11 kwietnia, 2006

"Deszcz pada. W sennym płaczu rynien
odchodzę. Tyś wszystkiemu winien!
Za kwadrans wrócisz i nad wanną
parasol swój powiesisz:- „Evo!
Nie dokręciłaś wody w kranie!”…
A tu- mój list. I rynien łkanie…
I ty, czytając będziesz łkać.
O jedenastej pójdziesz spać,
przed snem zażywszy waleriankę,
i już weselszy wstaniesz rankiem.
O, jakżeś inny był przed laty,
gdy pierwsze mi zrywałeś kwiaty
i, jakby zaklęć twoich skutkiem,
burza szalała nad ogródkiem!
Śmiało mnie wiodłeś między głogi
- młody namiętny i ubogi…
Aż do uśmiechów bladych ranka
pachnąca miała nas altanka,
cała wezbrana od nawałnic
i szczęścia, któreś w niej dawał mi!
Gdy ramion naszych plotłeś splot,
po każdym „ Kocham!” ryczał grzmot
i błyskawicy płonął knot,
gdyś mi na usta usty spadał!
Lecz już nie mówmy o tornadach…
Dziś próżno na prywatnym forum
Czekam na burze i na piorun.
Piorunów żądać – o, biedaczka!
- Od siąpiącego kapuśniaczka…
……………………………………..
Deszcz pada. W sennym płaczu rynien
Odchodzę. Tyś wszystkiemu winien!"
Click here to watch '08-W322adys322aw-Szpilman---Cordoba---Isaac-Albeniz' - taki mój stan jak ta muzyka.

jakież to życie nieprzewidywalne jest. nic wiecej .

10 kwietnia, 2006


obejrzałam w końcu "Męża fryzjerki"mmm... bardzo głęboko do mnie, trafił ten film.pomieszały sie 2 rodzaje cichych lez.pewnie też dlatego, ze przypominał moją sytuacje z ta roznica, ze marzenie sie nie spełniło . to bardzo pasuje do tego co pisałam 4 posty temu...o tym marzeniu od którego mnie tyle dzieli i chyba tylko ja o nim wiem , to tak jak bym pisała sama do siebie. Czekam. pracuje. tańcze. On zaraz przyjdzie.Czekam

06 kwietnia, 2006






Do pevnego artysty wrażliwego na siebie...



Taki Ktoś. Podający się za wrażliwego. Jak? Taki Ktoś? Zrobić może taką krzywdę chwili? Wiem. Po prostu nie zrozumiał. Wie. To była chwila. Ot tak do porzucenia. Nie do zamartwiania. Bo dość problemów. Nigdy do usłyszenia. ,Do zobaczenia. Tylko przypadkiem. Jej rąbek A dla mnie ta sama chwila była inna. Jedna z tych chwil proszonych żeby trwała...
Ale przecież jest taka granica cierpienia
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna.

05 kwietnia, 2006

Click here to watch 'tomtomtom'
Codzinne zatramwajovanie

Wsiadam. Siedze. Jest miejsce-jak żadko.
Szynka, chleb, pierogi ruskie zdychają,
Cola puszcza bombelki.
Jak ich właścicielka.
Mijam fabryki, z dziesięć kamienic bez życia
Jakby ślady po wojnie. Nie wiadomo tylko po jakiej
Na pewno cichej.
Mijam znudzonego taryfiarza który opiera się o swój samochód
I patrzy za tramwajem jak za piękną dziewczyną...znudzony,stęskniony.
Przegląda twarze w tramwaju, które składają mu się w jedną
Dalej...patrzę we wnętrze. W środku... tonacja beżu, czerni, przybrudzonej bieli.
Kożuchy, pół-zimowe kurtki, zmęczone twarze, uginające się nogi.
Pani w wielkich czarnych okularach. Super modna. Doskonale. Przekonana o tym.Staruszka umierająca przez siedem przystanków z szarości.
Przystanek. Dworzec. Tym bardziej szaro.
Wsiadają dwie dziewczynki. Włosy roztrzepane. U jednej brak przednich zębów. Krzywo zawieszone na plecach tornistry.
Niepodopinane kurtki. Trampki na nogach. Kaczuszki. Stanęły nade mną. Rozmowa....
"Wiesz co...a ten Mariusz to mówi do mnie bejbe. On jest jakiś nie tego. E no fajnie...-Mówi druga. E no dziwnie...bejbe- nie no ja już nie wytrzymuje...-mówi pierwsza. E no faktycznie bez sensu, głupi jakiś jest- mówi druga. Noooo, a pamiętasz tego Krzyśka- najbrzydsza istota na Świecie chyba, no nie? Druga: Jakiego Krzyśka? , Nooo tego co go poznałyśmy ostatnio, tego brzydala...-pierwsza, A tegooo blondyna, Krzyśka, no straszny, ale mówiłaś że Ci się podoba, że przystojniak-druga, Nooo mówiłam, chyba wtedy chwilowo gust straciłam, ale Ty też tak wtedy mówiłaś...-pierwsza, Ejjjj to ja chyba też gust straciłam, coś się ze mną chyba dzieje, bo to brzydal był taki..." Koniec trasy. Wysiadam. Z uśmiechem na ustach który mi dały dwie małe szczerbate może 12 letnie dziewczynki,wysiadam także z podsumowaniem rozmowy,która w rezultacie rodzi myśl, tak prostą i tak oczywistą. Człowiek dużo musi przejść żeby zmądrzeć. Człek z wiekiem... do trumny, ...staje się rozumny


