
maly pendzelekJaniaczek

v poscieli siedzę i patrzę jak dnieje, slonce chodzi jak mokra pszczoła po różnych przedmiotach, okładkach płyt, książkach, okno otwarte ...oto płaczliwie nawołuje wiosna jak histeryczna matka...szalenie delikatna jestem na kacu. pani izabello dlaczego nie przybyła pani na odpowiednią godzine do domu wczorajszego dnia aby nakarmić kota, kotu tego się nie robi... Ja mogę się z tego wytłumaczyć ja mogę się z tego wytłumaczyć...napravde...vczorajszego vieczoru grałam na harmonii, siedząc nie baviąc...a zabaviając grajac.zempolonc w domu pana TumoraBulskiego. Później porvano mnie do drevnianego domu v lesie gdzie zajmovać zajmovałam sie małym żuczkiem.pendzelkiem., nastepnie vsionvszy v trambej numer 11 pojechalam do halibuty vypivszy tam a1 a2 i a3 czervone pokoszuli i zasnuwszy plany. da mi robote mesjasz da mi robote...ja czekam




Jesteśmy dobraną parą ludzi od ciemnej roboty
Zabijamy razem złe myśli. My się dopełniamy
Jesteśmy zrobić w stanie razem wszystko, tylko, że on jest tak daleko. My tańczymi oczami tak zgrabnie, my tańczymy wódką bez potknięcia. My się dopełniamy tylko...dlaczego tak daleko. Czasem on tańczy vódką z kimś innym, czasem ja tańcze oczami nie z nim, lecz nie tak zgrabnie, widze potknięcia, tańczymi rzadko, bo on jest tam, nie wiem jak zniose tysiące potknięć i taką mnie niezgrabną przez ten cały czas.Prezes zawsze będzie tak miły, spokojny,cicho-szalony
Nigdy nie będzie takiej zimy.
Nigdy konie nie będą tak szybkie i sprawne.
Nigdy rosyjski papieros nie będzie tak smakował
Nigdy vódka z piersióvki nad urwiskiem nie będzie tak smakować
Nigdy koń tak pięknie mi nie zatańczy nad przepaścią
Nigdy, nigdzie nie będzie takiej magii
Nigdy nie będzie takiej zimy
Nigdy nie będzie tak fajnych chłopaków
Nigdy tak mnie nie przytulisz
Nigdy nie będzie elli fizgerald, która zje z nami śniadanie
Nigdy nie będzie tak pysznych ciastek
Nigdy nie będzie takiej coca-coli, musztardy, takich wędlin
Słońce nigdy nie będzie tak pięknie wschodzić i zachodzić
Księżyc już nigdy nie będzie tak pięknie wisiał
Nigdy stajenny tak pięknie nie zagra
Nigdy Spokój tak miło nie uderzy mnie w twarz
Nigdy z dyrektorką zgierskiego liceum nie zatańczę rockandrolla
Nigdy nie będziesz miły taki
Nigdy nie wypije tak pysznej herbaty
Nigdy tak nie wejdę w novy rok
Z taką Janis Joplin, z takim Hendrixem, Waitsem, Ella, Louisem i innymi cudnymi
Nigdy nie będzię takiej zimy. N i g d yPrzepraszam przypadek, że nazywam go koniecznością.
Przepraszam koniecznośc, jeśli jednak się mylę.
Niech się nie gniewa szczęście, że biorę je jak swoje.
Niech mi zapomną umarli, że ledwie tlą się w pamięci.
Przepraszam czas za mnogość przeoczonego świata na sekundę.
Przepraszam dawną miłość, że nową uważam za pierwszą.
Wybaczcie mi, daleki wojny, że noszę kwiaty do domu.
Wybaczcie, otwarte rany, że kłuję się w palec.
Przepraszam wołających z otchłani za płytę z menuetem.
Przepraszam ludzi na dworcach za sen o piatej rano.
Daruj, szczuta nadziejo, że śmieję się czasem.
Darujcie mi, pustynie, że z łyżką wody nie biegnę.
I ty, jastrzębiu, od lat ten sam, w tej samej klatce,
zapatrzony bez ruchu zawsze w ten sam punkt,
odpuść mi, nawet gdybyś był ptakiem wypchanym.
Przepraszam ścięte drzewo za cztery nogi stołowe.
Przepraszam wielkie pytania za małe odpowiedzi.
Prawdo, nie zwracaj na mnie zbyt bacznej uwagi.
Powago, okaż mi wspaniałomyślność.
Ścierp, tajemnico bytu, że nie mogę być wszędzie.
Przepraszam wszystkich, że nie mogę być każdym i każdą.
Wiem, że póki żyję, nic mnie nie usprawiedliwia,
ponieważ sama sobie stoję na przeszkodzie.
Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam patetycznych słów,
a potem trudu dokładam, żeby wydały się lekkie.
W.Sz
chviejnego sylvestra v syberyjskich sniegach








