18 stycznia, 2006


maly pendzelekJaniaczek

v poscieli siedzę i patrzę jak dnieje, slonce chodzi jak mokra pszczoła po różnych przedmiotach, okładkach płyt, książkach, okno otwarte ...oto płaczliwie nawołuje wiosna jak histeryczna matka...szalenie delikatna jestem na kacu. pani izabello dlaczego nie przybyła pani na odpowiednią godzine do domu wczorajszego dnia aby nakarmić kota, kotu tego się nie robi... Ja mogę się z tego wytłumaczyć ja mogę się z tego wytłumaczyć...napravde...vczorajszego vieczoru grałam na harmonii, siedząc nie baviąc...a zabaviając grajac.zempolonc w domu pana TumoraBulskiego. Później porvano mnie do drevnianego domu v lesie gdzie zajmovać zajmovałam sie małym żuczkiem.pendzelkiem., nastepnie vsionvszy v trambej numer 11 pojechalam do halibuty vypivszy tam a1 a2 i a3 czervone pokoszuli i zasnuwszy plany. da mi robote mesjasz da mi robote...ja czekam

10 stycznia, 2006

<


cuża dusza, temnyj lis, cudza dusza- ciemny las. oj dzievczyno ruska evo andrejevno...oj ty

09 stycznia, 2006

streszczenie





My biegamy po placu wolnosci i zwycienstva, wcale wolni, wcale pokonani i spięci, nie zdarzysz mnie zrozumieć..., zimno szaro i ponuro w mieszkaniu w którym siedze na codzień- pisze wiersze i listy do państva, a do mnie pisze Ikea,Practiker,jakis niemiecki bank,Vougi,czasami pisze wiersze i robie rzeczy które w mojej czasoprzestrzeni robić musze- i szanownie informuje państwo i instytucje państwową iż nie przestane..., wychodzę,- fotografuje, >Nie mam przekonania, nie wiem czy się już navróciłam, poruszam sie srodkami mpk, nie pevna siebie, mam mnóstwo zawalonych sprav ale za to podobno zgrabnie poruszam sie z aparatem fotograficznym- na nic mi to teraz. Pevien Pan siedzi Tam, do Tam jadę jak się sprawdzę, jak zasłuże,Dzis jest taki dzien, w ktorym przypomina mi sie jak to było kiedys- jakos nie lubie takich dni bo przypoinaja mi sie do cholery najmniej potrzebne rzeczy ProszęPana, jeszcze tydzien udreki i może znów poczuje się troche inaczej, nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza...hare hare supermarket hare hare cmentarz. vstaviam zdjecie, ktore srednio mi smakująale przestawiaja miasto, w nich wiersz i mnie . musze być konsekwentna prosze państwa...naturalnie

08 stycznia, 2006


Hoł czapa Hoł. wiec cóż więc cóż tak siedze i pisze, pan Wons tańczy z panią Ireną, ja tańcze z vódką, tu wszystko takie niedozwolone, tu na nie wiele Ci pozwolą, lecz zawsze zatańczyć z kimś można, no cóż no tak, w następne dni zbavienne bo wolne, choć napevno nie od przepyszotek(ke?) no, no, no, no wyruszam w drogę (oko na maroko, oko na Poznań -doznań), wyruszam w drogę gdzie przy jej końcu czeka mnie Pan Tumorkiewicz i 4 mężczyzn którzy pomogą mi nieść ciężar który ze sobą przywiozę, Pan Tumorkiewicz z zespołem mężczyzn zaczeli tworzyć na instrumentach typu bas i typu perskusis świetlikowe bambam przepełnione alkoholem. Więc tydzień, poznam mężczyzn z zespołu o profilu muzycznym, Mam nadzieje iż Pan T. o którym wspominam już po raz 3 nieprzypadkowo, na mój przyjazd pachnieć będzie alkoholem przemieszanym z wodą toaletovą - ach! Hoł! Eva Hoł! Stój , to już chyba przesada. znów gadam 3 po 3 to taki okres przejściovy wieku wczesnego. CZEMU WIĘŻNIU PŁACZESZ, DO SVEJ VIOSKI VRÓCISZ, IDŹ SVOJĄ DROGĄ PANIE, A SIĘ NIEZASMUCISZ. Na zdjeciu: gang Tumorkiewicza w autokarzynie.