Tu znów pada śnieg. Znów dopadł i znów chce męczyć. Jutro rano musze wstać...
A sen nie chce przyjść za nic. Wiec znów myślę, do diabła..., tysiące myśli przechodzi przez głowe. Ale są dwie największe...jak ludzie sobie nie zdają z niektórych rzeczy sprawy, robią coś ważnego dla innej osoby, mniej ważnego dla nich, później znikają, przestaje ich to obchodzić, a druga myśl to taka której nie mogę zdradzić, to raczej marzenie, które głęboko w głowie zagnieździło mi się, od tego marzenia dzieli mnie sześć godzin drogi stąd. Każda z tych godzin ma swój szyfr. Najtrudniejszy przy ostatniej minucie szóstej godziny . Może kiedyś... Ide na wersalka la lakanapa. Ide w sen, który musze wywołać,sam nie przyjdzie je3e długo

03 kwietnia, 2006







Jeślibyś kiedyś wpadł na człowieka
I ludzkie zachowanie
Lepiej przygotuj się na wielki chaos...
Nie ma w ludzkim zachowaniu żadnej logiki...
Ale wciąż nie da mu się oprzeć
Nie ma żadnej mapy
Dla ludzkiego zachowania
Są niesamowicie markotni
Aż tu nagle po chwili... tryskają szczęściem
Ale jakże satysfakcjonujące jest włączyć się w wymianę ludzkich emocji
Nie znajdziesz żadnej mapy
A i kompas by nie pomógł
Ludzkie zachowanie....

02 kwietnia, 2006

Fucking rhythm and sorrow !


Rozwiedziona kobieta wraca z baru do domu.
I zgadnij, zgadnij, zgadnij. Kogo ona tam widzi?!
„Tam jest On! Nagi w moim mieszkaniu!”
...ma dzivny wyraz twarzy
O mój Boże! I Chryste też!
Co ty tu robisz?
Czemu ranisz swoja klatkę piersiową?
Czy poniżasz siebie?
Pchasz się w ból i smutek tak jakby nie było jutra.
Ty powinieneś używać tego bólu i smutku do napełnienia się mocą.

Życie jest zarówno słodkie jak i kwaśne
On patrzy na mnie bez nadziei, ma łzy w oczach
Wychodzi przez okno i idzie na dach
Hej Ty! Nagi mężczyzno! Nagi mężczyzno!
Dam Ci kawałek ciasta truskawkowego
Nie zachowuj się tak jakby nie było jutra...


Dzis w ramach nauki angielskiego i walki z pieprzonym smutkiem, beznadziją i atakami prosto w serce, przetłumaczyłam Bjork która akurat pasuje mi na ten stan ducha

30 marca, 2006

"Kochanie przestań mnie krępować
Swymi pobożnymi wymaganiami
Przytulanki przepełnione nadzieją
Czy ty tego nie chwytasz?
Ja muszę przez to przejść
Należę do świata w którym
Nikt o nic nie dba ani nie kocha
Bez światła i powietrza do życia
Świat nazywany nienawiścią
Miasto lęku
Udaję że nie żyję
To koi ból

Udaję że nie żyję
I ból niknie
Czasami to jest jak spanie
Wijąc się w mych własnych mękach
Przytulam ból
Ściskam cierpienie
Pieszczę każde cierpienie

Udaję że nie żyję
To koi ból

jak mogłam być tak niedojrzała

By myśleć, że on zdoła zastąpić zgubione części mnie

Jakie to jest nieskończenie głupie" Bjork


24 marca, 2006



Wywiódł na polane złocistą czyli zbyt poważny, zyciowy wywiad z panna Stefa, a przeprowadział go pan Lotnik Piotr > >>
Piotr:nie boisz sie ze czasem zatrzesz i tak juz niewyraznia granice miedzy sztuką a rzeczywistościa w swoim zyciu?

