2008




Jest takie miejsce gdzie jeszcze tak samo pachnie jak za czasów mojego dziecinstwa tan zapach miesza sie ze wspomnieniami, marze tylko, że kiedyś je jeszcze odzyskam.

25 maja, 2008



Podsłuchaniec z parku, rozmowa państwa z fotografii, którzy przysiedli się do mnie w piękny słoneczny dzień: "Wacławie, patrz kaczki płyną..., eee tam... Sławo...a cóż to za płynięcie.
Wacławie...ale słyszysz jak kaczki kumkają ?, ależ ...Sławo, to nie kaczki kumkają, to żaby rechoczą."

18 maja, 2008

Muzyka Igi i Evy z wyprav śpiewanych ehhh ... :)Click here to watch 'ZygmuntKonieczny---PORNOGRAFIAMuzykaFilmowa-6'
Wszyscy mężczyźni znani ci to byli gracze,
którzy gry wyrzekli się,
gdy dałaś im schronienie.
Ja mężczyzn takich dobrze znam i wiem,
jak ciężko przy nich trwać.
Sięgając nieba idą na stracenie.

09 maja, 2008



...Wtedy paloną kawą pachniało w kredensie
A zimne, świeże mleko, jak lody, wanilią.
I tęskno mi za tym, już bardzo tęsknie.



Więc kiedy znów tu będą płynąć w sienkiewiczowskiej kuchni nasze zapachy i nasze dźwieki ? Kuchnia ostatnio najdroższy posmutniała i mniej już w niej niespodzianek.
...ach no więc co powiesz na takie dictum ?

08 maja, 2008

ooo...mañana ... mañana już za chwilkę zasłużone wakacje...jeszcze tylko pare egzaminów i jedziemy! na hel!nad morze! obracamy plecy do słońca...!mañana mañana...!

08 kwietnia, 2008

Planeta mocy bez dna

"Miłość nie jest idealna, platoniczna, tragiczna, ślepa, szalona, boska, przyjacielska, rodzicielska, synowska, braterska, małżeńska. Miłość nie jest afektem, emocją, sentymentem. Miłość nie jest brutalnym ani subtelnym, ani jakimkolwiek posiadaniem. Miłość nie jest wulgarną ani wyszukaną przyjemnością. Miłość nie jest czymś, czym można handlować. Miłości nie można sobie zaskarbić ani jej tanio lub drogo, za bajońską sumę kupić, nabyć na własność i zamknąć pod kluczem. Miłość nie jest czyjaś. Miłość nie nakłada obrączki i nie ściąga obrączki. Miłość nie poślubia ani się nie rozwodzi. Miłość nie włóczy się po sądach. Miłość się nie procesuje. Miłość nie przysięga i nie krzywoprzysięga. Miłość nie potrzebuje zapewnień o lojalności, wierności, wzajemności. Miłość nie potrzebuje wdzięczności. Miłość nie dzieli się na osobową i bezosobową. Miłość nie jest rozdarciem pomiędzy jednym a drugim ani pomiędzy jednym a wszystkim.
Miłość nie jest wyborem. Miłość nie jest powtarzaniem.
Miłość nie jest nawykiem. Miłość nie jest pamięcią, wspomnieniem, marzeniem. Miłość nie jest fotografią, wizerunkiem, obrazem, rzeźbą, płaskorzeźbą, żadnym przedstawieniem plastycznym. Miłość nie jest myślą.
Miłość nie jest świadomością miłości. Miłość nie jest wyznaniem miłości. Miłość nie jest opisem miłości. Miłość nie jest zaprzeczeniem seksu. Miłość nie jest zaprzeczeniem niewinności. Miłość nie jest pożądliwością, lubieżnością. Miłość nie jest wstrzemięźliwością, umartwianiem się, ascezą. Miłość nie jest nakazem, rozkazem, zakazem. Miłość nie jest skutkiem przyczyny ani przyczyną skutku. Miłość nie jest zawiścią, zazdrością, mściwością. Miłość nie jest cierpieniem. Miłość nie jest przede wszystkim słowem. Żadnym słowem. Ani tym co na pseudopoczątku, ani tym, co tutaj. Gdyby miłość była słowem, zostałaby zaduszona pod lawiną znaczeń, interpretacji, spekulacji, kombinacji, które - na to słowo zwalają się.
Tak właśnie zduszone, zdławione, zmiażdżone jest słowo miłość. W świecie słów słowo miłość nie znaczy nic. Mówiąc inaczej, znaczy to, co komu podoba się, co kto chce, co komu ślina na język. W świecie słów, czyli w świecie ludzi-słów słowo miłość ocieka posiadaniem, pożądaniem, chciwością tych, co chcą.
Ale miłość, rzecz jasna, nie jest słowem. Miłość jest spontanicznym, bezinteresownym czynieniem miłości, tak, jak słonce jest spontanicznym, bezinteresownym promieniowaniem słoneczności. Słońce jest słońcem w świecie heliosowym, miłość jest słońcem w świecie księżycowym. Słońce jest słońcem w świecie jasności, miłość jest słońcem w świecie ciemności. " Stachura

05 kwietnia, 2008

"Nie jesteś dla mnie tymianek ni róża,

Ani też "czuła pod miesiącem chwila" -

Lecz ciemny wiatr,

Lecz biały mróz.