05 stycznia, 2006

Jesteśmy dobraną parą ludzi od ciemnej roboty

Zabijamy razem złe myśli. My się dopełniamy

Jesteśmy zrobić w stanie razem wszystko, tylko, że on jest tak daleko. My tańczymi oczami tak zgrabnie, my tańczymy wódką bez potknięcia. My się dopełniamy tylko...dlaczego tak daleko. Czasem on tańczy vódką z kimś innym, czasem ja tańcze oczami nie z nim, lecz nie tak zgrabnie, widze potknięcia, tańczymi rzadko, bo on jest tam, nie wiem jak zniose tysiące potknięć i taką mnie niezgrabną przez ten cały czas.

Prezes zawsze będzie tak miły, spokojny,cicho-szalony

Nigdy nie będzie takiej zimy.

Nigdy konie nie będą tak szybkie i sprawne.

Nigdy rosyjski papieros nie będzie tak smakował

Nigdy vódka z piersióvki nad urwiskiem nie będzie tak smakować

Nigdy koń tak pięknie mi nie zatańczy nad przepaścią

Nigdy, nigdzie nie będzie takiej magii

Nigdy nie będzie takiej zimy

Nigdy nie będzie tak fajnych chłopaków

Nigdy tak mnie nie przytulisz

Nigdy nie będzie elli fizgerald, która zje z nami śniadanie

Nigdy nie będzie tak pysznych ciastek

Nigdy nie będzie takiej coca-coli, musztardy, takich wędlin

Słońce nigdy nie będzie tak pięknie wschodzić i zachodzić

Księżyc już nigdy nie będzie tak pięknie wisiał

Nigdy stajenny tak pięknie nie zagra

Nigdy Spokój tak miło nie uderzy mnie w twarz

Nigdy z dyrektorką zgierskiego liceum nie zatańczę rockandrolla

Nigdy nie będziesz miły taki

Nigdy nie wypije tak pysznej herbaty

Nigdy tak nie wejdę w novy rok

Z taką Janis Joplin, z takim Hendrixem, Waitsem, Ella, Louisem i innymi cudnymi

Nigdy nie będzię takiej zimy. N i g d y
zdjecie Prezesa, jedno z moich ulubionych, zdjecie zdjecia, nastepnym razem biore svój aparatos i porobie troche zdjeć, te zdjecia, w wiekszosci nie są moje, chyba tylko jedno, reszte robił Lookas, a zdjecia Prezesa robił jakis lokalny artysta

Prezes.


Kajka-mooj kooń

Czarek-cÓraNomadóv


stajenny Bartek v mojej czapie, przemiły człoviek :>
Czarek,Ja,Kamila,Stejskał we włosach Twardej

poranek,końcowki pryvatki

Prezes po pravo

26 grudnia, 2005

Na kóniach w górach, u starego hipisa Prezesa! no! Nuto kochana ma zostaviam Ci pierniki popruszone sercem moim v cafe foto. caluje i lece, szukajcie mnie pod taką jedną gviazdką
Przepraszam przypadek, że nazywam go koniecznością.
Przepraszam koniecznośc, jeśli jednak się mylę.
Niech się nie gniewa szczęście, że biorę je jak swoje.
Niech mi zapomną umarli, że ledwie tlą się w pamięci.
Przepraszam czas za mnogość przeoczonego świata na sekundę.
Przepraszam dawną miłość, że nową uważam za pierwszą.
Wybaczcie mi, daleki wojny, że noszę kwiaty do domu.
Wybaczcie, otwarte rany, że kłuję się w palec.
Przepraszam wołających z otchłani za płytę z menuetem.
Przepraszam ludzi na dworcach za sen o piatej rano.
Daruj, szczuta nadziejo, że śmieję się czasem.
Darujcie mi, pustynie, że z łyżką wody nie biegnę.
I ty, jastrzębiu, od lat ten sam, w tej samej klatce,
zapatrzony bez ruchu zawsze w ten sam punkt,
odpuść mi, nawet gdybyś był ptakiem wypchanym.
Przepraszam ścięte drzewo za cztery nogi stołowe.
Przepraszam wielkie pytania za małe odpowiedzi.
Prawdo, nie zwracaj na mnie zbyt bacznej uwagi.
Powago, okaż mi wspaniałomyślność.
Ścierp, tajemnico bytu, że nie mogę być wszędzie.
Przepraszam wszystkich, że nie mogę być każdym i każdą.
Wiem, że póki żyję, nic mnie nie usprawiedliwia,
ponieważ sama sobie stoję na przeszkodzie.
Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam patetycznych słów,
a potem trudu dokładam, żeby wydały się lekkie.