Stefa: Nie boje się, bo jest to wspaniała sprava, dzięki temu mogę uciec do innego Swiata, z kolei gdy wracam do tego rzeczywistego...nagle uświadamiam sobie, ze w tym drugim mam jeszcze dużo bardzo przyziemnych sprav do załatwienia...często moja mama mi powtarza: obudź się dziewczyno, wróć do tego świata bo życie sobie zmarnujesz
P: skoro słowa mamy nie skutkują to może inna bliska osoba powinna o to zadbać? kim jest ta inna bliska osoba?
S: Tak napravde tą bliską osobą jestem ja, to ja moge sobie przetłumaczyć, codziennie pracuje nad sobą...ostatnimi czasy idzie mi to bardzo powolnie i ciężko. Żadna inna osoba która nawet bardzo by chciała nie jest w stanie zapanować nad tym idiotycznym chochlikiem który w mojej głowie się zadomowił...mam nadzieje nie na stałe
P: chochlik żywi się naiwnością i młodością... może by go tak podtruć miłością ?
S: Chochlik żywi się pędem myśli, głupotą, i bałaganem. Miłość to nie antidotum...chochlik jest w innej szufladce, żyje swoim życiem
P: a nie martwisz sie ze kiedyś przeskoczy do innej szuflady w najmniej oczekiwanym momencie i zepsuje coś ważnego?
S: Już przeskakuje ... i psuje, cały czas z nim walczę
P: może ktoś powinien ci pomoc w tej nierównej walce
S: jak już mówiłam pomóc moge sobie tylko ja, jestem ta najbliższą mi osobą która jako jedyna ma dostęp do chochlika, już próbowali...
P: pierwszy papieros? (wiek)
S: o mój boże, nie karz mi wygrzebywać takich rzeczy z pamięci, pamiętam tylko że gdzieś w podstawówce, moja koleżanka buntowniczka uczyła: no to teraz wdychaj dym i udaj ze się przestraszyłaś mówiąc :"o boże mama idzie!" w ten sposób się zaciągniesz. nie zasmakowało mi. rzuciłam to
P: pierwszy pocalunek?
S: pierwszy pocałunek...na który długo czekałam...smieszna historia, Kolonie w Słupi, Gimnastyka Korekcyjna, Mirosław...lat 13, odwzajemniona miłość. Któregoś dnia...wszedł do pokoju jak akurat z koleżankami skakałyśmy z parapetu udając goryle. Powiedział wtedy: „myślałem że chociaż ty jesteś normalna” i wyszedł...ale pocałunek już miałam za soba
P: pierwsze "kocham Cie"?
S: To długo po tym....podkochiwałam się w różnych gościach którzy byli gdzieś tam..., albo w gościach którzy byli za starzy lub poprostu nie zwracali na mnie uwagi...a pierwsze kocham Cię ...wcale nie tak dawno, nie rzucam słów na wiatr...zakochałam się wtedy mocno w facecie, który był daleko od tego wszystkiego mentalnie i daleko bo w Krakowie...to co nas tak obchodzi, obchodzi sie bez nas. Nic więcej, dziwna historia...
P: miłość odwzajemniona?
S: nie wiem czy kiedykolwiek takiej doświadczyłam....nie jestem pewna...całe życie na domysłach...może Mirek z korekcyjnej ...(tajemnicze drapanie sie po nosie... )
P "nadzieją karmisz mnie co dzień...do znudzenia" słowa piosenki "Lawa" jak bardzo odzwierciedlają twoje aktualne życie uczuciowe?
S: nadzieją karmie się ja że cokolwiek będzie będzie dobrze może i naiwnie...nadzieja ...tylko na co? żyje domysłami...to jest moje życie uczuciowe. Ale ma to też bardzo przyjemne strony.