Jest deszcz, co wargi kobiety odmienia;

Jest taki deszcz.

Jest blask, co uda kobiety odsłania;

Jest taki blask.

Nie szukasz we mnie silnego ramienia,

Ani ci w myśli "klejnot zaufania",

Lecz słony deszcz,

Lecz złoty blask.

Jest skwar, co ciała kochanków spopiela;

Jest taki skwar.

Jest śmierć, co oczy kochanków rozszerza;

Jest taka śmierć." S.Grochowiak

27 marca, 2008


Rozchorowała się Stefa...
Leże wiekszość dnia w łożku i próbuje odgonić grypę, która złapała mnie z zaskoczenia za frak. Siedze w mojej komnacie pachnącej paczulą, od paru dni śpiewają mi Depeche, i próbuje cały czas się czymś zajmować bo to najlepszy lek na psyche i soma. Są też takie momenty, że porostu siedze i dziwie się tylko...jak to możliwe że takie słowa wypłynęły z takich ust ? Wracam do żywych, wracam do roboty. o d ż y w a m

26 marca, 2008


See me drivin down the street,
I'm bored with looking good.
I got both hands off the wheel,
The cops are coming.
I'm listening to the music with no fear,
You can hear it too if your sincere...

Coz I'm a punk rocker yes I am.
Well I'm a punk rocker yes I am.
Coz I'm a punk rocker yes I am.
Well I'm a punk rocker yes I am.

I see you stagger in the street,
And you can't stay on your feet.
And your faking in your sleep,
You wish that you were deep.
You can't hear me laughing to myself,
If you could you would be someone else.

Coz I'm a punk rocker yes I am.
Well I'm a punk rocker yes I am.
Coz I'm a punk rocker yes I am.
Well I'm a punk rocker yes I am.

See me die on bleaker street,
I'm bored with being god,
See me sneering in my car,
I'm driving to my star.

I'm listening to the music with no fear,
You can hear it too if your sincere...


Coz I'm a punk rocker yes I am.
Well I'm a punk rocker yes I am.
Coz I'm a punk rocker yes I am.
Well I'm a punk rocker yes I am.

Coz I'm a punk rocker yes I am.
Well I'm a punk rocker yes I am.

16 marca, 2008

Być może drodzy Państwo zdjęcia nie są n i e w i a d o m o - j a k i c h lotów ale mili są to zdjęcia przełomowe, po których tylko upić się można i to nie wódką o nie nie...ale po prostu szczęściem.
Bo odzyskałam swoją miłość. C o ś i K t o ś wpłynął na to że złapałam znów za aparat i to sercem. Nie wiem co to był za długooootrwały proces...który teraz pozwolił mi zawrzeć...tak mili zapłonąć dosłownie. A jutro wstawię zdjęcia z dzisejszej sesji. patataj patataj

Click here to watch '08-Mondo-Boongo' such is life

08 marca, 2008

"patrz jak słowik pięknie śpiewa Madagaskar..."

Mogło by to zostać między nami ale jestem pod tak ogromnym wrażeniem, że wstałam o 7 nad ranem i postanowiłam to opisać. Drodzy państwo, wczoraj w nocy już dość późno rozmawialiśmy z Lucasso na skypie, nagle L. znika... po chwili dostaje sms-a, że na całym osiedlu wyłączyli prąd no i że to idealne warunki na skok... ( rabunkowy rzecz jasna ) . A ja w odpowiedzi na wiadomość piszę, że zaraz odprawie czary nad sprawą prądu i nie tylko...
Musze przerwać opowieść na bardzo istotne pytanie : Czy oglądali Państwo mili „Klątwę skorpiona „ Woodiego Allena ? Jeśli tak będzie Wam prościej zrozumieć.
Wracając...więc piszę, że zaraz odprawie czarny nad sprawą prądu i nie tylko, a wiadomość dalej dokładnie brzmiała tak : Madagaskar...Pójdziesz teraz do ciastkarni i wyniesiesz stamtąd wszystkie najlepsze ciasta. Zanieś je do domu i schowaj pod łóżko. Po przebudzeniu nic nie będziesz pamiętał. Następnie zadzwonię z dalszą instrukcją...Madagaskar...
W odpowiedzi dostaję sms-a : Z hasłem Konstantynopol...., i instrukcją odpieczenia wszystkich serników w pełnym porządku tak byśmy mogli co dzień odprawiać takie nocne hokusy. Po czym dostałam za jakiś czas kolejną wiadomość : Plan w połowie wykonany! Czekaj na mój znak !
I drodzy państwo minął jakiś czas, ja już ciut senna przyodziana w strój senno -zimowy zmierzam w kierunku łoża, a tu krótka wiadomość tekstowa, która w pamięci na długo mi pozostanie :
Zejdź na dół do drzwi klatki...zostawiłem Ci część łupu. Więc schodzę niepewnie , otworzyłam... nic tam nie ma. Weszłam na górę chichocząc, myślę : „oj! Ten Lucasso, Zrobił sobie ze mnie ładny żarcik.”
I piszę znów, że przy drzwiach niczego nie ma, żartując że chyba kto inny łup przechwycił.
Na to L. Pisze mi żebym jeszcze raz zeszła bo łup wisi na klamce od drzwi na klatkę. Schodzę i proszę państwa ...niesłychana rzecz ...w sreberku zapakowany pachnący jabłecznik i doczepiona do niego kartka z kalendarza z datą na 8 marca i podpisana...Madagaskar (jak przypuszczam pędzlem malarza). Chodziłam długi czas nie mogąc przestać się śmiać, ojciec który nie spał tak jak ja śmiał się razem ze mną. Ciasto pachnące i pyszne.
Coż więcej mówić...Coś pięknego.
Chwileczke drodzy państwo...kot wskoczył mi do szafy, i wszystko z niej wypadło...idę posprzątać...chwilę proszę zaczekać...Mili moi ! Z szafy wypadła mi góra sernika ! g ó r a s e r n i k a ! skąd ja to t u t a j...Matko boska!