W.Sz

chviejnego sylvestra v syberyjskich sniegach

25 grudnia, 2005

Świensołych Vesoł!



sviensolych Vesoł! najszego wszystkakiego. uzyje okreslenia "vszystko", zebycie czesto mogli prosić, "chwilo trvajże wiecznie!", karpika smacznego...byle by nigdy od mafi sycylijskiej, many z nieba..., takich... skarpet wełnianych, ciepłych, svetra od babci ...pachnącego vanilią, przyjaciół, którzy svoje serce ci pokażą ...nie raz..nie dva, kobietom-dobrych mężczyzn, mężczyznom- kobiet,dobrych dicablic... z muzyką idzcie przez życie, tańczcie,spievajcie ze svoich talentów lepcie na pierogi ciasta-ich niezaniedbujcie, pamiętajcie że w każdej minucie z zamknietymi oczami tracimy 60 sekund sviatła, spijcie mało-snijcie viecej, movcie kocham-nie zakładajcie głupio że ktos o tym vie, ...zycze slodkich pamaranczy, sylvestra v syberyjskich sniegach, trzepoczoncych janiołóv, cichych schadzek lesnych,vieczornych,pachnacych choinką, zlocistych svietlikov we wlosach,duszy roztanczonej, chwiejnego sylvestra w rytmach bam bam chan chan cubana-lecz tak trt...w sam raz, cieplych bamboszy, czapki ciepłej i grubego mikołaja zyczy czapaja.

24 grudnia, 2005

http://www.grapheine.com/bombaytv/playuk.php?id=420394 , wyglupy wrecz idiotyzmy. ale musze sie rozerwac po sprzataniu switecznym do poznych godzin nocnych
http://www.grapheine.com/bombaytv/playuk.php?id=420289- kino bombay i...http://www.grapheine.com/bombaytv/playuk.php?id=420275

19 grudnia, 2005



znalazłam je3e dva zdjecia na lodoovcez kraka. jestem daleko stad, wczoraj pieklysmy gore piernikóv, bylo cudovnio- wreszcie żyłam... wreszcie żyje...wiem ze vszystko zdoła zrobić, mam na to szanse, a narazie jestem daleko stąd. Luu. do zobaczenia niebavem. Leon, chce sprzątać. Matylda. na piervszym zdjeciu z kraka: mąż fridy-Diego.

13 grudnia, 2005

czuje się fatalnie, przede wszystkim psychicznie...zła na siebie i na wszystko w około, aż boje sie wczesnie zaczynac dzien.nic mi sie nie uklada, vszystko ostatnio zawalam, nie moge powiedziec ze ja to wszystko pier... bo było by to niepravda. a serce i cala moja czesc odpowiadajaca za te spravy zamkenłabym w jakims pudle na wiele lat.o co chodzi,dlaczego się nie odzywa? itde- mam dosc zadreczania sie tymi pytaniami ... ide czytac...nie chce zyc tak od rana. n a r z e k a n a n o t a t k a n o t a t k a n a r z e k a n a

11 grudnia, 2005


i nigdy się nie dowie, ze rozdarta bylam nieprzytomnie....ja to vszystko pierd***! nie snij sie nie snij...b ł a g a m. // // pease and love, pic and lof . pic na vode fotomontaż
Click here to watch 'swietliki-chmurka'
jeszcze siedze, nie spie, kozly fikam, nie nie nie fikam popadam ze skrajnosci v skrajnosc, przed chwilą vpadł do mnie Piotrek-pilot(chyba virtualnie ale nie yestem do konca pevna) i przyniósł mi tęcze (foto)co bym sie usmiechneła-bardzo miło mi sie zrobiło)powietrze nadal cięzkie i gęste ciezko oddychac.siedze tu jak wyrzut sumienia i tak gderam .stefo idz żesz się v końcu vyspij.