P: Co ma większą wartość merytoryczną dla Ciebie, słowa czy czyny...?(jedna odp. do wyboru)
S: Czyny

23 marca, 2006


Przypominam sobie miejsce... z płowym żytem i czerwonymi makami powpinanymi w żyto. Uśmiecham się ponieważ ten obraz przywiódł mi na myśl lato, porę, w której jest zawsze ciepło, plecy można obrócić do słońca , a dzieci biegają bez butów

20 marca, 2006


"Wyspa, na której wszystko się wyjaśnia.
Tu można stanąć na gruncie dowodów.
Nie ma dróg innych oprócz drogi dojścia.
Krzaki aż uginają się od odpowiedzi.
Rośnie tu drzewo Słusznego Domysłu
o rozwikłanych odwiecznie gałęziach.
Olśniewajśco proste drzewo Zrozumienia
przy źródle, co się zwie Ach Więc To Tak.
Im dalej w las, tym szerzej się otwiera
Dolina Oczywiśtosci.
Jeśli jakieś zwątpienie, to wiatr je rozwiewa.
Echo bez wywołania głos zabiera
i wyjaśnia ochoczo tajemnice światów.
W prawo jaskinia, w której leży sens.
W lewo jezioro Głębokiego Przekonania.
Z dna odrywa się prawda i lekko na wierzch wypływa.
Góruje nad doliną Pewność Niewzruszona.
Ze szczytu jej roztacza się istota rzeczy.
Mimo powabów wyspa jest bezludna,
a widoczne po brzegach drobne ślady stóp
bez wyjątku zwrócone są w kierunku morza.
Jak gdyby tylko odchodzono stąd
i bezpowrotnie zanurzano się w topieli

W zyciu nie do pojęcia."W.Szymborska



Tefuanie, dzisejszy, obecny w tej godzinie i w paru ostatnich- stan można by nazwać bezsmakowym i przejsciowym mam nadzieje, ...do przejścia, a jesli bardzo by się chciało przebiec-jest to nie do zrobienia.Droga Abłoputo pytasz dlaczego tak jest? zawsze mam problem z odpowiedzią i tym razem nie umiem jej dokonać,gdyz przyszedł ten stan z "Niewiadomo" i nie chce powiedzieć d l a c z e g o trafił on do mnie.Gdy zdradzi mi tą tajemnice podziele się nią z Tobą szybko. Drogi Tefuanie bardzo mnie martwi moja postawa społeczna którą powinnam odgrywać bynajmniej nie dla społeczeństwa, a dla samej siebie, ale kiedy przychodzi do mnie cichy Ktoś z "Niewiadomo" naprawde niewiem jak sie uporac z moja słabą wolą, którą wiem że już jutro albo już w tym momecie powinnam usprawnić, ale niestety rozłożenie tego wszystkiego w czasie wychodzi mi też nie tak jak powinno...Droga Abłoputo czy masz na to idiotum antidotum? co zrobić z takim dictum? Tefuanie,wilk, z którym własnie jestem na wycieczce roverowej krzyczy, ze zmieniło się już światło, powiedział także ze jestem
upierdliwa tak wiec koncze, jade. Tefuanie i Abłoputo pozdrawiam Was serdecznie i przepraszam za moje bezsensowne zwierzenia.ah i zkapomniec powiedziała Abłoputo i Tefuanie ze obrazki cykane w sekundach paru bardzo podnosza na duchu i milo okiem o nie zachaczyc.

14 marca, 2006


Vczoraj niespodzievanie przybyła rodzyna, bardzo miło mi się zrobiło bo tesknota za nimi ostatnimi czasy była duża, szkoda tylko, że na tak krótko. Teraz moja kolej. Teraz ja vpadam do Va-vy niespodzievanie któregoś dnia bo tesknota znów narasta ...rodzina ach rodzina..bo kiedy jej ni ma samotnyś jak pies

12 marca, 2006

>

Czekam...podnosze ...czekam. nie mogę. Czekam, zczyszczam się...zczyszcza się człowiek, machina, whisky... tylko czasem cichy bar...tylko czasem cicho w głowie . czekam. leżę. znów czekam.. przyszły do cichego baru 3 prostytutki swiata, jedna z nich jest pieniadzem tych dvoch nie zdarzyłam poznać...zbyt głosne.ogłuszyły. Nagle się budze w obcym miescie...obcy język. Nie ma języka. Wyłowiona jako biedronka z wielkiego stworzeń gara, siedze tu machając nóżkami. Jako biedronka nie powinnam...jako biedronka nie musze już nic... Jako biedronka nie powinnam..tyle myśleć-a jednak. Jak na biedronkę za dużo czuje- ale to mi stwórca zapevne za grzechy zostawił z poprzedniego wcielenia.