06 marca, 2008


Bardzo dużą wartość ma dla mnie dzieciństwo. I znów wracam do niego (choć jeszcze nie przeminęło), do tego najgłębszego i najbardziej intensywnego.
Lato na wsi, wstawaliśmy rano, siadałam w kuchni na małej werandce jeszcze w piżamie. Wujek Tadeusz parzył herbatę po czym dolewał do niej mleka. Poranne słońce wpadające przez okna kuchni prześwietlało przezroczyste szklanki dzięki czemu mogłam obserwować proces mieszania się dwóch substancji, których smak przypominam sobie do dziś. Kroiliśmy świeży wiejski chleb, którego smaku nie miał żaden inny. Plasterki świeżego białego sera zalewaliśmy śmietaną, która nie pachniała jak żadna inna. Wychodziliśmy przed dom i tam zjadaliśmy nasze skromne śniadanie. Wujek opowiadał mi przedziwne historie, które tworzył na poczekaniu. Tylko patrzył na mnie uśmiechając się czy mu uwierzyłam. Zwykle nie wierzyłam ale i jednocześnie opowieści tak poruszały moją wyobraźnie, że widziałam wszystko co opowiadał Tadzio w bardzo intensywnych barwach. Mówiłam : oj wujo...wujo...Ty to zmyślacz jesteś.
I tak wyglądały zawsze nasze śniadania...i choć codziennie takie same nigdy nie stały się monotonne. Bardzo mi tego brakuje. Już rzadko potem czułam się tak swobodnie jak tam. Powoli odlepiało się ode mnie takie właśnie dzieciństwo. Szłam dalej i coraz bardziej za tamtym tęskniłam. Kilka osób po drodze kradło mi moje spokojne dzieciństwo i takie poczucie, że nadal mogę się tak swobodnie poruszać po świecie. Jednocześnie sama do tego dążyłam, pozwalałam na taką kradzież lecz trochę nieświadomie. Miłości, które powoli zamykały mi dostęp do takiego życia o jakim wcześniej pisałam. Ślepo za nimi podążałam myśląc, że wróci co już stracone. Byłam w tym naiwna, nic nie wracało, traciłam coraz więcej. Naiwność to bardzo ładna cecha, oznacza czystość - jak u dziecka.

04 marca, 2008

...i tylko marze o tym.
wieś, wieś...
domek z wielkim strychem- tam będzie pracownia.
letnia pracownia będzie w stodole.
tu będzie stał kominek,
o...!, a tu przy tym wielkim oknie będzie stał wielki drewniany stół
weranda przez, którą latem będzie wpadać słońce i ogrzewać nam twarze
na brzozie przed werandą będzie wisieć huśtawka
mleko, ziemniaki od staruszki sąsiadki. i cisza cisza, spokój...
i nie będzie miasta
niczego więcej nie trzeba.
tam będzie wszystko
i stamtąd też będziemy wyruszać dalej w świat

02 marca, 2008

Stara Maleńka

Piękna panna FLORENTYNA
miała zostać: gwiazdą kina,
pióro miała nienaganne,
kreskę zwinna niczym Goya,
oratorski dryg po mamie
kreatywność taty ,dziadka
babci sznyt pogody ducha

w fuzję marzeń mimowolnie
się wymknęła
swoją drogą w pasji krzyk pomknęła
oddechem duszy popłynęła
swego dopięła
doszedł w końcu
głos do głosu serca Tymbki
patrzaj belfrze na me znoje i mnie wspieraj
nigdy mi mej pasji z serca nie wydzieraj


Nawet powstał już wiersz o małej Florce, a napisał go Łukasz Moszczyński, Straśnie ale to straśnie miło mi się zrobiło. Dziękuje :)




muszę się pochwalić :)