10 grudnia, 2005

obudziłam się z mysla, ze mam ochote stad zwiac daleko, wsiasc na motor lecz chyba w koncu pociąg i pojechac gdzie wichry podhalanskie np albo i w druga strone-i niebyły to poranne majaczenia, trwam w w tym do teraz, ale 3yma mnie tu to wszystko, powietrze gęste tu jest że 3a je ciać nożem, przebije sie przez ten kisiel i mrucząc do raya charlsa ,jamsa browna, bo diddleya pojde zrobic sałatke z tunczyka, może kto vpadnie pochlonac ze mna tunczykową?, zapraszam//

09 grudnia, 2005

vspominałam o Fridzie..niadavno. Click here to watch 'la-brujafrida-kahlo' -sciezkadzviękovaFrida

eva andrejevna dvorczyk


dzis vracajac od lekarza kupilam nastepna czapaje, i zrobilam jak widac ruską sesyje. aha..i tak jak to z fridą by
ło ze robi
ła sobie mnostwo autoprtretoow tak samo ze mna czapa yest ze dlugo przebywam sam na sam ze soba i dobrze siebie rozumiem stad te autoportrety, absolutnie nie podziwiam svoijej osoby...bo co za dupcyngiel ze mnie...rrrmmm .......4

07 grudnia, 2005


Luka przesłał mi svoje zdjecie dzis no i pomogl mi trzymac glove pelnom mysli . smiesznie bylo, a teraz zabieram sie do roboty bo jest jej dużo.

Krakoov


zdjęcia z Krakova, szperałam dzis po pudłach i znalazłam zdjecie między innymi z Kraka, skopiowałam i wspominam.

06 grudnia, 2005

I co mi z tego, że ja latam z drachem kolorowym, i co mi z tego ze zjem drygli cztery kilo, i co mi z tego ze na krańcówkę ja pojadę z fifką w zębach, będę się szlajać w fildekosach siędę okrakiem gdzieś w bramie klapiti w desperze iskając patola. Cóż mi z tego, że bajdorem w złości o ścianę cisnę. Coż mi z tego że sobie extra cajgi kupie. To coż że ja cwaniaka, farfocli, leberki jeść nie byde. Galas wysprzątam i najsexowniejsze helanko zakupie... Wódeczki kojsik stukne na odważkę. Klajniaków ja w spokoju zostawie. Klabzdrą ja nie będę. Cóż mi z tego że się chyptać przestanę. Cóż ...że ja się z chomątami się nie zadaję, cztujdy nie robię. Co z tego mam.... gdzie absztyfikant mój co byle nie był by chomątem, ni najduchem. TYTKALejlaTA
co tu się dzieje? viatry targają mną od srodka ...zapeleniepluc 3y inne tornado, viec siedze tu słucham,piszcze, sapie, czytam, kracze, marze, jaja znosze, korale Rodowicz nosze, w rytm Tanga szóstego ide do lazienki i z powrotem do łożka, a w łożku malarstwo chińskie, papier ryzowy, pędzle , tubki, ciepla pomidoroowka, herbata z miodem, leże tak sobie i za dużo mam tu czasu na myslenie. w rytm tanga odchodze na łozka pierze, pozwoolcie ze juz to zrobie, zegnam.
Kiedys znalazlam go u mojego przyjaciela: Nie ma Cię wiec żegnam się...słońce chore jak tęsknota wpada przez duże okno..
...Pytasz mnie, jak się czuje. Tak, jak czuć się może
Człowiek (nie) dość pełnoletni w końcu lisopada,

Gdy na niebie zmierzch pochmurny i błoto na dworze,
A za oknem bez przerwy deszcz ze śniegiem pada.

Lecz zbyt o dnia i roku nie troszczę się porę,
Bo po słocie pogoda idzie wieczną zimą,
Więc też o wschodzie słońca wiersz piszę wieczorem,
A w nokturny słoneczne grywam tylko rano.