11 marca, 2006


Wyjechać. Ręce wytrzeć o liście.
Cały kurz, tłuszcz miasta.
Wytrzeć o liście. Wyjechać.
Wyjechać natychmiast.

Wyjechać.
Wyjechać samotnie.
W pustym przedziale..
..przekroczyć wiele granic.

Przez sen dać się kontrolować celnikom.
Kopniak między oczy.
But z rozwiązanymi sznurowadłami.
Światło latarki w oczy.

Przejechać wiele granic..
..aż paszport wytrze się,
zanieczyści..
..tysiącami palców.

Wyjechać i się zbudzić w obcym mieście.
Koniec świata. Ludzie chodzą do góry głowami.
Szyldy nic nie znaczą.
Obcy język. Nie ma języka.

Ludzie niczego nie chcą ode mnie.
I nikt nic, nikt nic.

Stanąć w pełnym świetle.
Znaleźć pierwszą knajpę.
Przejrzeć się w podłodze.
I nikt nic. Nikt nic. Nikt nic, nikt nic..

..nikt nic.
..nikt nic.

08 marca, 2006


W tym dniu nieistniejącym święta kobiet
A jednak właśnie ten dzień się pamięta
Doprawdy składam tę wiązankę tobie
Z wyrzutów sumienia

Niech że na gorsze nic już nigdy się nie zmieni
I nikt nie każe ci być twardą i bez wad
Miej zawsze dużo dobrych rzeczy do jedzenia
Bezpieczny własny świat

Cóż jeszcze tylko bukiet szczerych chęci
Co nie jest więcej wart niż ćwiartka w bramie
Niech nic już nigdy złego się nie święci
Święte niech - święci się

Nie telep się samotnie w czterech ścianach
W każdy odgłos się nie wsłuchuj jak ten pies
Niech tylko słońce w twoje okno skośnie wpada
Nie tylko ciągle deszcz

A życie twoje niechże będzie żywe
I pełne miłych żywych niespodzianek
I nie bierz dobrych monet za fałszywe
Mimo że mimo że

Ubieraj się w kolory - nie na czarno
I niech telefon dzwoni bodaj cały dzień
I nie trać wiary - niech na twoją przyszłość całą
Nie padnie nigdy cień

W tym dniu nieistniejącym święta kobiet...

07 marca, 2006











Ta nić czarna się przędzie
Ona za mną przede mną i przy mnie
Ona w każdym oddechu
Ona w każdym uśmiechu
Ona we łzie w miłości i w hymnie

Nie rozerwę bo silna
Może święta choć mylna
Może nie chcę rozerwać tej wstążki
Ale wszędzie - o! wszędzie -
Gdzie ja będę ta będzie

Ona za mną przede mną i przy mnie
Ona w każdym oddechu
Ona w każdym uśmiechu Ona we łzie w radości i w hymnie

03 marca, 2006


<"Czy macie czasami takie poczucie, że wszystko jest nie to? Że takie jest, jak jest, a jednak nie to - jakby całkiem inne? Co? "

01 marca, 2006

Otworze sobie głowe...i powiem..., a tak..
By sumienie i dusza nie gryzły bo to najbliżsi świadkowie rozterek
...mieć Cie i martwić się dlaczego wróciłeś 3 godziny później..
Nasza pracownia magiczna
Z jednej jej strony muzyka
Z drugiej zdjecia
Kłócimy się o to że do późna grasz,ja nie mogę spać
Kłócimy się o mój bałagan
Za stołem stoję i podaje Ci w sosie serca
Szerokie łóżko, nad nim świetlik
Hamak rozwieszony między drewnianymi belami w którym czekam na Ciebie.
Przez okno...na dach na którym latem grzejemy się w słońcu.
Wyjeżdżasz. koncert
Wyjeżdżam. Zdjęcia
Wchodzisz po schodach
Otwierasz.
Ja gdzieś...na rowerze
Wracam. Leżysz zmęczony
Przytulam. Leżymy razem
Pod świetlikiem.
Przychodzą twoi koledzy
Pijemy.
Robie dla was obiad
Słuchamy
Śmiejemy.
Później jedziemy gdzieś...
RAZEM. RAZEM. RAZEM

Ale nie można się przywiązywać. Nie można. Traktujmy to jako miłą przygode od gdzieś do gdzieś. Od kiedy do kiedy. Od moich marzeń do marzeń które aż wrą i kipią...

26 lutego, 2006











2foto z tego miasta robione w sobotnie popołudnie.1 zdjecie to mijajace sie, oddzielone swiaty.