I jestem zawsze ufny i pełen pewności
Czekając niezachwianie tej jedynej chwili
Gdy ujrzę, że na świecie są same radości,
I zegar na raz wszystkie pokazuję godziny
L.Staff

04 grudnia, 2005



http://s55.yousendit.com/d.aspx?id=3KSJBAA02CX652BIA9HCQTCRG8 Marczello v piosence kotek mamrotek :>>
Jesteś taki wiecznie zajęty
Ciągle patrzysz w przeciwną stronę
Wiesz, że jedno twoje spojrzenie
To mi zwróci, co już stracone
Ja mam tyle wolnych wieczorów
Wtorków piątków i niedziel
Więc chciałam cię kiedyś zobaczyć
Chciałam ci kiedyś powiedzieć

Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham to się mylisz
Ja ci mogę to przecież w każdej chwili
Wyszeptać wyśpiewać powiedzieć jak wolisz
Tak szybko w dwóch słowach lub całkiem powoli
Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham jesteś w błędzie
Ja ci przecież to mogę zawsze i wszędzie

A ty jesteś taki uparty
Ciągle patrzysz w przeciwną stronę
Wiesz, że jedno twoje spojrzenie
To mi zwróci, co już stracone
Ja mam dość pustych wieczorów
Wtorków piątków i niedziel
Więc chciałam cię dzisiaj zobaczyć
Chciałam ci w końcu powiedzieć

Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham to nie wiesz
Ile tracisz przez takie myślenie
Ile tracisz
Wieczorów przy świecach i ranków przy kawie
I zaklęć tysięcy
I marzeń na jawie
Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham to pół biedy
Ja ci przecież to powiem tylko, kiedy?
tam czapo cos juz nie tak zdrova, nie spisz po nocach marzysz, męza straszysz opoviesciami, czytasz Brylla...dlaczego nie pijesz? dlaczego jeszcze nie spisz? dlaczego znóv wstaviasz zdjecia i siedzisz v virtuozum dzis nie spisz?nie pijesz?

03 grudnia, 2005


robota czeka, a ja głupia marze żeby wsiasc na motor i pojechac do górali. nie dbać o bagarz nie dbać o bilet , ostatnio kiedy Lukas miał vybyć z miasta Łodzi oczyviscie... spóźnilismy sie na pociag, i poszlismy niby to na pokrzepke ale chyba v koncu aby to uczcić do baru PKP, był tam telewizor, i Maryla Rodovicz akurat nam przygryvała: wsiąsc do pociagu byle jakieeego nie dbac o bagaż nie dbać o bilet...parara rura... zabavnie było

Duno przybede dzis po ciebie gviezdnym smokiem, vstaviam tu twoj FOTE l
na tvoją 6

02 grudnia, 2005

a tu prosze pam! filmik na życzenie, Knajpa Zacisze, w roli Artychy - ya chapaya.papaya women. http://s19.yousendit.com/d.aspx?id=0QCLX9Z299RXA2MV4JLOKG5XVC

listu czekała od meza i sie doczekałam ach list ten brzmi to tak po mojej srogiej ciszy.:Czekam listu od Ciebie.Tam południa słońce i morze mówi z Tobą. U mnie długa słota, samotnosc, jesien, chmury i drzeva viednoce. Dzis pogoda lecz slonce chore- jak tesknota... list 2 po srogiej ciszy (Milczenie czyż nie ma srowższej karyż!): witay zono? czy pijemy jutro u mnie w pokoju? czemu znów nic nie pijesz?chcesz rozwodu? >> odzev z mojej stronyż: Lukoini,mężu siedze na > v tym szarrym miescie. pije juz tylko herbate, nosze trampki pomazane markerem, podarlam spodnie na kolanach i przy nogavkach... bluzy nie prałam już z 5 dni, jestem tu parobem bieliznianym, na zyczenie hrabiego Wonsa ..kredensem się staję...zapomniałam jak wiazac sznuróvki...zapomniałam życia...jestem już tylko marnym parobem...czy takiej mnie chcesz? czy może mam zrzucić obrączke tu i teraz?! o!