Raskolnikow wziął siekierkę i zamachnął się szeroko i uderzył bez przymiarki w prawomyślny łeb lichwiarki>>

Powiedz Sieci Pajęcza co to za historia? ona C o ś zaszeleściła... splatała, zaplątała i zapomiała.

/ vracałam dziś do domu, szłam wolnym, chwiejnym, miękkim krokiem, bez sił, powoli wyplątywałam się z tyhodniovego snu, gdy tu ot tak... jeszcze cos na chwile mnie przytrzymało za nogę w tym śnie i z powrotem mnie do niego wciągnęło ..ktoś zaczął grać na trąbce.. besame mucho, które zresztą nie pierwszy raz dziś przewinęło się przez moją głowe. Usiadłam na ławce i śpiewałam sobie do trąbki która wiła się miedzy blokami.. drzewami, myślami, głowami i snem.

24 lutego, 2006

"nocy durna, nocy chmurna, pędzi trojka w głowie zamęt na złamanie karku tętent rozkołysał się firmament.. nie ma żartów z filozofią moja ty Pietrowna Zofio ..gdy w bezsenne białe noce w głowie pająk się szamoce.."


...spotykamy się w każdy czwartek, czwartek.. osiemnasta ..w najodleglejszej knajpie.. w najciemniejszym punkcie miasta.. spotykamy się w każdy czwartek.. w najciemniejszym punkcie miasta...owszem...naturalnie..... pijemy alkohol ..ale tym razem, wcale, wcale, nie chodzi o to.. spotykamy się w czwartek ..w czwartek ..pijemy alkohol, nie rozmawiamy zbyt wiele, siedzimy, czekamy, aż nadejdzie moment żeby wstać i iść i szukać przypadkowego miejsca w najciemniejszym punkcie miasta.. spotykamy się w czwartek.. siedemnasta.. któregoś dnia ona powiedziała...wiesz.. chodźmy do nas...,chodźmy do mnie-poprawiła się...ale tu wcale, wcale nie chodzi o to.. kto się na rzeczy zna ten wie.. /Skończyło się... bo wszystko się kończy. // długo tu będziesz?.. w tej knajpie do końca tygodnia >>foo.To: m i ja w koszulce Boba Harissa :>

20 lutego, 2006

vysyłam serie buziaków.przynajmniej 27 000...zanim skończą Cię całovać, zobaczysz moje dzikie oczy

15 lutego, 2006

Pieśń hiszpańska miłosna

l łona dija, chekala na nieho, la czika, la musztarda aaaa(z przejęciem), de coca-cola, capital delikation, całe nocze ne spalila...Czik aaaaa(z przejęciem)

Całe noce, czałe dni ne namyślała aaaa( z przejęciem )

En da wersalka la kanappa siedziała saaaaa ma aaaa(z przejęciem)

Włos dla nieho umyła de aqua destylion

Czika bella była aaaa(z przejęciem)

La witrina. Czikita aaaa(viadomo z czym)

Złota bella, złota czika, złota suknia aaaa

A za drzwieramio oooo pusto oooo ( z dużym przejęciem)

Oooooon dalekim Światem ziooooonoł oł oł oł

Na contrabante

De gitueira

Dla inney lafiryndy el Primiery graaaałłłł no no no ołłł Adios adios adios...

Przez de Judasha paaaa(z przejęciem) trzyła aaaa

A framuha nadal pusta a a a

Radijo Barselona aaa

Destyliasjon aqualion oooooo( z przejęciem)

Włos myła aaaa ( aaaa)

I po cóż...,nahle respirasjon ustał a ł a ł a ł(z dużym przęjeciem)

Aaaaa adio aaaa adio adio Euchenio senior

12 lutego, 2006


Wchodze od czasu do czasu do swiata ludzi odrealnionych, przepitych, przegrzanych. Po tym jak wracam biegiem do swojego swiata a raczej jestem do niego wrzucana po tamtym swiatku jest mi potrzebna jakas terapia przynejmniej wewnatrzna sama sobie musze byc terapeutka. Cholernie meczy mnie ten swiat chociaz wpadam do niego na pare godzin.Basta.Przerwa.Koniec.na zdjeciu Malen3uk&Manekin badz Manekin&Manekin. "Zeby ludzie raz zrozumieli, że sztuka to wyraz duszy, toby sztukę robili tak, jak ptak spiewa. Przestała ona by byc zmorą-i nie trzeba by było tyle o niej gadać. Ale ludziom się ciągle zdaje, że sztuka to cos zewnątrz nas, do czego trzeba dążyć, czemu się trzeba poswiecić, lub z powodu czego trzeba przewracać oczami, upijać się i udawać rozpustnych, idealno-cynicznych, super-modernistów"Witkacy- dobry na ten moment

07 lutego, 2006



Budząc się i nie wiedząc, czy ktoś przy mnie leży, nie poszukując nikogo, nie sprawdzając, czekam aż się ze zgiełku ciemności wynurzy ręka i dotknie, nawet jeśli bywasz niemożliwie daleko, poza granicami rozsądku, upiornie na zewnątrz, to tak się stanie, bo tak się stawało zawsze, a to nie pamięć, to jest wiedza, pewność, konieczność, skoro mam płeć i jestem sennie gorący - to dziś się to ziści .Więc nie masz twarzy. Musisz się pogodzić z tą sytuacją. To za każdym razem jest jednakowo silne. To za każdym razem jest jednakowo martwe. Urojony deszcz zamalowuje podwórze na nieco ciemniejszy odcień szarości. Jednocześnie zjawia się zjawa słońce - więc kolory, zdaje się, pozostają jednakowe. Całkiem anonimowa historia, tu nikogo nie ma, wymięta pościel z szybko znikającą plamą o kształcie ciała i otwarte okno. M.Swietlicki

4 genialnych, 4 niesamowitych,4 kontrowersyjnych, 4 zapomnianych przez swiat, konurs najbeznadziejniejsze fotografie 4 zapomianych został rozstygniety. W konkursie biorą udział:Cyprian Kamil Norwid, Cegła Azbestowa, Rysiek z Klanu, Sasiódł Jagiełło z dołu. Pierwsze miejsce zajmuje zdjecie Cypriana Kamila Norwida " Jam i mój pupil"











drugie miejsce zajmuje Cegła Azbestowa ze zdjeciem" koń Poległy"










trzecie miejsce zajmuje Sonsiódł z dołu ze fotografią"Moja córka-desperatka"













i ostatnie miejsce zajmuje Rysio z Klanu ze zdjeciem" to ona-jego córka(Kamila Norwida)










Organizator: Je(h)va from Mockba, Sponsór gówny: HanutaZoo
Nagrody w postaci lukrowanych czapeczek dla lalek z serii "Barbie Teqikila" ufundovane zostały przez HanutaZoo

03 lutego, 2006


Click here to watch 'warm-beer-and-cold-women' waćpanna zmeczona, waćpanna w swoim własnym klimacie- nic w stanie nie jest wybić z rytmu stefaniowego, ksiązka. ibraham, waits i esma spiewaja. cieplo, mleko, miod, cieple pientki. trombka, bombka, bajabongo, bałałajka. . warm beer and cold women.

30 stycznia, 2006




Stefanku, Stefanku nie pisałam juz chyba z rok , zapytac najpierw ja chciałam jak żyje się we wszechswiecie. Stefanku do mnie pisza ostatnio :diwix, orange, webfilm i inne nowoczesne bezpersonalia, zmieniło się moje podejscie do wielu spraw ostatnimi czasy i nie siedze z winem w kacie szafy ani tez w akcje desperacji nie udaje kredensu czy tez nie wydzwaniam do wszystkich na mej liscie telefonov, nie wydzwaniam do Japoni czy do krakowskich muzyków. nie przejmuje się już tak bardzo tym czy jakis pan sie odezwie czy też nie bo on ma tysiace swoich, czekam na męzczyzne którego codzien bede mogła myć, i od czasu do czasu porywac się w hiszpańskie kąty. już nie czesze się pod włos, narazie powinnam siedziec,czytac tysiace knig..wstawac codzien o 6... tymczasem zima, tymczasem zima ale dać się jej nie czas. nie czas dac się panom i paniom którzy różne rzeczy na temat twoich aktów desperacji powiedza i wygrzebią rzeczy z przed paru lat, a czas leci,cypisa się zmnienia. psy szczekają, a karavana jedzie dalej. koncze stefku.wracam do knig. Stefa. 1.rysHanuty, który teraz bardzo mi pasuje2.zdjecieadresata3.fajne chlopaki z Kraka którzy grali na skrzypcach.

26 stycznia, 2006

24 stycznia, 2006


nastepna piosenka, a navet i dvie
Click here to watch 'BO-broken-flowers---The-Greenhornes---there-is-an-end1' i dla dvójki ludzi którzy mają to szczęscie razem usiasc przy stole, razem wypic herbate i razem posluchac Toma Waitsa
Click here to watch 'TOM-WAITS'
vstawiam tutaj piosenke która oddaje moj stan duszy i ciała. co wiecej: ziemniaki gotuje się na ostrym ogniu, a kapuste i rosół na wolnym- taka rada niezbedna(dostałam ja dzis od madre), którą dziele się ze wszystkimi. praca zapukała, ja sie podniosłam i otworzyłam musze poniesc tego konsekwencje.
Click here to watch 'tellmethetruth'
Grustno i smutno, Fikołek Podhalański upadł, zadyszał się i odmówił współpracy. On navet na niczym skupić się nie może jak i ja jak i kobra i jej ogon także merda dziś dość nie wyraźnie . Trykam nogą o podłogę bo to mi pomaga w myśleniu co dalej. Czy założyć bordo czy też akcent z fioletem?. Ale nie o to...nie o to Krakusi Krakowiacy Krakersi mówią o jakiś aferach łódzkich, a czy łódzkie „cyk” zauważają? Bordo, zieleń grafitovą? To co od serca, na oku i w oku? ....ach to mnie tak irytuje... irytuje, irytuje mnie zaczarowany pierniczek, irytują niedopowiedzenia, irytacja niedoboru melatoniny. już powinnam davno spać lecz...ja proszę państwa naturalnie sama nie mogę. D a r l i n g p l e a s e t e l l m e t h e t r u t h

22 stycznia, 2006



po pierwsze:bardzo zimno. bardzo i bardzo się ciesze że mam gdzie się schovać,napisal do mnie Adam- siedzi w Edżiptusie, siedział dzis pol dnia w cieplym morzu, wygrzewał się...opalał, jakas stara rosjanka chciała go zbałamucić, zazdroszcze mu bardzo...absolutnie nie rosjanki rzecz jasna...zazdroszcze mu bardzo i dlatego też jutro najchętniej udała bym się do sauny badz solarium co by zrobic sobie tu troche edziptusa. narazie tu marzne i jak pomysle sobie o egipcie to napravde Tu bardzo zmęczona się czuje, a roboty od cholery. dzis wysłał mi zdjecie Lookas. Ja już prosze państwa chyba umarłam, wielka potrzeba miłosci tu i teraz, przytulansienst,czułot, i t d e marzna mi paluszki i dzien jest taki krotki bim bam bom
(Im bardziej pada snieg,
Bim - bom
Im bardziej prószy snieg
Bim - bom
Tym bardziej sypie snieg
Bim - bom
Jak bialy puch z poduszki
I nie wie zwierz ni czlek,
Bim - bom
Choc zylby caly wiek,
Bim - bom
Kiedy tak pada snieg
,Bim - bom
Jak marzna mi paluszki.), i troche mi tu samotnie, i niech tu kto zadzvoni ...chocbym umarla to wstane i odbiore...a teraz ide zarzyc krupniczanke to może żywsza będe rankiem.kto wie, a pózniej w sposób naturalny albo wbrew naturze połoze się sama spac.

21 stycznia, 2006




sa feryjne ferie, siedze w domu juz 4 dzien...robota idzie jak złow, dzis nie wytrzymam i wyjde do kiosku, i do sklepu po Pokrzepke, przychodzi Asika do mnie, mamy zamiar troche sie rozervać, znalazłam kolejne svoje zdjecie które robił mi mój Brad, grzeczna dzievczyna ze mnie była, a co to się porobiło...czesto słysze: taka grzeczna dziewczynka z ciebie była, a teraz jakis diabol w ciebie wstąpił. musze złapać za aparat i porobić troche zdjeć czuje nienasycenie po tym względem...niestety nie tylko pod tym. bez swintesienstw. roboto przyjdz do mnie i zastukaj do drzwi kiedys sie zwloke i otworze ci, narazie przy piersiovce trzymam mom piersc i jade na roverze w kieruku Maroka. rover na Maroko, oko na Kałkaz.

18 stycznia, 2006




To nasze 1.to nasze2.jestem przygotovana do tejże roli.3. na imie bedzie miał słoń.4.Bambo5. siedze w domciu6.bo cos mnie w boczku sciska.7.siedem8.powtarzam nastepne 30 słówek z angielskiego9. ponieważ chcę stąd uciec. po dzieviąte9.zdjecie to nie narcyzm,to fridoizm, to witkacyzm, to scarletyzm10.to KRETYNIZM11. dużo z sobą sam na sam 12.kapetek. 13. bordo 14.klaviszek. po 15.koniuszek.